
(4 / 5) Elżbieta Cherezińska kontynuuje swoją sagę piastowską. Tym razem zainteresowała ją postać Bolesława Śmiałego, zwanego też Szczodrym. Postać króla, o którym wszyscy wiedzą, że zabił bluźnierczo biskupa Stanisława. Tak napisał Wincenty Kadłubek i koniec, poszło w świat. A reszta? Czy zabicie biskupa było jedynym „osiągnięciem” króla? Łatwo zapominamy, że Bolesław II był jednym z najznamienitszych władców Polski, że z powodzeniem uprawiał politykę zagraniczną, zręcznie manewrując między innymi władcami, bił własną monetę, odzyskał dla Polski koronę, podniósł kraj po pogańskiej rebelii. Widać, że autorkę pociągają postacie niejednoznaczne, gorzej oceniane przez potomnych. A już zwłaszcza, nie zapomina przy każdej okazji przypomnieć czytelnikowi, że za każdym silnym, nietuzinkowym mężczyzną stoi silna kobieta. Nie da się ukryć, że dookoła Bolesława takich silnych, niezwykłych kobiet nie brakło. Na kartach powieści spotkamy i jego babkę Rychezę, matkę króla Dobroniegę, ciotkę Gertrudę, czy wreszcie Świętosławę – siostrę wydaną za Wratysława, króla Czech. Nie obyło się rzecz jasna i bez postaci Rzepichy, na poły magicznej akuszerki przywołującej na świat kolejne dzieci Piastów. Wszystkie te kobiety w powieści Cherezińskiej wychodzą z tła, nabierają kolorów i charakteru, stają się pełnoprawnymi uczestniczkami historycznych wydarzeń. Autorka oddaje należne im miejsce w historycznej układance: sojuszniczek króla, gwarantek bezpieczeństwa, czasem wręcz szpiegów na obcych dworach. Nawet jeśli autorka przerysowała nieco ich rolę w historii Bolesława, nie sposób nie docenić roli jaką pełnił taki kobiecy korpus dyplomatyczny na obcych dworach. Jeśli chodzi o wątki historyczne, Autorka jest wierna chronologii, przyczynom i konsekwencjom wydarzeń, choć lekko je podkolorowuje, czyniąc ze Śmiałego herosa bez wad. A jak wiemy, Bolesław był Śmiały, był Szczodry, ale zdecydowanie nie był święty. Nie wahał się wykorzystywać bliższej i dalszej rodziny i przyjaciół jak pionków na szachownicy, nie wahał się uwalać sobie rąk krwią. W powieści wszystko służy odbudowie silnej Polski, takiej jaką była za Bolesława Chrobrego. A w tle działań Bolesława wciąż przewija się motyw żerców, dawnej elity religijnej, nie mogących się pogodzić z utratą znaczenia i władzy. Rzecz jasna są i wątki magiczne, choć w porównaniu do pierwszego tomu Odrodzonego Królestwa, Autorka nieco odpuściła z magicznymi stworami. I myślę, że ten zabieg wyszedł powieści na dobre.
Nie mogę się już doczekać tomu drugiego. Bardzo jestem ciekawa jak pani Cherezińska poradziła sobie z przedstawieniem najsłynniejszego w historii Polski konfliktu tron – ołtarz. Pewne sygnały pojawiły się już w tomie pierwszym, bo Stanisław ze Szczepanowa jawi się w nim jako człowiek, o mimo wszystko dość ciasnych horyzontach, niezbyt elastyczny i do kompletu mocno zarozumiały…
Podsumowując: jeśli lubiliście Bunsha- sięgajcie po Cherezińską.