Gail Carriger – Bezwzględna (Protektorat Parasola tom IV)

bezwzgledna

Państwo Maccon pogodzili się w końcu i to nie tylko oficjalnie. Jednak to jest jedyna dobra wiadomość. Na ulicach Londynu biegają całe stada morderczych jeżozwierzy, Madame Lefoux zachowuje się co najmniej dziwnie, Ivy dalej szokuje towarzystwo kapeluszami i mężem aktorem, a na scenę znów wkracza Bractwo Ośmiornicy. Jakby tego było mało tajemniczy duch grozi królowej a podczas śledztwa wychodzą na jaw sprawy z przeszłości watahy i ojca Alexi. Przez to wszystko bezduszna heroina nawet nie ma czasu pamiętać że jest w ciąży, nie zapomina tylko o jedzeniu. I parasolce.
Dzieje się dużo, nawet trochę za dużo. Autorka łączy i plącze na nowo wątki znane z poprzednich tomów jednocześnie dorzucając nowe. Wampiry i wilkołaki z Biffym i lordem Alkedamą na czele wpływają na życie i nie-życie wiktoriańskiego Londynu. A Alexia próbuje prowadzić śledztwo – tym razem z pomocą kogoś innego, bo w końcu ciężarnej żony lord wilkołak nie spuściłby z oka. Niby wszystko jest ok, ale nie do końca… Jest humor, jest dramat, jest steampunk; zniewieściały wampir i męski szkocki wilkołak, ale mimo tego Bezwzględną czytało się zdecydowanie gorzej niż pozostałe trzy tomy. Może dlatego, że przyjaciółki lady Maccon znikają na większość część fabuły i ich miejsce zajmuje siostra bezdusznej? Dlatego, że mimo pozorów radosnej głupawki wszystkie wątki są poważne. A może po postu dlatego, że czwarty tom sprawia wrażenie wstępu do właściwego finału – piątego i ostatniego tomu serii. Nie jest to złe i mimo narzekań książkę połknęłam w jeden wieczór jadąc autobusem, ale nie bawiłam się przy tym tak dobrze jak przy pozostałych tomach.
Takie sobie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *