Tapinas Andrius – Wilcza Godzina

Niedawno recenzowałam Wam powieść Czterdzieści i cztery w której autor bawił się  historią Polski i Europy. Teraz nadeszła pora na recenzję książki prezentującej kolejną historię alternatywną dziejącą się blisko naszego podwórka – opowieść o alternatywnym Wilnie na 08początku XX wieku.

Wilcza godzina to opowieść o ukochanym mieście autora – wolnym, niezależnym, bogatym Wilnie, będącym stolicą Alianzu – futurystycznego tworu na mapie Europy. To ziemie które zostały kupione przez Rothschildów. Do Alianzu należą jeszcze Kraków, Praga i.. Konstantynopol. Dwa pierwsze znalazły się w fabule nieprzypadkowo – ostatecznie autor sięga do legendarnych postaci związanych właśnie z tymi dwoma miastami – do golema i Twardowskiego. Gdzieś w tle przewinie się nam również postać żyda wiecznego tułacza, a uważni czytelnicy dostrzegą również ślad opowieści o Pigmalionie. Ponieważ to powieść steampunkowa, nie może w niej zabraknąć sterowców – wielkich i potężnych krążowników niebios, biplanów, tajemniczego środka napędowego i równie tajemniczego bionika – swoistego kamienia filozoficznego alchemików, wskrzesicieli i mechaników. Ponoć nie można go stworzyć. Ponoć ktoś go stworzył…. i wszyscy chcą go mieć. A choć to historia alternatywna, pobrzmiewają w niej echa całkiem współczesnego lęku i niechęci do potężnego i wrednego sąsiada czyli Rosji. Nie mogło w niej również zabraknąć wątka miłosnego, choć autor potraktował go mocno po macoszemu.

Tyle o fabule. Sama opowieść jest nierówna. Owszem świat wykreowany przez autora jest bardzo ciekawy, barwny, spójny, wciągający. Opisy miasta są plastyczne i czuje się miłość jaką autor je darzy . Ale już  postacie nie wyszły mu równie dobrze. W zasadzie poza jedną, czyli głównym bohaterem wszystkie pozostałe chorują na zaawansowaną „papierozę”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *