Cherezińska Elżbieta – Bolesław II (T.2 Szczodry)

4 out of 5 stars (4 / 5) I oto mamy ciąg dalszy historii o Bolesławie Śmiałym, zwanym też Szczodrym, jednym z najbardziej nietuzinkowych i kontrowersyjnych władców Polski. Godnym następcy swojego wielkiego dziada, Chrobrego. Historia rozwija się niespiesznie i bez zaskoczeń. Bo i cóż może nas tu zaskoczyć? Wszak wszyscy znamy tę historię. No, przynajmniej znamy jej oficjalną wersję, lansowaną przez Kadłubka i kościół katolicki. Autorka jednak nie przyjmuje tej wersji do wiadomości. Zdecydowanie bliższa jej jest wersja Gala Anonima, w której Stanisław określany jest mianem zdrajcy.  Elżbieta Cherezińska prowadzi więc swoją narrację właśnie w tę stronę. Stanisław od początku pokazywany jest jako pyszny, roszczeniowy człowieczek,  który w służbie kościoła upatruje drogi do swojej wielkości, ważności i bogactwa. Zapatrzony w papieża Grzegorza któremu udaje się sztuka upokorzenia króla Henryka i zdominowania władzy świeckiej, dąży do tego samego w Polsce. Nie waha się w tym celu sprzymierzyć z żercami, poprzeć skonfliktowanych z królem możnowładców Starej Polski, intrygować z każdym, kto daje choć cień nadziei na osłabienie władzy króla. Nie jest jednak jedynym czarnym charakterem. Równie nieprzyjemnie, choć nie w tak ciemnych barwach sportretowany jest królewski brat Władysław zwany Hermanem. Zazdrosny o brata, a przy tym o słabym charakterze i niezbyt lotny daje się wplatać w intrygę biskupa. Jeśli dodamy do tego zmieniającą się sytuację geopolityczną, na skutek której dawni sojusznicy i petenci nie są zbyt skorzy żeby wesprzeć króla – mamy już pełny przepis na katastrofę.

Zupełnie inaczej przedstawiona jest również słynna scena zabójstwa  biskupa. W interpretacji autorki nie jest to krwawy mord a już na pewno nie  śmierć w czasie sprawowania mszy.  Stanisław chciałby, żeby tak właśnie było, ale król jest wystarczająco przewidujący by uniknąć ostatniej pułapki biskupa.  Zgodnie z prawdą historyczną Bolesław musi uciekać z kraju. Ale autorka uniknęła pokusy sugerowania, jakoby Bolesław dożył na wygnaniu długich lat. Nie będzie opowieści o tajemniczym polskim pielgrzymie tułającym się po Europie. Nie powiem Wam jak Elżbieta Cherezinska zakończyła swoją opowieść. Powiem tylko, że zmusiła mnie do zastanowienia się po raz kolejny nad tym jak wyglądałaby historia Polski, gdyby Bolesław dogadał się ze Stanisławem, albo z możnowładcami. Albo gdyby pozbył się „problemu” w mniej spektakularny sposób. Czy miał szanse wygrać z taką koalicją? I jak bardzo jedna zła decyzja położyła się mrocznym cieniem na losach całego królestwa. Ta opowieść o Bolesławie Śmiałym, o Bolesławie Szczodrym ukazuje też jeszcze jeden lekko przerażający aspekt historii – okazuje się bowiem, że od zawsze o zwycięstwie lub klęsce decydują mechanizmy propagandy. Bo, czemu do licha czcimy jako świętego kogoś, kto być może wcale nie był męczennikiem, a jedynie sprytnym intrygantem próbującym wyszarpać własny kawałek królewskiego sukna? Czy tylko dlatego, że miał lepszy… PR?

Polecam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *