Matyszczak Marta – Krwawa kąpiel nad Krutynią (Kryminał z pazurem t.3)

1 out of 5 stars (1 / 5) Trzecia i jak się okazało, bynajmniej nie ostatnia część opowieści o kotce Burbur, jej synalku Pedro i ich wielce nieudanych ludziach. Opowieści niestety tak „udanej” , że tydzień po przeczytaniu nie bardzo potrafiłam sobie przypomnieć o czym to było. Po prostu rozochocona autorka naupychała do fabuły, co się tylko dało. W efekcie wyszedł misz -masz przepotężny, ni to kryminał, ni to obyczajówka, ni to komedia omyłek ni to opowieść absurdu. Żeby więc Wam cokolwiek o tej książce napisać, musiałam sięgnąć po nią jeszcze raz. Ajej. To bolało.Powieść, podobnie jak dwa poprzednie tomy rozpoczyna się od znalezienia  nieboszczki. I rzecz jasna komisarz Pawełek, wielka miłość kocicy Burbur musi wspomóc miejscowe siły policyjne. Bowiem miejscowe siły policyjne są jak wiadomo zupełnie do niczego. A, no tak, zapomniałam powiedzieć – rodzina komisarza w sile mąż żona, bliźniaczki i dwa koty wybrała się na spływ kajakiem. Tak ,dobrze czytacie. Koty w kajaku. I na kempingu. Łażące luzem… Nie zwiewające przy pierwszej okazji na najwyższe drzewo w okolicy… Ale i tak to nie jest największy absurd jaki się autorce w Krwawej kąpieli udał.  Wracając jednak do meritum sprawy – nieboszczka wypływa, Paweł przerywa urlop, pojawia się wątek norweski, miejscowe przepychanki oraz ciąg dalszy przepychanek rodziny Ginterów z mikołajskim proboszczem. Koty drapią, policja węszy, patyczaki marudzą, Rozalia rozrabia, proboszcz śpiewa, czytelnik ziewa.  Zakończenie sugerujące tom czwarty przeraża.

Jedyny plus to koty. Pedro, nieodrodny synalek mamusi też zaczął pisać pamiętnik i nie da się ukryć, że miewa znacznie ciekawsze spostrzeżenia niż przemądrzała kocica. Burbur w nowych okolicznościach przyrody mniej się powtarza, więc jej wyskrobki literackie są tym razem łatwiejsze do zniesienia. Rozwiązanie zagadki byłoby przyjemniejsze, gdyby droga do niego nie tonęła w chaosie i oparach parodii oraz absurdu momentami niebezpiecznie ocierających się o granicę dobrego smaku.

Za tom czwarty zdecydowanie podziękuję. Nawet koty mnie do niego nie przyciągną

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *