Aneta Jadowska – Złodziej dusz t.1 (dwugłos)

zlodziejNazwijcie to jak chcecie, ale z upodobaniem poluję na fantasy w wykonaniu polskich autorek. Głównie dlatego, że wciąż mam nadzieję trafić na takie perełki jak „Podatek” Mileny Wójtowicz czy cudowne, choć niestety nie kontynuowane „Róże Selerbergu”. O bogowie jak ja się przy tych książkach uśmiałam. Jak dla mnie fantasy dla szyderców to najlepszy gatunek literacki na świecie.
Złodziej dusz do tego gatunku niestety nie należy. Pani autorka potraktowała temat poważnie, ba niemal śmiertelnie poważnie, zaś to co miało wyjść śmiesznie wyszło śmiesznawo, albo i lekko niesmacznie. Wybrany na pomysł fabularny motyw jest stary jak świat – czyli obok naszego świata istnieje świat alternatywny zamieszkały przez wszelkiego rodzaju istoty magiczne – wiedźmy, wilkołaki, banshee, wampiry i tak dalej i w tym stylu. Anioły i diabły też są w nim obowiązkowo obecne. Ten świat przenika do naszego „naziemnego” świata, a w zasadzie nawet przenika się z nim. Nasza bohaterka o imieniu Teodora ( dziwniej się już nie dało?!) jest policjantką a zarazem wiedźmą. Na całe szczęście wie kim jest i wie jak dostać się do świata w którym są tacy jak ona. Nie wszyscy utalentowani inaczej mają to szczęście – jak nie trafią na czas na przewodnika to psychiatryk bankowy, albo w najlepszym razie tabletki na depresje. Ciąg dalszy od sztampy też nie za bardzo odbiega. Najbliższy magiczny kumpel naszej wiedźmo- gliny to diabeł. A kto może być najlepszym kumplem diabła? Wiadomo, anioł. Wnusio samego archanioła Gabryjela. Diabeł ma chrapkę na wiedźmę, Wiedźma ma chrapkę na anioła, anioł też ma na nią chrapkę, ale mu nie wolno… i nie dlatego nawet że anioł tylko dlatego, że jak się dalej okaże to anioł stróż rzeczonej. Czy jakoś tak, nieco się w anielskiej wizji świata pogubiłam. Policjantka normalna inaczej została wezwana do alternatywnego świata bo nagle giną stwory przeróżne i trza zagadkę rozwiązać a do tego jak wiadomo policjant niezbędnym jest. Howgh. Przy okazji dowiadujemy się, że stwory magiczne podzielone są na gildie, gildie owe mają swoje prawa siedziby, kodeks zachowania itd itp. Sama intryga kryminalna skonstruowana jest i napisana nieźle, pod tym względem książkę czyta się dobrze, choć raz czy dwa logika z cienkim kwikiem uciekła na najbliższe drzewo. Za to bohaterowie – diabeł i anioł to postacie tak drewniane, że aż się zaskalić można, bohaterka zaś to panna przemądrzała z gatunku a nie mówiłam – która piekielnie zgoła denerwuje rozbudowanym ego i przekonaniem o swojej nieomylności i doskonałości. Ponieważ autorka niemal wprost mówi, że Teodora to jej alter ego – należy chyba zacząć współczuć jej znajomym – tym z reala.
Jeśli ktoś lubi książki para fantasy – detektywistyczne o wartkiej akcji przy których od czasu do czasu można porechotać w stylu amerykańskim – to „Złodziej Dusz” mu się spodoba. Ja z lekkim przerażeniem dowiedziałam się, że złodziej zaplanowany jest na sześcioksiąg……

___________________________________________________________________________by Lashana

Teodora jest policjantką pilnującą porządku w Mieście Piernika. Poza tym jest też wiedźmą przesiadującą w knajpach alternatywnego Torunia – Thornu, razem ze swoim przyjacielem diabłem i jego kumplem aniołem. Kiedy w Thornie trzeba rozwiązać kryminalną zagadkę Rada zwraca się o pomoc do Dory, która ma doświadczenie z niemagicznego świata. Policjantka dzięki temu ma okazje poprowadzić śledztwo wśród wampirów, wilkołaków, magów i innych istot magicznych.
I po raz kolejny w teorii wszystko wygada dobrze, ale… Dora jest przekonana o swojej niezwykłości i nieomylności (i oczywiście nie omieszka skorzystać z każdej okazji, żeby o tym przypomnieć). Leci na nią wszystko co nosi spodnie, a ona jest idealną policjantką, wiedźmą i gospodynią. Ot Mary Sue wypisz-wymaluj. Pozostałe postacie są tak sztampowe i drewniane, że wióry lecą. Całość ratuje całkiem niezła intryga i całkiem niezły język. Jadowska nie jest Gromyko ani Wójtowicz i raczej nie parskniemy śmiechem nad książką, ale nie znajdziemy też kwiatków a całość czyta się szybko, łatwo i bezproblemowo.
Złodziej jest powieścią debiutancką, więc są jakieś szanse na poprawę, ale całość jest zaplanowana na 6 tomów, co jest trochę niepokojące.
Ot taki amerykański, telewizyjny film sensacyjny ( w rodzaju tych z Segalem czy np. Miami Vice) tylko w rodzimej wersji i czytania.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *