Wilderang Lars – Rozgwieżdżone niebo

 Czytaliście Blackout?  Jeśli podobał się Wam i dodatkowo lubicie preppersowe klimaty, to Rozgwieżdżone niebo powinno również przypaść Wam do gustu. No chyba, że nie lubicie za bardzo literatury skandynawskiej. Bo autor pisze po skandynawsku i to niestety bardzo wyraźnie da się odczuć. A, i jeszcze jedno. Absolutnie nie bierzecie się za tę książkę głodni, albo przed zrobieniem zakupów. Ja w którymś momencie ledwie się powstrzymałam przed pognaniem na jakieś wielgachne zakupy „na wszelkie wypadek”. Historia jest teoretycznie prosta jak drut. Pewnego dnia zaczynają szwankować telefony komórkowe. I nie wiem czy autor tak nie lubi iphonów, czy też właśnie uważa je za tak niezawodne, ale to iphony padają w powieści jako pierwsze. A potem, dość przewidywalnie zaczyna się psuć wszystko co ma jakikolwiek związek z cyfrowymi aspektami życia. Poczynając od pokładowych komputerów w samochodach i samolotach, elektrowni,  przepompowni, stacji kolejowych i rzecz jasna wszelkich domowych komputerów. I nagle życie zaczyna być bardzo, ale to bardzo skomplikowane. A później wręcz niemożliwie skomplikowane. Rzecz jasna zaczynają się sypać również więzi międzyludzkie. Czyli typowy scenariusz blackoutowy. Bez sensacji i rozwiązań powalających na kolana, z bardzo przewidywalnym rozwiązaniem zagadki. W mojej opinii to właśnie rozwiązanie zagadki blackoutu jest bodaj najsłabszym elementem Rozgwieżdżonego nieba.

Autor przedstawia historię z perspektywy kilkorga bohaterów, którzy mają dawać przekrój przez całe społeczeństwo – od wojskowych przez policjantów, naukowców, biznesmenów, polityków czy wreszcie „zwykłych” szarych  obywateli. Każdej osobie co jakiś czas poświęcany jest jeden dość krótki rozdział ukazujący jej losy, a jednocześnie wpisujący ją w los całej populacji. Przyznaję, ten zabieg autora nie wzbudził mojego entuzjazmu. Co więcej początkowe rozdziały są pisane dość „drętwo”, akcja się wlecze, bohaterowie są sztuczni, czytelnik ziewa i ma ochotę zerknąć na koniec czy wszystko kończy się dobrze i zgodnie z przewidywaniami.  Może dlatego książkę czytałam na dwa razy – tak bardzo mi na początku nie podeszła. Za drugim razem, kiedy już ją wzięłam, żeby  – nie ukrywam z obowiązku dokończyć i zrecenzować, podeszła mi bardziej, Opisy rozpadającego się społeczeństwa i problemy bohaterów były na tyle plastyczne, ( a może to ja się tak w nie wczułam), że  w którymś momencie z trudem opanowałam ochotę odłożenia książki i rozpoczęcia przygotowywania się do apokalipsy ( wykonać spis rzeczy niezbędnych, sprawdzić stan zapasów, uzupełnić…. ). Po takim „wysokim C” następuje jednak uspokojenie akcji i powrót do pewnej drewnowatości narracji.

Podobno Rozgwieżdżone niebo jest pierwszym tomem cyklu pod tym samym tytułem. No cóż, przynajmniej na razie nie jestem zainteresowana ciągiem dalszym. I nie jest temu winien ani brak klimatu, ani nieco drewniana narracja. Obawiam się po prostu kierunku w którym pożegluje autor. Jeśli zrobi to zgodnie z sugestiami  jakie zawarł w pierwszym tomie, ciekawa w sensie poznawczym powieść może się przerodzić w cienkiego gniota.

Średniak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *