Siergieja Łukjanienkę szanuję, a jego liczne książki już nie raz tu gościły. Na Szósty Patrol przyszło mi dość długo czekać – i to w dodatku po tym jak poprzedni Nowy Patrol pozostawił mnie z dość mieszanymi odczuciami.
Na pierwszy rzut oka można jednak zauważyć, że przynajmniej wydawca naprawił to, co po raz pierwszy wydając Nowy Patrol spartolił. Okładka jest utrzymana w stylu charakterystycznym dla oryginalnych wydań pierwszych czterech książek cyklu. Jest też dostępna, oczywiście, w kolorze oczowyrazista zieleń – i to też ma jakiś sens. Doceniam jednak że zadbano o harmonię na mojej półce.
Skoro już sama okładka mnie nie odrzucała, mogłem spokojnie wgryźć się w treść. Co tam znalazłem?



Namnożyło mi się ostatnio na półkach wydawnictw wielotomowych. Wszystko za sprawą mody na na sequele, prequele oraz kontynuacje tego co już zostało wydane i miało szczęście dobrze się sprzedać. Czasem ten zabieg wychodzi seriom na dobre, czasem wręcz przeciwnie. Nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa do której z tych grup zaliczę ostatni tom tej trylogii. Zanim jednak zacznę Wam opowiadać o Cieniorodnych, mam prośbę do wydawnictwa Bellona – nie pracujcie już więcej z tym ilustratorem!!! O ile okładka 
a Schwartz kontynuuje swoją wędrówkę po baśniach i wierzeniach rozpoczętą w 