Marta Kisiel – Dożywocie (dwugłos)

Kategorie: Fantasy

kisiel

Nie, to kryminał. I, na całe szczęście, także nie książka obyczajowa. No więc, co to jest? Teoretycznie Fantasy. A praktycznie?
Praktycznie to jedna wielka kpina ze wszystkiego i wszystkich. Z pisarzy, z agentów literackich, z wiejskich działaczy lokalnych, z miejskich pań z ambicjami, ze spotkań z czytelnikami, z naszej mizerii czytelniczej….. i tak dalej i w tym stylu, wyliczać można byłoby długo i radośnie. Lekko w stylu Mrożka i mocno w stylu Chmielewskiej. Autorka chce być zabawna i nawet jej to wychodzi, zasób złośliwego słownictwa ma imponujący, na lekcjach z języka polskiego nie spała, więc – co zdecydowanie rzadkie w dzisiejszych czasach – pisze nie tylko poprawnie stylistycznie ale i ładnie. Podsumowując – pozycja czytelnicza zdecydowanie nie dla ponuraków. Przeczytana w jedną noc, ku lekkiej irytacji męża budzonego co i rusz chichotami oraz kwikami radości. Lekka, łatwa, przyjemna, typowa książka na jesienny, chandryczny wieczór.

Czytaj dalej »

Luis Miguel Rocha – Ostatni Papież

Kategorie: Kryminał

Rocha

by Atisza

Typowa książka „do pociągu”.

Po lekturze czytelnik ma wrażenie, że zetknął się z dziełem powstałym w czasie kursu dla początkujących pisarzy. Jest po prostu skonstruowana do bólu poprawnie. Wręcz przesadnie poprawnie. Mamy zatem tajemnicę, są dwa wątki i dwa strumienie wydarzeń, bardzo starannie się przeplatające, jest pozorna kulminacja i zakończenie właściwe, jest wreszcie epilog. Mamy nawet wątek nazwijmy go miłosnym. Wszystko podane na tacy i niezbyt zaskakujące.

Czytaj dalej »

Fabian Dusan – Rytuał tom 1

Kategorie: Fantasy

Dusan

by Atisza

Ajc. A to mi się dzieło trafiło do przeczytania…. fantasy niech go jasny chrabąszcz skrobnie.

Lubicie zwroty typu : „malinowoczerwony a przecież delikatny róż”?  Prawda, że śliczne? Po prostu boskie! W sam raz, żeby zakrztusić się herbatą. A co powiecie na to: „pod nimi to napinały się to rozluźniały prawie ludzkie kości i żylaste mięśnie o dziwacznej anatomii”.  Aż nie wiadomo czy wołać „auuutor” , czy „tuuumacz”! Tak czy inaczej piątka z plusem za szyk w zdaniu!Co ja mówię, z dwoma plusami.

Czytaj dalej »

Drew Karpyshyn – Mass Effect Podniesienie

Kategorie: Science fiction

mass-effect-podniesienie

Projekt Podniesienie – stacja badawcza i szkoła dla biotyków – ludzi, którzy mogą za pomocą talentu i wszczepionej techniki, wytworzyć skrzyżowanie pola grawitacyjnego z magnetycznym (lub jak ktoś woli dosłowne tłumaczenie – wytworzyć efekt masy). Jednym z uczniów jest lekko autystyczna dziewczynka – Gillian, która ma większy potencjał niż inni i na dodatek tatusia-zabójcę uczestniczącego w proludzkim spisku.
Przywódcą spisku jest Człowiek Iluzja mający ambitny plan pozbycia się pozostałych ras (a jest ich kilkanaście) albo przynajmniej zepchnięcia ich w cień.
Gillian jest nie tylko oczkiem w głowie opiekunów z Projektu, ale też Człowieka, który prowadzi na niej własne badania tuż pod nosem naukowców (przy czym niezbyt przeszkadza mu fakt, że stacja jest strzeżona i odosobniona). A przynajmniej prowadził, dopóki Paul Grayson – ojciec dziewczynki, nie stwierdził, że ma dość i nie zniknął z nią i dwójką opiekunów dziecka. Oczywiście Człowiek Iluzja nie może pozwolić, żeby jeden z jego pomagierów zniknął w towarzystwie kosztownego projektu… Czytaj dalej »

Matthew Reilly – Seven Ancient Wonders

Kategorie: Fantasy

7wonders

Zespół komandosów i mała dziewczynka próbują dostać się do jednego z cudów świata – głowy kolosa z Rodos. Po piętach depczą im krokodyle, amerykanie i papiści.
Od 9 lat toczy się wyścig – ten kto zdobędzie 7 złotych fragmentów, składających się na zwieńczenie Wielkiej Piramidy i 7 fragmentów zaklęcia, będzie mógł przeprowadzić rytuał – błogosławiący (jego kraj) lub niszczący (całą resztę).
7 fragmentów zwieńczenia znajduje się w miejscach ukrycia 7 cudów świata (lub ich pozostałości), a wyścig toczy się od momentu urodzenia bliźniąt – chłopca wychowywanego przez księdza i dziewczynki wychowywanej na farmie w Afryce przez profesora (zwanego Czarodziejem na cześć Gandalfa) i komandosów z różnych krajów pod wodzą Australijczyka, który jest skrzyżowaniem Bonda, Bourna, Terminatora i MacGyvera. Tylko dzieci są w stanie odczytać inskrypcje i w czasie gdy dorastają reszta czeka, trenuje i zdobywa informacje o lokalizacji fragmentów.  A kiedy bliźniaki są wreszcie w stanie odczytać wskazówki (i fragmenty zaklęcia) zaczyna się wyścig.
Pomijam już samą idee rytuału i dzieci genetycznie będących w stanie czytać teksty w zaginionym języku. Ta książka to KOSZMAR. W życiu nie czytałam takiej grafomani, wtórnego analfabetyzmu i porażki językowej. W Polsce ten facet nie zdałby egzaminu gimnazjalnego o wydaniu jakiejkolwiek książki nie wspominając. Zdania złożone to u autora zjawisko równie często spotykane co śnieg w jego rodzimej Australii. Słownictwo – prymitywne, dialogi – koszmarne i sztuczne, opisy – nudne, techniczne i ciężkostrawne, do tego patos, teatralność, bzdurna fabuła i bohaterowie jak kartonowe makietki. Całe szczęście dzieje się dużo, więc jakoś udało mi się dobrnąć do końca, ale głównie dlatego, że siedziałam w pociągu i to była jedyna książka jaką miałam ze sobą.
Jednak o dziwo warto po książkę sięgnąć, zwłaszcza jeśli ktoś jest Mistrzem Gry, bo  Reilly nie tylko korzysta z pomysłowych pułapek, ale też załącza do nich rysunki i schematy oraz wskazówki jak ich uniknąć. Dzięki temu książka jest wymarzoną ściągą dla MG lubiącego lochy, logikę i pułapki. A żeby nie przebijać się przez koszmarną resztę, starczy przekartkowywać do fragmentów z obrazkami.
Gniot nad gnioty z takim minusem, że hel zamarza….