Josepides Noam – Generacje

3.5 out of 5 stars (3,5 / 5) Okrzyknięta bestsellerem debiutancka opowieść Noama Josepidesa zabiera nas w kosmiczną podróż, która ma ocalić ludzkość  jako gatunek. Jednocześnie, ma przebudować jego strukturę społeczną i pozbawić największych wad ludzkości : chciwości, zazdrości, agresji.  Elity intelektualne Ziemi skonstruowały nie tylko  niezwykły statek habitat. Skonstruowały również niezwykłe zasady funkcjonowania zamieszkującego go społeczeństwa. Bo w przeciwieństwie do większości wizji podróży międzygwiezdnych – przyszli koloniści nie zapadają w hibernację. Oni muszą się dopiero narodzić.Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko działa jak należy i oto obserwujemy socjologiczne perpetuum mobile. Co dwadzieścia lat następuje rok urodzin i pojawia się kolejna generacja do wychowania której dostosowuje się nie tylko całe społeczeństwo, ale również cała gospodarka statku. Jednocześnie następują subtelne zmiany, mające dostosować pokolenia do warunków życia na planecie ku której zmierza pojazd. Prokreacja jest zatem najszczytniejszym celem i największym przywilejem dla każdego kolonisty, a wykluczenie z roku narodzin – największą możliwą karą. Główna bohaterka Sandrine, została już raz wykluczona z roku narodzin. Teraz więc gdy zbliża się druga szansa na  zostanie matką stara się ze wszystkich sił, żeby nie zasłużyć na wykluczenie. A jak na złość zostaje wplątana w wydarzenia, które tym wykluczeniem właśnie  grożą. Tak rozpoczyna się ten polityczny thriller w kosmosie. Bo, jak się domyślacie – twórcy habitatu byli w błędzie. Można zmienić fizjologię człowieka, ale nie da się zmienić jego natury.

Historia toczy się jednocześnie szybko i wolno. Szybko, bo wydarzenia następują jedne po drugich. Wolno, bo autorowi udaje się mimo wszystko wcisnąć w akcję nieco filozofowania i rozważań, zmieniając książkę w  filozoficzną rozprawkę. I wtedy miałam ochotę zasnąć. Do logiki doczepić się nie mogę, autor bardzo sprawnie wiąże intrygę, i choć niemal od początku wiemy kto jest głównym złym, to odkrycie jego motywów może zaskoczyć mniej uważnych czytelników. Na plus autorowi zaliczam natomiast, że  nie zagłębia się przesadnie w technikalia ( na których, nie ukrywajmy w tego typu powieści wyjątkowo łatwo jest „popłynąć”) to jednak daje bardzo spójny i logiczny obraz  funkcjonowania statku habitatu. Najsłabszym elementem Generacji są bohaterowie. Nie potrafiłam się do nich przekonać. Ani uwierzyć w ich motywacje. Wszyscy są do siebie dziwnie podobni, jakby odbici z jednej sztancy. I wszyscy nieprawdziwi.

Choć książka ma status bestsellera, mnie zbytnio nie porwała. Warto ją natomiast przeczytać, bo pomysł takiego eksperymentu  socjologicznego jest intrygujący.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *