
(2 / 5) Zawsze trochę obawiam się czytania debiutanckich powieści. Głównie dlatego, że w czasach self publishingu szansa trafienia na tzw. ksiopko wzrosła w sposób dramatyczny. (Co prawda, jako koszmarny komentator powinnam się cieszyć z zalewu chał, bo zdecydowanie łatwiej je recenzować, ale uwierzcie mi, czytanie takich „wypracowań” na dłuższą metę bywa traumatyczne).
Wracając jednak do pierwszego tomu cyklu Odrodzenia – choć jest to debiut i da się to wyczuć jednak opowieść ma potencjał i nie przesłoni tego nawet spora liczba kalk i zapożyczeń. Czytaj dalej »

(3,8 / 5) Alfred Hitchcock podobno miał powiedzieć: „
(4,5 / 5)
(3,5 / 5) Feyra, przeistoczona przez siedmiu książąt w fae wraca na dwór Tamlina. I szybko okazuje się, że to co miało być bajką zmieniło się w koszmar złotej klatki, a książę z bajki przeistoczył się w egoistycznego łobuza seksistę. Nie zabrzmiało dobrze? Bez obaw – tym razem klątwy drugiego tomu nie było. Autorka postarała się, aby czytelnik był co najmniej zadowolony, a momentami wręcz wbity w fotel. 
(4 / 5)
(2,5 / 5) Tym razem sięgnęłam do źródła, czyli do książek autorki uznawanej za absolutną mistrzynię cyklu romantasy, od której zaczęła się moda na wszelkie dwory i potwory. Seria ma swoich zagorzałych wielbicieli i jeszcze bardziej zagorzałych wrogów, więc chciałam się przekonać jak to się zaczęło i czy mi posmakuje. 
(3 / 5) Córka kości to całkiem udany debiut literacki autorki, która oferuje nam ciekawy pomysł fabularny, intrygującą magię przypominającą … programowanie, niezbyt bogaty opis świata, kilka ciekawych zagadek, zbyt wielu bohaterów, których po pierwszym tomie nie byłam w stanie polubić i… na razie tyle.