Edelman David Louis – Infoszok (Skok 225 t.1) (dwugłos)

infoszokInfoszok wpisuje się w ten sam nurt wizjonerskich ( i czasami przerażających) książek co Bajki robotów Lema, Limes Inferior Zajdla, Fundacja Asimowa, czy Wir Watt’a. To przyszłość teoretycznie uładzona i bez kantów, opanowana przez wysoko wyspecjalizowanych ludzi pławiących się w morzach informacji, korzystających z niesamowitych wynalazków. Nie ma w niej  pozornie żadnego z elementów postapo. Tylko chwilami i tylko półgębkiem wspominane są wydarzenia z przeszłości gdy umysły autonomiczne, czyli jakiś rodzaj sztucznej inteligencji, zwróciły się przeciwko ludzkości. Teoretycznie świat zaprezentowany przez Edelmana jest światem niemalże idealnym. Jednak im głębiej jesteśmy wciągani w opowiadaną przez autora historię, tym bardziej dociera do nas, że ten świat wcale nie jest taki – że sparafrazuję Huxleya – nowy i wspaniały.Jeśli bowiem wyjrzymy nieco poza informatyczno- biznesowy sztafaż i żargon, gdy skończymy się zachwycać możliwościami KOLOR-ów, stacjami kosmicznymi, multiłącznością i innymi wynalazkami – spojrzy na nas rzeczywistość nędzna i odczłowieczona. Rzeczywistość, w której najwyższym dobrem i najwyższym bóstwem jest tak naprawdę egoizm. Gdzie dzieci są hodowane w sztucznych macicach, wychowywane w ulach –  dość wynaturzonych odpowiednikach internatów, a odpowiednikiem „matury” jest inicjacja, czyli  roczny pobyt w dziczy z wyłączonymi nanobotami w krwiobiegu, a jednym z większych problemów okazuje się utrzymanie higieny i wypróżnianie. W tej rzeczywistości odtworzona została idea czeladnika – czyli człowieka terminującego u mistrza za wikt i dach nad głową. Przyjaźń, koleżeństwo, miłość muszą poddać się bezwzględnemu dyktatowi ekonomii. Czy podoba wam się wizja życia w świecie, w którym domy składają się po wyjściu swoich właścicieli, dzięki multiłączu szef może się zawsze zmaterializować  w waszym pokoju, kontrahent klient zawsze może ukryć emocje za oprogramowaniem pomagającym to zrobić, a w trakcie negocjacji sięgnąć myślą do morza danych i uzyskać w jednej chwili wszystkie informacje o was? Mnie, choć po części już żyję w cyberświecie – taka wizja niezbyt się spodobała. Nie zmienia to jednak mojej opinii, że świat stworzony przez Edelmana  jest intrygujący, złożony i bogaty. Można rzecz jasna dopatrzyć się w nim i w fabule pewnych uproszczeń i zapożyczeń, co nie zmienia faktu, iż wizja autora wciąga nas bez reszty.
A bohaterowie? Główny bohater – Natch w jakimś sensie przypomina Endera. Szczególnie widoczne jest to w historii jego inicjacji. Tyle, że Ender oprócz piekielnej inteligencji miał jeszcze charyzmę i sumienie. I po części był ofiarą manipulacji dorosłych, co zjednywało mu czytelnika. Natch, przynajmniej w moim odczuciu jest takich cech pozbawiony. Wręcz przeciwnie – jest bezwzględny, egoistyczny i nie ogląda się na nikogo i na nic. Chce dzielić i rządzić, choć czytelnik ma poważne wątpliwości czy powinien. To właśnie ta bezwzględna ambicja  i egoizm wpychają Natcha i jego zespół w bardzo niebezpieczną grę z polityką w tle. Tak naprawdę, w całej galerii bohaterów autor nie  przedstawia nam ani jednej jednoznacznie pozytywnej postaci. Wszyscy mają jakieś „ale” i tak naprawdę trudno jest kogokolwiek polubić.
Poza tym cóż, książkę czyta się świetnie, choć z pewną drażniącą, podskórną dozą niepokoju. Choć autor opowiada o świecie, w którym programowanie  urosło do rangi sposobu na życie, a tworzenie kodu niemalże do rangi religii, w którym ekonomia już stała się religią, a wyznania nie mają wiele wspólnego z jakimkolwiek wyznaniem, udało mu się uniknąć sztucznego filozofowania czy moralizowania, które tak denerwuje u Asimowa, czy filozoficzno – technologicznych wstawek a’la Artur C. Clark. Już bardziej momentami mamy wrażenie, że czytamy dobrą sensację.
Polecam.

_______________________________________________________________________________________________________ Lashana

Bez powtarzania tego, co napisała wyżej K.Wal trudno by było napisać coś jeszcze bez spoilerowania. Więc o fabule pisać nie będę, powiem tylko, że książka ma dla mnie za dużo „ale”.
Owszem, świat jest rozbudowany, ciekawy, wciągający i pozbawiony pseudofilozoficznego bełkotu, ale autor ogranicza się do tajemniczych napomknięć dotyczących historii, a kalendarium z wypunktowaną historią wrzuca w jeden z dodatków na końcu książki. Skoro nie chodziło o cięcie ilości stron, to można by to było wpleść w fabułę. Zmiany społeczne i konsekwencje (zwłaszcza negatywne) biologiki są logiczne i dobrze pokazane, ale autor nawet nie zająknął się o kilku kwestiach, które od razu nasuwają się na myśl, co trochę psuje odbiór całości. O skutkach pozytywnych też nie wspomina za dużo.
Natch, główny bohater, jest bezwzględnym egoistą i kojarzy się z oddychającym komputerem zaprogramowanym na zysk, ale poza zyskiem nie ma żadnych innych pragnień, uczuć ani ambicji przez co jest postacią mało prawdopodobną, jednowymiarową i nudną. Jego czeladnicy wypadają pod tym względem o wiele lepiej. Na dodatek główne decyzje, które podejmuje wyglądają raczej jak podpowiedzi od autora, niż przebłyski geniuszu bohatera.
Technologia nie związana z programowaniem budzi poważne wątpliwości i chwilami rozmija się z logiką.
Fabuła….hmmm fa.. co? No dobra, jakaś tam jest. Prosta, jednowątkowa, strasznie przegadana, rozmywa się gdzieś między przedstawieniem głównego bohatera a pokazaniem świata. Autor pokazuje nam fajny świat, potem usypia ukrywając fabułę, żeby na końcu przyspieszyć z kopyta i przygotować sobie wstęp do drugiego tomu.
Momentami miałam wrażenie, że gadulstwo autora ma rozdzielić na trzy tomy fabułę, którą można by przedstawić na zdecydowanie mniejszej ilości stron. Edelman powinien sobie Zajdla poczytać i wziąć przykład ze stosunku ilości stron do przekazanych treści społeczno-technologicznych.
Styl jest prosty i powiedziałabym… łopatologiczny, trochę przypomina to próby programisty starającego się przetłumaczyć kod nie-programistom. Trudno powiedzieć czy jest to kwestia debiutu czy zawodu autora, ale zdecydowanie nie ułatwia to odbioru książki.
W sumie Infoszok to strasznie długi wstęp do ciekawego świata, który ma zdecydowanie za dużo wad, żeby być dobrą książką. Jednak sięgnę po drugi tom, bo biologika jest pomysłem ze sporym potencjałem, który być może w kolejnych tomach uda się bardziej wykorzystać.

One thought on “Edelman David Louis – Infoszok (Skok 225 t.1) (dwugłos)

  1. Schemat który widziałem nie tylko w kilku anime i anime-podobnych stworach, choćby Summer Wars: sieć która tak dalece wpływa na życie, że jedno jej czknięcie i robi się nieprzyjemnie (zresztą to akurat mamy już również na żywo). Rynek oprogramowania na którym działał Natch nieodłącznie kojarzył mi się ze sceną oprogramowania mobilnego: małych, tanich aplikacji, które albo dziś są, a jutro nie, albo stają się popularne na długi czas (kojarzycie Angry Birds? Tak? A 2048? Już niezbyt, prawda?), ale zawsze jest to płynny rynek.

    Ze względu na imię sam Natch strasznie kojarzy mi się z Notchem, twórcą Minecrafta, choć to akurat może być całkowicie niezamierzone – choć, jak to Chmielewska przysięgała? Uroczyście i obłudnie? Że żadna z jej postaci nie nosi cech osób realnych…

    Autor robi świetną robotę – od kolorkowego świata multi przechodzi do dość parszywej rzeczywistości, z pełnokrwistymi postaciami (choć czasami trochę za mało – jak dla mnie wątek emocjonalny w trio Jara-Horvil-Natch mógł pełnić znacznie większą rolę, a szczególnie zawiodłem się tu na prezentacji Horvila).

    Trzymało przy kartkach, pochłonięte w jeden dzień. „Multirzeczywistość” patrzy się na mnie złowrogo z półki, bo już jej obiecałem że do niej zajrzę jak tylko zamknę Visual Studio. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *