Rick Riordan – Zagubiony heros (The Lost Hero)

zagubiony-herosPierwsza „boska” seria wyprodukowana przez autora niezbyt przypadła mi do gustu, jednak kiedy szukałam czegoś do poczytania czegoś w oryginale, przy czym nie trzeba by było brnąć przez szesnaście czasów i inne wynalazki brytyjskiej gramatyki w ręce wpadł mi Lost Hero.

Percy zniknął kilka miesięcy temu. Jego dziewczyna (Annabeth), przyrodni brat (Tyson) i najlepszy przyjaciel-satyr (Grover) cały czas go szukają. Dzięki połączeniu między Percym a satyrem i więzi między herosem a jego bratem wiedzą tylko że żyje, ale nie są w stanie go zlokalizować. Idąc za kolejną wskazówką Annabeth trafia na Jasona, Piper i Leo, którzy będąc na obozie dla trudnej młodzieży wylądowali w okolicach Wielkiego Kanionu, gdzie napadły ich mitologiczne stwory. Annabeth szybko orientuje się, że całej trójce zmodyfikowano pamięć, jest też przekonana, że Jason jest kluczem do znalezienia Percyego i zabiera wszystkich ze sobą do obozu herosów. Cała trójka wyjątkowo szybko zostaje naznaczona przez swoich boskich rodziców, tylko że tym razem nie są to bogowie Greccy, a Rzymscy.
Trzeba przyznać, że książkę czyta się dużo lepiej niż dowolny tom Percyego i Bogów Olimpijskich. Nie ma hurraamerykańskiego patriotyzmu, wkurzającego Percyego jako narratora i brak jest większości wad poprzedniej serii. Autor przypomniał sobie, że żyje w wielonarodowościowym i wielokulturowym kraju i bohaterowie nie są tylko i wyłącznie biali. Narracja co dwa rozdziały zmienia punkt widzenia, co jest może i prostym zabiegiem, ale urozmaica lekturę, tym bardziej, że autor zmienia styl wypowiedzi w zależności od bohatera. Na dodatek poza głównym wątkiem ratowania świata bohaterowie mają też inne problemy – amnezje (która jest dobrym pretekstem, do wprowadzenia w świat powieści czytelnika nie znającego pierwszej serii i to bez zanudzania na śmieć tego, który ją zna), problemy sercowe, rodzinne i swoje sekrety, co wychodzi fabule na dobre. Tak jak poprzednio czarny charakter jest znany od samego początku, jednak tym razem od razu też wiadomo, że żeby go pokonać trzeba najpierw odnaleźć wszystkich członków drużyny i przeżyć całą serię pomniejszych questów.
The Lost Hero jest typową książką dla młodzieży, ze wszystkim wadami i zaletami gatunku. Czyta się całość lekko i przyjemne, więc nie tylko sięgnę po kolejny tom, ale też rozejrzę się za trzecią serią autora – Kronikami Rodu Kane.
Całkiem niezłe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *