Tanya Huff – Linie krwi (dwugłos)

Kategorie: Urban fantasy

Henry  ma sny. Nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie to, że wampiry snów  nie miewają. Na dodatek śni mu się słońce, czyli wampiryczna wersja  Koszmaru z ulicy wiązów , przez co zaczynają go dopadać myśli samobójcze. Vicky  stara się wspólnika pilnować i jednocześnie rozwiązać sprawę zaginionej mumii, która najprawdopodobniej wykończyła dwóch pracowników muzeum.     Czytaj dalej »

Andre Norton, Rosemary Edghill – Cień Albionu (dwugłos)

Kategorie: Fantasy

Cien-Albionu

Angielska markiza Sara umiera. Głupi wypadek na przyjęciu doprowadził do choroby, powikłań i przekreślił przyszłości popularnej damy. Jednak Sara nie może umrzeć, bo przyrzekła Ludowi, że będzie go chronić, a takich przyrzeczeń trzeba dotrzymać, nawet na łożu śmierci. Dama wsiada więc ostatkiem sił do swojego powozu i gna na złamanie karku do magicznego kręgu, po to by Lud mógł ją podmienić na inną Sarę – Amerykankę z równoległej rzeczywistości, która zamiast urządzać bale i brylować w towarzystwie uczyła się od Indian jak strzelać z łuku i polować.

Czytaj dalej »

Henry Lion Oldi – Heros może być tylko jeden t.1 i t.2

Kategorie: Fantasy

herosI książka o herosie powinna być tylko jedna więc nie będę się rozdrabniała na dwa tomy. Autor wziął na warsztat klasyczną historię mitologiczną o dzieciach Alkmeny. Walecznym, bogom podobnym Alkidisie zwanym później Heraklesem i zwyczajnym Ifiklesie. Przynajmniej tak powiadają mity. Jeden był bohaterem, a drugi” ni”  i kropka. Tymczasem u Oldiego nic nie jest takie jak w legendach. Bohater owszem jest jeden ale tylko dlatego, że się dziatki Alkmeny, bądź co bądź bliźniacy zmówili, że tak będzie. Są nie do rozpoznania, więc jeśli lepiej rzuca oszczepem Ifikles to i tak wrzeszczy ze  jest Alkidisem, i nikt tego nie jest w stanie zweryfikować, no chyba, że mamusia, ale kto by tam po babę na igrzyskach posyłał, albo do gimnazjonu ciągnął? I w ten prosty sposób mamy bohatera z kopią. Czytaj dalej »

Rafał Dębski – Serce Teściowej

Kategorie: Fantasy

Tym razem autor Rafał ( nie mylić z Eu-geniuszem) Dębski zafundował nam zbiorek 11 opowiadań z gatunku „nudzi mi się to sobie trochę popiszę”. Jak w każdym tego typu zbiorku są tu rzeczy lepsze i gorsze. I jest ich tak mniej więcej pół na pół. Niektóre bawią niewyszukanym humorkiem fliegritterzy), inne są przeróbkami znanych baśni ( kura, żmija na śpiąco), jeszcze inne to … hm, jakby to powiedzieć … dość rozwinięte skrypty do powieści, które nie powstały? Czytaj dalej »

Lidia Kossakowska – Zakon Krańca Świata t.2 (dwugłos)

Kategorie: Postapokalisa

Jak przystało na książkę osadzoną w klimatach postapokalipsy w drugim tomie nasz bohater wyrusza wreszcie w drogę. I całe szczęście, bo jego miotanie się po mieście, zmaganie z wyrzutami sumienia z powodu cierpienia Miriam oraz grzęźnięcie w metafizycznych snach zaczynało już powoli być męczące, by nie powiedzieć wprost, że potężnie nudziło. Tak więc nasz bohater wędruje ku wielkiemu drzewu odkrywając nowe krainy, a my wraz z nim. A po drodze wiodą go chyba jakieś dobre duchy, bo z wszystkich opresji wychodzi obronną ręką chociaż nie da się ukryć, że obrywa solidnie. Na całe szczęście autorce udało się zachować zdrowy rozsądek i wypośrodkować cierpienie bohatera, nie ma zatem obawy, że w którymś momencie odłożymy książkę zdegustowani wyraźną radochą jaką sprawia autorowi torturowanie bohaterów, czy popukamy się w czoło, stwierdzając, że z tej czy innej grandy pan Berg nie miał prawa wyjść tak mało poturbowany. Czytaj dalej »

Lidia Kossakowska – Zakon krańca świata t.1 (dwugłos)

Kategorie: Postapokalisa, Science fiction, Urban fantasy

No i doczekaliśmy się kolejnej książki eksploatującej tematy postapokaliptyczne napisanej przez Polaka. A dokładniej przez Polkę. Tym razem temat „co by było gdyby świat który znamy się skończył” wzięła na warsztat Lidia Kossakowska. Autorkę znałam już wcześniej z dwóch bardzo nierównych książek – znakomitego „Siewcy wiatru” i nijakiej by nie powiedzieć słabawej „Rudej sfory”.
Tom pierwszy wprowadza nas w całkiem ciekawy świat. Wszyscy co więksi kapłani bóstw wszelakich dogadali się miedzy sobą i zrobili „machniom”. Rozdzielili rzeczywistości, swoich wyznawców zabrali w jedną rzeczywistość gdzie jest pięknie i cudownie, przynajmniej w założeniu, a resztę ludzkości zostawili w zrujnowanym świecie. I tamtym świecie rządzi.. no właśnie… trudno to nazwać wysublimowaną technologią trudno to nazwać magią. najbliższe wydaje mi się określenie technologia podrasowana magią. Czytaj dalej »