Piskorski Krzysztof – Czterdzieści i cztery

Kategorie: Steampunk

A gdyby… rewolucja przemysłowa poszła w zupełnie innym kierunku? Gdyby w XIX wieku odkryto plazmę i portale do równoległych światów? A gdyby mocarstwa zaczęły kolonizować Europę 2, 4, 13? Jak wyglądałaby historia Europy? Gdyby Poniatowski nie zginął w nurtach Elstery… Gdyby, gdyby, gdyby.  Opowieść Krzysztofa Piskorskiego to właśnie taka „wariacja na temat” historii Polski i Europy przyodziana w steampunkowe szatki. Czytaj dalej »

Bomann Corina – Mechaniczne pająki

Kategorie: Steampunk

Teoretycznie fabułę książek dla młodzieży można umieścić w dowolnych okolicznościach przyrody. Nie znaczy to jednak, że się to robić powinno. Chociaż nie chodzi tu o gatunek czy treść a raczej o umiejętności i wiedzę autora, czego świetnym przykładem był Blask. W porównaniu z nim Mechaniczne pająki to całkiem dobra książka. Ale w porwaniu z Blaskiem wszystko może być tylko lepsze.
Czytaj dalej »

Burtenshaw Jenna – Winercraft

Kategorie: Fantasy, Steampunk

Albion prowadzi wojnę z kontynentem, jednak mieszkańcy boją się bardziej Wysokiej Rady i jej Strażników zabierających ludzi do wojska niż najeźdźców. Kate pracuje z wujem w rodzinnej księgarni w jednym z większych miast. Książki, co prawda, nie są zbyt popularnym towarem w czasie wojny, ale przynajmniej Strażnicy Rady zostawili ich miasto w spokoju. Oczywiście do czasu… Czytaj dalej »

Bachmann Stefan – Dziwni

Kategorie: Steampunk

dziwni

W Bath otworzył się portal. W stronę przeciwną niż to portale mają najczęściej w zwyczaju, czyli zamiast „z” to „do” naszej rzeczywistości. Świadków co prawda nie było, bo wszyscy mieszkańcy zginęli, ale przysłane na miejsce wojsko napisało odpowiednią liczbę raportów i wywołało wojnę przy okazji. A z sąsiedniego wymiaru wyszły feyry – gnomy, gobliny, sidhe i inne (najczęściej średnio przyjazne) stwory z angielskich legend. Czytaj dalej »

Łukjanienko Siergiej – Zimne Brzegi

Kategorie: Fantasy, Steampunk

okladka-200Przyznam wam się: ta recenzja mogła w ogóle nie powstać.

Co prawda Łukjanienkę wspominam raczej dobrze, ale po ostatnim numerze z odcinaniem kuponów który odwalił – a który to numer nadal straszy mnie z półki zjadliwie pomarańczową okładką – podchodziłem do tej pozycji jak pies do jeża. Z drugiej strony, miało być gdybanie.

Pogdybać sobie sam lubię, a autorów rosyjskich za pomysły co najmniej niekonwencjonalne oraz magiczne podejście do rzeczywistości chwaliłem już nie raz. Nie oceniać Metallicy po St Anger a autora po ostatnim wygłupie to filozofia ułatwiająca życie i obniżająca ciśnienie, rzekłem sobie więc „raz kozie śmierć” i zabrałem się do lektury.

Głowę podniosłem cztery godziny później… Czytaj dalej »