Gołkowski Michał – SybirPunk t.1 (dwugłos)

3.5 out of 5 stars (3,5 / 5)
SybirPunk leżał sobie spokojnie na stosiku do przeczytania, zagrzebywany coraz bardziej i bardziej przez dorzucane na wierzch „nowości”. Aż wpadł w oko Synowi. Synowski  lubi klimaty postapo porwał ją jak diabeł dobrą duszę. Nie zniechęciła go nawet konieczność rozwalenia a później odbudowania mojej wieży czytelniczego wyrzutu sumienia. Po tygodniu…. oddał mi książkę  z komentarzem: nie muszę czytać o tym co mam za oknem. Lekko zdetonowana takim podejściem do tematu wzięłam się sama za czytanie i muszę stwierdzić, że trochę racji w tym synowskim stwierdzeniu było. Zwłaszcza dziś, gdy piszę tę recenzję w ściśle zamkniętym domu, odcinającym mnie od szalejącego na zewnątrz upału.Gołkowski zabiera nas w przyszłość, która jakoś dziwnie w wielu miejscach podobna jest do teraźniejszości. Katastrofa klimatyczna dzieje się w najlepsze, nawet na Syberii słonce pali niemiłosiernie i najlepszym co może zrobić człowiek to mieć klimakurtkę, która choć trochę odprowadzi upiorne ciepło. Rosja to zamknięta enklawa, świat rodem z Orwella, Chińczycy nie tylko trzymają się mocno, ale też zagarnęli kawałki dawnego imperium ( Kaliningrad to teraz chińskie miasto, gdzie człowiek rasy kaukaskiej jest ewenementem). Ludzie implantują się na potęgę. Po części dlatego, ze muszą, po części dlatego, że mogą, po części dlatego, że zmusza ich do tego skorumpowana służba zdrowia pod rękę z towarzystwami ubezpieczeniowymi. Gangi mają się w najlepsze, piramidy finansowe jeszcze lepiej, policja kombinuje, a kto ma wtyki ten może spać spokojnie. No, przynajmniej w teorii. Słowem, faktycznie jakoś to do rzeczywistości podobne.

A z drugiej strony – mamy typowego faceta po przejściach: rozwiedzionego, po czterdziestce, weterana  Legii Cudzoziemskiej z cyborgizowaną ręką, prywatnego detektywa, uchlewającego się jak świnia, mieszkającego w zagraconym czy wręcz zaświnionym lokum w towarzystwie psa,który do tego zaświnienia mocno się przyczynia, no ale czego wymagać od zwierzaka zamkniętego po całych dniach w domu? W końcu musi się jakoś wypróżnić. Podsumowując – taki Chandlerowski bohater, tylko z psem i rosyjską duszą.  Trafia mu się wreszcie zlecenie życia, ale… czytelnik od razu ma  wrażenie, że oto nasz bohater zawarł pakt z diabłem i przyjdzie mu za niego słono zapłacić. W dodatku w trakcie poszukiwań rozwiązania spotyka młodą, piękną i niebezpieczną. I zakochuje się, jak na typowego faceta w średnim wieku przystało. Nie włączają mu się żadne sygnały alarmowe, za to włącza tryb stroszenia piórek. I chyba tylko czytelnik widzi, że właśnie uruchomiony został przepis na katastrofę.

Grube tomiszcze czyta się zaskakująco szybko i łatwo, zwłaszcza jeśli przymknie się oko na miejsca, gdzie dusza rosyjska wylewa się autorowi na strony a bohater powtarza się i powtarza.. Akcja na początku toczy się może nieco ślamazarnie ale pod koniec nabiera tempa i rwie z kopyta. Przyznaję, że  w intrydze się pogubiłam, ale mam wrażenie, że nie o nią tu idzie, więc grzebanie w kolejnych warstwach piramidy finansowej  i próby jej zrozumienia można sobie podarować.

Na razie mocne 3,5 gwiazdki i czekam co wypełznie do mnie z drugiego tomu tej historii. Trzeciego jeszcze zapobiegawczo nie kupiłam…

___________________________________________________________________________________________________________________________ Lashana

3.5 out of 5 stars (3,5 / 5)
Hmm… przyznaję, że niespecjalnie mam co dodawać, zarówno do opisu, jak i do wrażeń ogólnych. Więc poczepiam się trochę szczegółów.
Podobały mi się przebłyski Rosji z dodatkiem cyberpunku. Z jednej strony dostajemy zamknięty kraj obwarowany sankcjami, kilka wspomnień wiecznego Prezydenta i wszechobecną propagandę (brzmi znajomo?), z drugiej — wszczepy i futurystyczną technologię pomieszane ze znajomymi blokowiskami. W końcu dostajemy współczesny cyberpunk, który działa. Mamy klasyczne „high tech, low life”, podlane rosyjską duszą i równie rosyjską wódką. Mamy technologię, która jest bardzo cyberpunkowa, w miarę prawdopodobna, a zamknięcie kraju pomaga autorowi w ograniczeniu i technologii, i bohaterów. To taki bardzo klasyczny, społecznie konserwatywny cyberpunk, który był trudny do przełknięcia u Kosika, a który tu sprawdza się dobrze, bo… jesteśmy w Rosji.
Podobał mi się Chudy jako bohater. Z jednej strony widział świat zewnętrzny i trochę za nim tęskni, z drugiej – jest na wskroś rosyjskim kombinatorem spod bloku. Nie poraża inteligencją, niektóre rzeczy ogarnia z trudem i bez wahania wykorzystuje cudzy pomyślunek. Nie jest też bogiem wojny, co było przyjemnym zaskoczeniem. Jednocześnie obie te cechy są potrzebne fabularnie — bez nich część fabuły nie miałaby prawa się wydarzyć. Chociaż trochę brakowało mi rozbudowania jego historii: uporządkowania chronologii i wytłumaczenia, czemu on, do cholery, ma psa. W tym świecie jest to dość dziwna fanaberia, zwłaszcza u kogoś prowadzącego tryb życia Chudego.
Mimo że pod koniec akcja przyspiesza i sporo się dzieje w kilku wątkach, to im bliżej finału, tym gorzej mi się czytało. Miałam nieodparte skojarzenia z ostatnią odsłoną Johna Wicka — dużo się dzieje, jest dużo akcji, kibicujemy bohaterowi, ale… czy ten film mógłby się wreszcie skończyć? I trwać dwie godziny, a nie dwie i pół? Podobne odczucia miałam czytając opisy wycieczki bohatera do Kaliningradu — fajnie, ale po co? Owszem, coś się tam dzieje, część pewnie wróci w kolejnych tomach, a samo miasto rozbudowuje świat (a właściwie pokazuje obrazki ze współczesnej Rosji), ale nic z tego nie jest aż tak istotne, żebym łyknęła bez mrugnięcia okiem ponad piećdziesiąt stron tekstu.
Jestem ciekawa drugiego tomu i równocześnie trochę się obawiam, czy autor nie popłynie na wódce i syntadrenalinie w stronę rosyjskiej duszy, albo czy nie skupi się za bardzo na akcji kosztem świata, bo zadatki są w sumie i na jedno, i na drugie.
Ciekawe podejście do gatunku. Nie wyrywa z butów z wrażenia, ale Gołkowski ma język lekki i potoczysty, więc czyta się bezboleśnie, a SybirPunk serwuje dobre proporcje akcji, klimatu i wizji przyszłości opartej na współczesności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *