Maas Sarah J. – Szklany Tron ( Szklany Tron T.1 Korona w Mroku T.2, Dziedzictwo ognia T.3)

2.5 out of 5 stars (2,5 / 5) Nie ma to jak mieć wśród znajomych fanów powieści Sarah Maas. Stały dopływ tomiszcz zapewniony :). Tomiszcz, bo autorka jeńców nie bierze i powieść poniżej 400 stron u niej w zasadzie nie istnieje. Żeby była jasność – nie narzekam.

Gdyby nie moje koleżanki, pewno nie sięgnęłabym ani po Dwory ani (ponownie) po cykl Szklany Tron. Ponownie, bo kiedyś już spróbowałam przeczytać pierwszą powieść. Nie było to spotkanie udane, bo jeśli dobrze pamiętam – dotrwałam tak do połowy zanim ostatecznie zasnęłam.Tym razem zdecydowałam się przebrnąć tom pierwszy i sięgnąć po kolejne. A ponieważ w mojej opinii nie ma sensu recenzować ich pojedynczo zdecydowałam na recenzję trzech na raz.

jak już wspomniałam, tom pierwszy niezbyt zachęca do dalszej lektury. Tempo akcji jest powolne, w fabule roi się od nieścisłości, bohaterowie są mdli jak niedoprawiona jajecznica i bardzo pogubieni w świecie dorosłych w którym króluje zdrada, kłamstwo, przemoc i czarna magia.  Główna bohaterka Celaena kreowana jest na silną niezależną osobę, co bardzo mocno kłóci się z jej zachowaniem – to aroganckim i zarozumiałym, to panicznym i zalęknionym. Pewna znajoma powiedziała mi po lekturze wprost – „no typowy adolescent”!  Dziwi natomiast, że po takich przejściach, jakie wedle autorki były udziałem Celaeny ( trening zabójcy, śmierć rodziców, śmierć ukochanego, pobyt w obozie pracy) dziewczyna nie jest przedwcześnie dojrzała. Pozostali dwaj młodociani bohaterowie – Królewicz Dorian oraz główny strażnik królewski Chaol też nie są lepsi. Pogubieni w świecie dorosłych, grający w grę która im nie odpowiada, zagubieni w sobie, nie wiedzący czego chcą i seriami popełniający głupoty. Naprawdę, momentami miałam ochotę przełożyć całą trójkę przez kolano i przemówić im do rozsądku tzw. metodą oddolną.  Sam świat przedstawiony jest schematyczny, pozbawiony wielu szczegółów i czuje się, że autorka  jeszcze go nie „domyślała”. Dzieje się w nim coś niedobrego i wszyscy wiemy że „zaraz-sie-objawi-bardzo-wielkie-zuo”, ale autorka z jakiegoś powodu przeciąga moment kiedy to zło się wreszcie naprawdę objawi. A gdy się objawia – czytelnik jest nieco zażenowany i rozczarowany. Największym rozczarowaniem są jednak próby – kto przeczytał Igrzyska śmierci, czy chociażby Czwarte skrzydło ten będzie mocno zawiedziony. Zero niespodzianek, zero emocji, próby bez polotu, za to z wiadomym finałem.

Warto jednak przetrwać te niedoróbkę, choćby po to, żeby zobaczyć, jak autorka rozwija się w tomie drugim.

Tom drugi, Korona w mroku pozwala czytelnikowi dokładniej przyjrzeć się życiu w  stolicy kraju. Cealena gra w niebezpieczną grę z samym królem i odkrywa, że  wśród jej dawnych towarzyszy złoczyńców zagnieździł się ruch oporu. Ta postać powoli zaczyna nabierać dojrzałości i teraz bardziej byłam skłonna uwierzyć w jej przeszłość. Wreszcie widać, że naprawdę odcisnęła ona swoje piętno na głównej bohaterce. Za to relacje damsko męskie w  dalszym ciągu bardzo „młodzieżowe” i trudne do zaakceptowania. O ile bowiem postać kobieca ewoluuje, o tyl obaj panowie zatrzymali się w tzw. pryszczatej epoce i  nijak nie pasują jako partnerzy do  głównej bohaterki, a wątek romansowy jest najwyraźniej wciśnięty na siłę no bo przecież musi być, prawda? Zwłaszcza, że to ponoć romantasy. Tymczasem jest to tak papierowe, że Jakoś bym bez tego romantasy przeżyła. Podsumowując – momentami czyta się to nawet przyjemnie, choć tajemnice i ich rozwiązania są niestety przewidywalne i schematyczne do bólu. Na całe szczęście nie ma tu usypiających dłużyzn jakie cechowały tom pierwszy. Ot, dość wartka przygodówka młodzieżowa, z magią która momentami służy także do popychania akcji w przód, gdy autorka się zapędzi w kozi róg.

W trzecim tomie autorka rezygnuje z jednych schematów na rzecz …innych schematów. Pojawia się motyw mitycznego wojownika związanego przysięgą na śmierć i życie ze swoim władcą, postaci posępnej, milczącej, nieprzystępnej i  co tu kryć momentami chamowatej. Pojawia się klasyczny motyw z wroga w kochanka oraz równie wyświechtany motyw mistrza i ucznia. Wszystko to zamknięte w postaciach Cealeny, która zmienia się w Aelin zaginioną księżniczkę ( czy tylko ja widzę tu motyw brzydkiego kaczątka i kopciuszka do kompletu?) i Rowana przepotężnego elfiego wojownika. Uczucia szaleją, moce wybuchają, choć nie zawsze wtedy gdy są najbardziej potrzebne, a królestwo za wodą staje na krawędzi zagłady.  Choć, jak już wspomniałam Rowan jest bardzo nieprzyjemny  ( zapewne miał być niedostępny, tylko autorce tak się napisało, że wychodzi na chama i buraka), to jednak jego postać jest miłą odmianą po niedojrzałych Chaolu i  Dorianie. A świat elfów pozwala autorce na większą swobodę pisania.

podsumowując: pierwszy tom na 1,5 drugi na 2, trzeci na 3. Całość na razie na 2,5.  Ciekawa jestem czy kolejne tomy podbiją tę punktację.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *