Mark Hodder – Burtona i Swinburne’a. Tom 1. W dziwnej sprawie skaczącego Jacka (dwugłos)

burtona-i-swinburneWiktoriańska Anglia. A właściwie Anglia epoki pary, która nigdy nie będzie wiktoriańska – młoda królowa zginęła w zamachu, a na tronie zasiadł książę Albert. Londyn ukryty we mgle i parze produkowanej przez mechaniczne powozy, latające rotofotele i napędzane węglem welocypedy. Inżynierowie eksperymentujący z energią geotermalną i eugenicy hodujący megakonie.
W dziwnych czasach, kiedy w mrocznych barach spotykają się Libertyni mażący o nowym porządku społecznym, a Hulacy, eksperymentujący z własnymi genami i narkotykami, mażą o anarchii sir Francis Burton – odkrywca, badacz Afryki, były wojskowy, lingwista, naukowiec i fechmistrz dostaje propozycje nie do odrzucenia. W imieniu króla ma przeprowadzić śledztwo w sprawie Skaczącego Jacka – częściowo mitycznej postaci napadającej młode dziewczyny. Agentowi szybko zaczyna pomagać jego przyjaciel – Algernon Swinburne, młody poeta uzależniony od adrenaliny i wyznawca markiza de Sade. Śledząc coraz to nowe tropy panowie lądują w slumsach East Endu, gdzie poza gangami biedoty można się też natknąć na watahy wilkołaków.
Hodder pokazuje czytelnikom londyński steampunk, ale przestawiając i dodając nowe elementy do, pozornie znanej, układanki i tworzy jej nową, świeżą wersję, której poznawanie sprawia dużo frajdy. Do tego mamy wielowątkowe, zagmatwane śledztwo, historię odkryć geograficznych, trochę wątków egzotycznych, pojedynki na broń białą, porwania i strzelaniny. Czyli niepowtarzalną mieszankę wybuchową, od której nie da się oderwać. Co prawda bardzo łatwo jest się domyśleć kim jest Jack, co przez chwilę wywołało moją dziką irytację, bo spodziewałam się popsucia tak świetnie zaczynającej się książki, ale bardzo szybko okazało się, że ta wiedza nie tylko nie przeszkadza w odbiorze, ale też zachęca do szybszego czytania. Bo co z tego, że wiemy kto, skoro nie wiemy jak ani dlaczego. I do końca nie wiemy, jak się to wszystko skończy. Hodder nie poszedł na łatwiznę i nie wciska czytelnikowi prostej historyjki mamiąc go znanymi i ładnymi zabawkami; sam wymyśla nowe zabawki i sprzedaje je w wielowątkowej, świetnie skonstruowanej fabule. Na dodatek steampunk i fabuła są ze sobą nierozerwalnie splecione, tworząc spójną całość, w której świat i intryga są równie ważne i równie dopracowane co jest, niestety, bardzo rzadko spotykaną mieszanką.
Zdecydowanie przebój. Steampunk (prawie) idealny.

——————————————————————————————————————————– by Atisza———

Świat według Marka Hoddera czyli pomieszanie z poplątaniem. Świat w którym z jednej strony odnajdujemy klimaty książek Juliusza Verne’a, z jego pasją i namiętnością do techniki, i z jego czasem nieznośnym filozofowaniem nad naturą ludzką, a z drugiej strony tu i tam zalatuje nam klimatami Conan Doyla z jego niezrównaną parą detektywistyczną. Jakby tego było mało, autor kreśli nam historię alternatywną wykorzystując do tego jak najbardziej historyczne postacie, co niewątpliwie dodaje książce dodatkowego smaczku. Czytamy i łapiemy się za głowę, bo w którymś momencie świat w jakim przyszło żyć bohaterom zaczyna przypominać jakiś sen paranoika. (Przynajmniej ja, od pewnego momentu bardzo chciałam się obudzić!) A wszystko to ładnie osadzone na paradoksie dziadka i bardzo zgrabnie skonstruowane. Nijak nie da się doczepić do logiki intrygi czy konstrukcji świata.

Nie jestem wielką entuzjastką gatunku, ale „Dziwną sprawę…” przeczytałam z przyjemnością. Wreszcie coś co nie jest kalką z kalki, z powtórki, z oklepanego wzoru. Do wszystkiego książka ładnie wydana ( naprawdę dawno już nie widziałam książki z tego gatunku, z  szytym grzbietem i zakładką!) w stylu książek XIX wiecznych z ich przesadnymi złoconymi grzbietami i ozdobnym tytułem podanym również XIX-wieczną czcionką gazetową. Korektor i redaktor też się postarali.

Do polecenia.

 

 

One thought on “Mark Hodder – Burtona i Swinburne’a. Tom 1. W dziwnej sprawie skaczącego Jacka (dwugłos)

  1. Świetna książka, nie tylko dla fanów steam punku.

    Plusy:

    – bardzo udanie oddany mroczno-tajemniczy klimat wiktoriańskiej Anglii (no… nie do końca wiktoriańskiej, i nie całkiem tej Anglii, którą znamy);
    – wciągająca, rozbudowana i logicznie spójna (acz zakręcona i fantastyczna) historia kryminalna;
    – ciekawy pomysł (i udana jego realizacja!) oparcia postaci bohaterów powieści na prawdziwych postaciach żyjących i tworzących w tejże epoce (co było zabiegiem dość ryzykownym, zwłaszcza, że autor nie bawił się w stawianie nikomu pomników i dosyć swobodnie obchodził się z osobami ‚zasłużonymi dla kultury i nauki’);
    – mnóstwo elementów i wynalazków steam punkowych dla miłośników gatunku (m.in. rotofotele, parowe dorożki i welocypedy);
    – interesujące (i zabawne zarazem) modyfikacje genetyczne niektórych zwierzątek: wiecznie głodne psy-listonosze oraz (zwłaszcza!) gadające i przeklinające jak cały cech szewców papużki roznoszące telegramy okazały się strzałem w dziesiątkę;
    – raczej lekki, miejscami dość zabawny ton powieści równoważący mroczny i ciężki jej klimat i, miejscami, poważną historię Jacka;
    – samo wydanie książki (a owszem, wymieniam bo to teraz jednak rzadkość) – bardzo porządne, trwałe ale i ładne zarazem. Książka nie tylko da nam wiele radości podczas czytania, ale i ładnie będzie się prezentować na półce.

    Minusy (tak, też się znalazły, chociaż niewiele bardzo):

    – nieco zbyt naciągany i zagmatwany wątek fantastyczny;
    – [uwaga! spoilery!] niesamowicie zaawansowane technologie (np. Isambard Brunel jako maszyna/robot) czy skomplikowane modyfikacje genetyczne (np. w/w. papużki-telegramonoszki lub ludzki mózg przeszczepiony do ciała orangutana). Jakkolwiek pomysły autora są bardzo ciekawe, a niektóre, np. klnące papużki, również dosyć zabawne, to jednak absolutnie nie da się ich logicznie wytłumaczyć i pozostają one bardzo fantastycznymi i abstrakcyjnymi elementami tego alternatywnego świata (sam fakt, iż osobnik z przyszłości opowie nam o swoim świecie, nie sprawi, że w ciągu krótkiego czasu będziemy w stanie z powodzeniem wykorzystywać skomplikowaną technologię tam istniejącą).

    Podsumowując – pomimo niewielkich minusów, bardzo dobrze napisana, interesująca, klimatyczna powieść steam punkowa. Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *