[ usr 1,7] W poszukiwaniu następczyni nieodżałowanej Joanny Chmielewskiej sięgnęłam po książkę Iwony Banach. Zachęciły mnie do tego recenzje znajomych zaśmiewających się do łez w trakcie lektury. Nie ukrywam, że złapałam pozycję pierwszą z brzegu, bez jakiegoś poszukiwania, czy analizy. Ot, wpadła w ręce to czytamy. I, sądząc po komentarzach, to był spory błąd. Czytaj dalej »