Asaro Catherine – Wielka inwersja (dwugłos)

Kategorie: Science fiction

wielkainwersja Miałam ochotę na dobre  Science – fiction…. A wierzcie mi ostatnio łatwiej chyba  o  kota w butach niż o dobrą książkę z tego gatunku. Więc kiedy w ręce wpadła mi Wielka Inwersja  to napaliłam się na nią niemożebnie. Raz, że autorka jest zdobywczynią sporej ilości całkiem poważnych nagród. Żadne tam „nagroda książki miesiąca New York Times’a” , tylko ni mniej ni więcej Nebula…. Dwa, że autorka jest naukowcem,  a ci zazwyczaj piszą książki naprawdę SCIENCE -fiction, które czytelnik może czytać bez obawy, że mu z kartek jakieś umęczone i jęczące fotony wyskoczą. Umęczone fotony nie wyskoczyły, ale….  Wierzcie lub nie, ale w którymś momencie zaczęłam się zastanawiać co ja tak naprawdę czytam.  Czytaj dalej »

Maja Lidia Kossakowska – Takeshi. Cień śmierci (dwugłos)

Kategorie: Fantasy, Science fiction

takeshi-cien-smierciJaponia. Zlepek zwaśnionych księstw, po których wędrują roninowie, artyści i posłańcy. Kraj kwitnącej wiśni i sake nawiedzany przez lisie demony.
Daimyo, samuraje, tajemnicze klany i stowarzyszenia, gangi, bandyci i starający się żyć obok nich zwykli ludzie. Bohater starający się zapomnieć o przeszłości, która dogania go z każdym krokiem. Czytaj dalej »

Ee Susan – AngelFall (t.2 Penryn i świat po)

Kategorie: Angel fantasy, Postapokalisa, Urban fantasy

angelfall20.5 out of 5 stars (0,5 / 5) Słuchajcie, pani autorce udała się rzecz naprawdę rzadko spotykana.  Otóż pięć minut po skończeniu jej książki nie wiedziałam już o czym ona jest…. Nie pamiętałam kluczowych momentów, nie umiałam wskazać przesłania czy choćby zamysłu autorki,  miejsc szczególnie interesujących czy wkurzających.  Wątpiącym i szydercom odpowiadam zawczasu – nie dopadła mnie skleroza ani początki Alzheimera. To po prostu książka napisana jest tak „znakomicie”, że po jej przeczytaniu nie pozostają nawet śladowe ilości emocji. Nic, niente, czarna dziura. Pustka z lipą i maliną. W efekcie siedzę z dość nieszczęśliwą miną i zastanawiam się jak zrecenzować to coś… Czytaj dalej »

Orson Scott Card – Ksenocyd

Kategorie: Science fiction

ksenocyd  Jeśli ktoś po przeczytaniu Mówcy umarłych myślał, że wysłana z ziemi flota z bronią masowej zagłady na pokładzie jest największym zmartwieniem kolonistów, to grubo się pomylił. Na planecie zamieszkałej przez 3 inteligentne gatunki nie może przecież być spokojnie i miło. Zbyt wiele do stracenia, zbyt wiele opcji, zbyt wiele przeciwstawnych interesów. I w środku tego wszystkiego mocno już postarzali Ender i Valentine. Muszą powstrzymać kolejny ksenocyd zagrażający świeżo odtworzonej cywilizacji robali i prosiaczkom. Czytaj dalej »

Orson Scott Card – Mówca umarłych

Kategorie: Science fiction

mowcaPo przeczytaniu Endera na wygnaniu  miałam na dłuższą chwilę dość tego faceta i spraw jego. Wreszcie jednak, po bagatela 4 miesiącach zdecydowałam się na kolejne spotkanie z Enderem. No cóż, powiem krótko, ci, którzy mówili, że Mówca jest o niebo lepszy od  dwóch poprzednich książek mieli całkowitą rację.  Mówca umarłych nie jest może jak mi ktoś kiedyś powiedział „science- fiction w starym dobrym stylu” , ale na pewno jest kawałkiem solidnej literatury z kosmosem i jego podbojem w tle.  Czytaj dalej »

Robert J. Sawyer – Hominidzi (Neandertalska Paralaksa t.1)

Kategorie: Science fiction

hominidzi A gdyby tak historia miała wiele wersji? Tak, wiem już to  przerabialiśmy. Dodajmy, przerabialiśmy wielokrotnie. Jednak w zdecydowanej większości z opowieści wykorzystujących motyw innego rozwoju historii opowiadana była historia naszego gatunku, a zmieniały się okoliczności. A to Chiny rządziły światem, a to zginęła królowa Wiktoria, a to Hitler wygrał wojnę i tak alej i w tym stylu. Jednak Robert J. Sawyer stworzył rzecz zdecydowanie bardziej ambitną. W jego opowieści, w alternatywnej linii historii iskra rozumu zajaśniała nie w kulistej łepetynie człowieka z crom-magnon, ale w wydłużonej, masywnej czaszce Neandertalczyka. Czytaj dalej »

Ian Douglas – Star Carrier: Pierwsze uderzenie (dwugłos)

Kategorie: Science fiction

star„Niebiosa otworzyły się wśród burzy umęczonych fotonów”. Takim zdaniem raczy nas na dzień dobry Ian Duglas.  Oj tak. Umęczone fotony to jest to.   Po raz kolejny przekonuję się, że pisząc fantastykę naukową powinno się jak ognia unikać szczegółów technicznych (No chyba, że jest się Zajdlem, albo A.C. Clarkiem, ale powiedzmy sobie uczciwie to inna liga). Jeśli jednak na siłę próbujemy połączyć poetycki opis z  Science Fiction, w dodatku nie mając zbyt dobrze opanowanego owego science – no, to może wyjść nam właśnie tak jak autorowi. Czyli – co najmniej dziwnie. Czytaj dalej »