Ta książka to zbiór reportaży sądowych Autorki, publikowanych przez ponad 20 lat w warszawskiej prasie. Pierwsze z nich powstały we wczesnych latach 60-tych, ostatnie – po roku 1980.
Teraz wydawca zebrał je razem, dołożył trochę aktualnych komentarzy Autorki i tak wydał.
Nie da się ukryć – te teksty mocno się zestarzały. Zmiany polityczne, a zwłaszcza społeczne spowodowały, że inaczej dziś podchodzimy do wielu z tych tematów. Niektóre ówczesne przestępstwa, zwłaszcza tzw. gospodarcze nie są już dzisiaj czynami zabronionymi, paru innych już chyba nawet by się nie dało popełnić, tak zmienił się świat. Czytaj dalej »

(3 / 5)

(4,5 / 5) Czy można napisać książkę o chyba najnudniejszym regionie tak nudnego kraju jak Dania? Ano, jak widać, można. Dorthe Nors właśnie stamtąd pochodzi – to zachodnie wybrzeże Jutlandii. Dania to wyspy – z największa z nich to Zelandia, gdzie leży Kopenhaga – no i Półwysep Jutlandzki, a raczej jego cześć, bo południowy fragment to już Niemcy. Nieco inna historia, inne warunki życia, bo wiatry i sztormy znad Morza Północnego swoje robią, a nie mają przeszkód „po drodze”, zważywszy, że najwyższe wzgórza mają tam po 50 czy 70 metrów nad poziom morza. Autorka zna to z autopsji, bo wychowała się w tym rejonie i po latach pomieszkiwania po świecie (USA, Holandia etc.) wróciła do kraju dzieciństwa. 
(3,5 / 5)


(2 / 5)