Valko Tanya – Arabska żona

Kategorie: Obyczajowa

arabskaNaczytałam się zachwytów o serii książek tej autorki.  Co  prawda  kiepskie doświadczenia nauczyły mnie już, że jeśli na okładce jest napisane – „bestseller z listy NYork Timesa” albo  coś podobnego to należy to odczytywać jako -„mega gniot lansowany w Ameryce za ciężkie pieniądze” i  książki za żadne skarby nie kupować, ale tym razem zachwyty były nasze rodzime, więc może jednak…. I książki ostateczne kupiłam. Czytaj dalej »

Adam Wajrak, Nuria Selva Fernandez – Kuna za kaloryferem

Kategorie: Obyczajowa

kuna-za-kaloryferemAdam Wajrak – reporter Gazety Wyborczej i Nuria Selva Fernandez – biolog i jego narzeczona (w czasach kiedy akcja książki miała miejsce) opisują swoje problemy i sukcesy podczas ratowania życia i wolności dzikich zwierząt. Historie są czasem zabawne, czasem wzruszające i można się z nich sporo dowiedzieć o opiece nad chorymi zwierzętami, tym bardziej, że autorzy nie owijają w bawełnę i opisują też rzeczy niezbyt przyjemne dla opiekunów i ich podopiecznych. Czytaj dalej »

Cormac McCarthy – Droga

Kategorie: Obyczajowa, Postapokalisa

drogaKsiążkę dostałam przypadkiem. Wpadła mi w ręce  jako gratis przy jakimś większym zakupie w księgarni. Nawet się nieco zdziwiłam, że książkę nagrodzoną Pulitzerem trzeba ludziom jako gratis wciskać, musi gniot to straszliwy. Tylko mi jakoś ta nagroda do obrazu nie pasowała. „Droga” odleżała swoje na półce, bo zawsze było coś innego do czytania.  Wreszcie  w ramach porządków postanowiłam ją  przeczytać.  I przeżyłam szok.  Patrząc na okładkę sądziłam, że książka będzie jakąś ciężką psychologią o życiu samotnych ojców, samotnych synów, albo ojca i syna – kloszardów.  Tymczasem  Droga jest kolejnym skrzyżowaniem post apokalipsy z literaturą drogi. Ale nie ma w niej ani pół Science – Fiction. Czytaj dalej »

Sarah Lark – Pieśń Maorysów

Kategorie: Obyczajowa, Przygodowa

maorysowW trakcie czytania kolejnych tomów Malazańskiej księgi umarłych stwierdziłam, że muszę „zaordynować” sobie coś lżejszego do czytania. Coś co zdecydowanie nie będzie ode mnie wymagało ani takiego skupienia, ani takiej uwagi, jak Malazańska.  I co nie będzie emanowało atmosferą osiadającą na głowie jak ciężki namoknięty koc. Jednym słowem potrzebowałam odskoczni w postaci książki w której samo rozumienie tekstu pisanego wystarcza w zupełności do zrozumienia całości. „Pieśń” jest właśnie taką książką. Czytaj dalej »

Jane Johnson – Żona Sułtana

Kategorie: Obyczajowa, Przygodowa

sultanaNiektóre baśnie pamięta się przez całe życie. Niektórym baśniom chce się zmienić zakończenie. Ale… czy chcielibyście żyć w baśni? Zwłaszcza jeśli to baśń z tysiąca i jednej nocy? Bohater tej powieści żyje właśnie w świecie takiej baśni. Jednak tak baśń okazuje się być baśniowa nie dla wszystkich jej bohaterów. Dla sułtana, który realizuje wszystkie swoje zachcianki, niewątpliwie świat jest piękny. Dla jego prawej ręki wezyra zapewne też. No przynajmniej do pewnego momentu. Dla kobiet zamkniętych w haremie świat już taki różowy nie jest. Czytaj dalej »

Ilona Maria Hilliges – Gwiazdy nad Afryką

Kategorie: Obyczajowa, Podróżnicza

AfrykaZnowu nazbierało mi się książek do recenzowania, więc nie ma innej rady jak rozsiąść się z kubkiem kawy i skrobać….. Ale do rzeczy:
Utrzymana w duchu „Pożegnania z Afryką” , książka przygodowo – obyczajowa, przenosząca nas do pionierskich czasów kiedy najtęższe umysły wydzierały, czasem nieco przypadkowo przyrodzie jej tajemnice. Oto czasy gdy higiena przedoperacyjna nie jest jeszcze niczym oczywistym, cesarki są podejrzane, a przetaczanie krwi to metoda nowatorska i niebezpieczna. To również czasy gdy kobieta która pragnie coś osiągnąć poza kuchnią może spotkać się w najlepszym razie z pobłażliwym traktowaniem, a w najgorszym – z ostracyzmem. Nasza bohaterka, adoptowana córka lekarza który przeniósł się do Afryki, decyduje się na krok w owych czasach nietuzinkowy. Czytaj dalej »

Małgorzata Kalicińska – Dom nad Rozlewiskiem

Kategorie: Obyczajowa

dom

Tak, ja też od czasu do czasu czytuję także przeboje literatury kobiecej. Tym razem koleżanka podrzuciła mi Dom nad rozlewiskiem. Serialu nie oglądałam, a ilość ochów i achów jakie wywołała wśród moich koleżanek książka wzbudziła moje podejrzenia. Jak się okazało – całkiem słusznie.

Dom to typowa książka nurtu kobiecego, dodajmy polskiego nurtu kobiecego, bo światowy rządzi się nieco innymi prawami. A ten polski? No cóż… bohaterka to kobieta dojrzała tuż przed lub po czterdziestce. Kobieta na tak zwanym zakręcie. Rzucił ją mąż i/lub straciła pracę i/lub wyrzucili ją z domu i/lub zmarł jej ktoś ważny…. Generalnie – coś się stało. Coś co wywróciło życie do góry nogami. I co sprawiło, że nagle owa bohaterka odkrywa, że jej życie dotąd było: a) nijakie, :) nie takie c) do bani, niepotrzebne skreślić. Kobieta wyjeżdża gdzieś, gdzie odkrywa, że życie może być jeszcze inne niż myślała, że będzie. I rzecz jasna, że ona jest inna niż myślała. Nagle odkrywa w sobie pokłady przedsiębiorczości, energii i wszelkich innych. Nagle zaczyna się koło niej kłębić tłum szalenie przystojnych romantycznych facetów. Owi faceci wpatrują się w nią zgoła bałwochwalczo, nieomal wyją ze szczęścia, że im się tu taka seksowna,zadbana, wielce smakowita czterdziestka kręci. W efekcie kobieta odkrywa, że jest bizneswoman, sexbombą w kwiecie wieku, wszystko się jej udaje, wszyscy ją kochają, i generalnie jak to cudownie, że jej się wcześniej w życiu porąbało. No alleluja….. ja mam dość.