Ćwiek Jakub – Grimm City. Wilk!

2 out of 5 stars (2 / 5)
Napis na okładce rzuca czytelnikowi trochę oskarżycielsko: Przyznaj, spodziewasz się baśni.
Przyznaję, spodziewałam się baśni. A w sumie baśni w stylu Baśni komiksowych nagrodzonych Eisnerem. Tym bardziej, że na okładce przechadza się Czerwony Kapturek w wersji noir.
Jak sam autor przyznaje – taki był początkowo plan. Potem plan zderzył się z komiksem i w rezultacie czytelnik dostaje inną opowieść.
Opowieść detektywistyczną w klimacie noir, osadzoną w świecie zrodzonym z baśni. Grimm City zostało zbudowane na ciele martwego olbrzyma, którego krew zmieniła się w paliwo. A jego mieszkańcy wyznają ciekawą religię, o której chciałoby się wiedzieć więcej. Mamy kościół bajański, kościół epizodyczny i Święta Fabułę – cudo, poproszę więcej.
Dostajemy ciekawą i klimatyczną mieszankę klimatu noir i Ameryki czasów prohibicji, a wszystko to zasnute smogiem i pokryte sadzą. Brud miasta jest, co prawda, momentami trochę zbyt dosadny, a autor przy każdej możliwej okazji dusi czytelnika smogiem i pokazuje sceny czyszczenia fasad, co po pewnym czasie robi się irytujące.
Pozornie prosta sprawa zabójstwa zmusza dwóch skłóconych gliniarzy – Evansa i MacShana – do niechętnej współpracy, a czytelnika do przebijania się przez tony nic nie znaczących i nic nie wnoszących dialogów. Tym bardziej, że bohaterowie są identyczni – identycznie się zachowują, identycznie mówią i trudno by było ich rozróżnić, gdyby nie różne odznaki. Przez większość czasu dostajemy przydługie opisy, profesjonalne dłużyzny, dialogi o niczym i opisy umilaczy krajobrazu w postaci kobiecych figur. Nieważne czy postać jest znana z imienia, na pewno poznamy rozmiar jej biustonosza. Niby takie podejście wpisuje się, w jakiejś mierze, w klasyczny noir, ale jednak irytuje. Tym bardziej, że nie ma tu pierwszoplanowych postaci kobiecych, drugoplanowych zresztą też nie.
Całe szczęście lekki styl Ćwieka sprawa, że nie cierpimy za bardzo czytając o niczym. Cierpimy za to poznając zakończenie – tak strasznie urwane, że nie dowiadujemy się w sumie niczego. Nawet tego, czemu dwóch gliniarzy nie chce ze sobą gadać, o zakończeniu historii morderstwa nie wspominając.
Czytadło do pociągu. Klimatyczna, ale pozbawiona napięcia i śledztwa kryminałka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.