Cherezińska Elżbieta – Saga Sigrun (Północna droga t.1)

Saga-Sigrun Jeśli podobały się Wam takie trylogie jak  Krystyna córka Lawransa, czy Córka Wikingów, to tetralogia Elżbiety Cherezińskiej tym bardziej powinna przypaść Wam do gustu. Autorkę znałam dotąd tylko z powieści Korona śniegu i krwi , wiedziałam więc, że dobrze pisze, choć, jak pamiętacie jej zapędy w kierunku fantasy nie wzbudziły we mnie zbytniego entuzjazmu. Stąd  do Sagi podchodziłam nieco nieufnie zastanawiając się, jakimi to dziwnościami tym razem uraczy czytelnika Pani Elżbieta. Jednak, ku mojej niekłamanej uldze tym razem żadnych wstawek para-fantasy nie było. Była za to bardzo dobrze skonstruowana, ( choć z mocno wygładzonymi kantami) opowieść o ludziach żyjących we wczesnym średniowieczu na terenach dzisiejszej północnej Norwegii.O Sadze Sigrun nie da się mówić, bez pobieżnego choćby wprowadzenia w historię, bowiem jest ona z tą historią ściśle związana. Bohaterka jest wszak żoną jednego z „Panów Północy”. To grupa możnowładców nie zgadzających się z rządami króla Haralda, odmawiająca płacenia mu trybutu, spierająca z nim, wojująca i handlująca na własną rękę i rzecz jasna uprawiająca własną politykę. To właśnie historia wyznacza kierunek życia Regina i Sigrun. To wedle niej, jej przypływów i odpływów żyją ludzie jarla i ich kobiety. Zazwyczaj świat wikingów poznawaliśmy z  męskiego punktu widzenia. Mężczyźni jadą na wojnę, na thing, na handlowanie. W Sadze Sigrun poznajemy ten świat, który skrywał się za horyzontem, gdy smocze łodzie wypływały z portu. Kobiety zostają w domu. Dzielą czas między pracę, dzieci i czekanie. A kiedy mężowie wracają, patrzą z niepokojem, czy wszyscy wrócili i czy cali wrócili. Świat Sigrun to krótkie chwile szczęścia z mężem i cała wieczność czekania i tęsknoty pośród zwyczajnych domowych spraw. Troska o dzieci,  zbiory,  kobiece utarczki, mniejsze i większe domowe troski. Ale Saga Sigrun to przede wszystkim pieśń o miłości.  O miłości, tęsknocie i walce. Bo Sigrun jest niebywałą szczęściarą – choć to  ojciec wybrał jej  męża,  to jednak  oboje zakochali  się w sobie niemal od pierwszego spojrzenia, a co ważniejsze Regin okazuje się także być czułym i wrażliwym człowiekiem ( tak, tak,  jak przekonamy się później, to wcale nie chodzi w parze). Cherezińska wyśpiewała  jednak swoją sagę bez ckliwości, banału, nadmiernego sentymentalizmu. Każde zdanie wciąga czytelnika głębiej i głębiej w bogaty świat Sigrun. Razem z nią czekamy, tęsknimy, niepokoimy się,  cierpimy i martwimy. Możemy się krzywić, że  Sigrun jest taka dobra, jasna i przez to jednowymiarowa, że takich ludzi nie ma. Ale dla mnie  ta złocistość wpleciona w postać głównej bohaterki  podkreśla tylko  pewną baśniowość całej opowieści. Bo sagi przecież, te najwcześniejsze, te  „prawdziwe” mają w sobie i baśniowość, i magię i kroplę mistyki również. A w dodatku wszystko opowiedziane zostało piękną potoczystą polszczyzną, której coraz mniej dookoła nas.

Podsumowując
Spotkałam się z opiniami, że Saga to harlequin i kiepskie romansidło. Każdy ma prawo do własnej oceny, jednak ja uważam, że to opinie krzywdzące. Gdyby harlequiny były tak bogate w treści i złożone fabularnie – zapewne nie były by synonimem kiepskiej powieści erotycznej…  Mnie ta książka urzekła. Od pierwszej do ostatniej strony.

 

 

 

3 thoughts on “Cherezińska Elżbieta – Saga Sigrun (Północna droga t.1)

  1. Mnie też. Tak ciepło pisać o uczuciach w lodowatych okolicznościach przyrody to tylko Cherezińska umie. Sięgasz po kolejne części? Jeśli tak, nie będziesz się nudzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *