Williams Tad – Szczęśliwa godzina w piekle ( Bobby Dollar t.2)

szczesliwaZnacie powiedzonko “wstąpił do piekła, po drodze mu było”? Aniołowi Dolorielowi nie było po drodze, ale jednak do piekła zstąpił. Anioł w piekle? Ano właśnie. Czegóż to nie robi miłość z człowie…. eee, aniołem. A nasz aniołek zakochał się jak ostatni sztubak, romantyczny poeta, jak… nie przymierzając Orfeusz. Straszny musi być deficyt miłości na ziemi i w niebiosach, skoro nieszczęśnik znalazł go w objęciach demonicy.Tak czy inaczej polazło nasze anielisko tam gdzie zdecydowanie poleźć nie powinno. Jako, że w dawnych czasach w liceum czytało się obowiązkowo Boską Komedię ( a nasza polonistka zmusiła klasę do przeczytania dzieła w całości) miałam jakie takie wyobrażenie literackiego piekła. Miałam też w pamięci niespecjalnie udaną próbę opisania piekła w wykonaniu autora w Pieśni Łowcy  czy równie ciężkostrawny opis piekła  Marka S. Huberatha w jego Mieście pod Skałą . Ciekawa więc była mocno, co zaproponuje Williams – czy zdoła wyrwać się ze sztampy jaką pokazał w Pieśni Łowcy, czy znowu oprze się na “standardzie” wyznaczonym przez Dantego. Ani jedno ani drugie. Piekło, to mocno czarna wersja rzeczywistości. Pewnie, w naszym świecie nie chodzą po ulicach kobiety stonogi, ani trolle z roztrzaskanymi łbami, ale nie wątpię, że są miejsca gdzie poziom podłości i tzw. “bezinteresownego okrucieństwa” niczym od “piekielnego” poziomu ukazanego przez Williamsa nie odbiega.

Generalnie, muszę stwierdzić, że autor sobie z różnymi kalkami kulturowymi pogrywa aż huczy. W Brudnych ulicach nieba pogrywał sobie z wizją Niebios. Niby pełna anielskość, alleluja i niebiański haj, a tu nagle okazuje się, że ktoś z anielskiej wierchuszki z piekłem jakieś gałki kręci, nowe życie po życiu kombinuje, jakby nie do końca był zadowolony z tego jak to wygląda teraz. Co gorsza (lepsza, wedle upodobania czytelnika) okazuje się, że z tymi wyrokami i osądem pośmiertnym, to chyba nie do końca poprawnie maszynka działa. No, a już biurokrację to w tych Niebiosach mają przerażającą.  W drugim tomie historii o Bobbym Dollarze autor pogrywa sobie praktycznie ze wszystkim co mu się pod pióro nawinie. Z wizją czyśćca ( dusze które we własnym osądzie powinny być w piekle usiłują się przez wieczność do tego piekła dostać, brrrr…), z wizją piekła (statek kosmiczny gdzieś w przestrzeni), z winą i niewinnością. Skazani na piekło nie zawsze powinni się w tym piekle znaleźć, mamy trolla proroka, który utrzymuje dobre kontakty z aniołami i głosi dobrą nowinę oraz podróżuje do braci i sióstr, no wypisz wymaluj parodia św. Pawła tylko tamten przejrzał po upadku z konia, a temu trzeba było w łeb toporem przyłożyć. A, byłabym zapomniała, aniołek który kombinuje z trzecią opcją ma “ksywkę” Kefas. Brzmi znajomo? No właśnie…

Tak czy inaczej, pląta się nam anielisko przebrane za diabła po piekle, i pcha w coraz gorsze opały, byle tylko do umiłowanej demonicy się dopchać. Autor prezentuje nam coraz bardziej koszmarne opisy i pomysły rodem ze snu po ciężkostrawnym obiedzie, miesza, plącze, intrygę buduje wielgaśną jak Pałac nauki w Warszawie, a czytelnik? Łapie się za głowę i stwierdza, że wywiad to w tym piekle to ciężkiej bani mają, bo im się tam plącze taki jeden przebieraniec, kazania im tam głoszą wywrotowe a tu nic…. ani pół piekielnej bezpieki się nie pojawia. Aniołek też ma przedziwne szczęście i z różnych opresji wyrywa się siłą własnej zajebistości, bo o logice zapomnieć trzeba.

Co gorsza nic tylko wzdycha do swej lubej i wspomina jak to im dobrze razem było, więc mamy czkawkę z tomu pierwszego. A na koniec okazuje się że: a) z diabłem w konszachty wchodzić nie należy bo cię i tak wyonacy, b) gdzie diabeł nie może tam babę pośle. I tak z pogrywania ze schematami lądujemy twardo i z plaśnięciem w schematach.

Wniosek ? Nabiegali się, nagadali, a zostało jak było.

Podsumowując – podobnie jak z tomem pierwszym – książka bardzo nierówna. Sporo dłużyzn, sporo też dobrych kawałków, miłosne marudzenie anioła wkurzające, kpiny z różnych prawd mnie akurat się podobały, ale nie każdy może to dobrze przyjąć.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *