Ta książka to zbiór reportaży sądowych Autorki, publikowanych przez ponad 20 lat w warszawskiej prasie. Pierwsze z nich powstały we wczesnych latach 60-tych, ostatnie – po roku 1980.
Teraz wydawca zebrał je razem, dołożył trochę aktualnych komentarzy Autorki i tak wydał.
Nie da się ukryć – te teksty mocno się zestarzały. Zmiany polityczne, a zwłaszcza społeczne spowodowały, że inaczej dziś podchodzimy do wielu z tych tematów. Niektóre ówczesne przestępstwa, zwłaszcza tzw. gospodarcze nie są już dzisiaj czynami zabronionymi, paru innych już chyba nawet by się nie dało popełnić, tak zmienił się świat. Czytaj dalej »

(3 / 5)
(2 / 5)
(1 / 5) Trzecia i jak się okazało, bynajmniej nie ostatnia część opowieści o kotce Burbur, jej synalku Pedro i ich wielce nieudanych ludziach. Opowieści niestety tak „udanej” , że tydzień po przeczytaniu nie bardzo potrafiłam sobie przypomnieć o czym to było. Po prostu rozochocona autorka naupychała do fabuły, co się tylko dało. W efekcie wyszedł misz -masz przepotężny, ni to kryminał, ni to obyczajówka, ni to komedia omyłek ni to opowieść absurdu. Żeby więc Wam cokolwiek o tej książce napisać, musiałam sięgnąć po nią jeszcze raz. Ajej. To bolało. 
(3,5 / 5) O, Panie dzieju, a to się nam profesorowa wyemancypowała! Już nie tylko buszuje po Krakowie i zadaje z osobami dziwnymi, już nie tylko tropi złoczyńców, ale wypuszcza się do samiuśkiego Zakopanego, a co gorsza udaje się tam bez małżonka i czyni to na prośbę komisarza Klausewitza! No zdecydowanie obyczaje w Cesarsko – Królewskim Grodzie grożą upadkiem. 

