Kay Adam – Będzie bolało. Pamiętniki młodego lekarza

Oj będzie bolało. Książka Adama Kay’a to w moim odbiorze  taka angielska wersja słynnego drzewiej słuchowiska ” z pamiętnika młodej lekarki”. Cały problem polega na tym, że cykl opowiadający o młodej lekarce na polskiej prowincji był programem satyrycznym, świadomie przerysowującym ( czasem daleko poza granice absurdu)  świat polskiej  służby zdrowia. A opowieść jaką serwuje nam Autor bynajmniej satyrą nie jest. To jego zapis prawdziwej, nieco przerażajacej dla laika  ścieżki zawodowej młodego lekarza w Wielkiej Brytanii. I jeśli myślicie, że “tam” na dzikim, i bardzo zgniłym zachodzie w szpitalach jest tak jak pokazują w serialach medycznych to się w trakcie lektury  Będzie bolało,  bardzo, ale to bardzo, bardzo zdziwicie. Bo nagle okazuje się, że rzeczywistość nie ma nic wspólnego ze światem jaki serwują nam scenarzyści. W rzeczywistości po sterylnie czystych szpitalnych korytarzach nie spacerują wyluzowani genialni stażyści, którzy wszystko wiedzą i umieją, a w razie czego mogą liczyć na spokojnych wyluzowanych i bardzo kompetentnych rezydentów ci zaś na znakomitych specjalistów ( oczywiście wyluzowanych). Rzeczywistość jest zagoniona, zmęczona, przestraszona, niekompetentna i może liczyć tylko na nieco mniej niekompetentnych ale równie zmęczonych i zagonionych rezydentów. Lekarze są równie nędznie opłacani jak w naszym kraju, są do nich kolejki, a nowinki medyczne przebijają się z wielkim trudem.

Ale to tylko jedna strona medalu. A ta druga strona to… my. Pacjenci. I wiecie co? Z pamiętników młodego angielskiego lekarza wynurza się obraz tyleż śmieszny co straszny. Pacjentów którzy  w najlepszym razie są tylko niedomyci albo mają nieco szokujące pomysły na to co można sobie wpakować tu i ówdzie. W najgorszym – wiedzą lepiej, najczęściej dlatego, że im wujek “Googiel” podpowiedział, albo też naczytali się teorii nazwijmy je taktownie nieortodoksyjnymi i traktują lekarzy jak antychrystów czyhających tylko na to, by biednemu pacjentowi wsadzić czipa, albo też  w zmowie z koncernami farmaceutycznymi naszprycować go jakimś wybitnie paskudnym, a niepotrzebnym zajzajerem.

I straszne to i śmieszne i niesmaczne chwilami. Ale warto przeczytać. Bo zawsze są dwie strony medalu.

polecam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.