Za książkę zabrałam się zachęcona serialem. Nie był on może szałowy, ale na tyle oryginalny, że miałam ochotę sięgnąć po pierwowzór. Tym bardziej, że wychodzę z założenia, że literatura zawsze coś traci przy ekranizacji.
Vicky Nelson, kolejna twarda baba, złośliwa, kłótliwa i wredna. Tym razem nie mag czy inna najemniczka tylko była policjantka, obecnie detektyw (czyli zawód mało oryginalny, ale dotychczas raczej zarezerwowany dla bohaterów płci męskiej), która przypadkiem znajduje miejsce zbrodni. Dzięki temu wpada na swojego byłego partnera (z czego żadne z nich nie jest zadowolone), a jakby nieszczęść było mało to jej już i tak rozwalony świat, zaczyna sypać się jeszcze bardziej, kiedy nagle okazuje się, że rzeczywistość przestaje być znajoma, bo pojawiają się w niej nadprzyrodzone dodatki typu wampir. Do tego zjawia się Corrine – mistyczno-gotycka studentka, która niezbyt pomaga Vicky w utrzymaniu resztek spokoju ducha. Czytaj dalej »
