Pankiejewa Oksana – Na przekór przeznaczeniu (T.3 Kronik dziwnego królestwa)(dwugłos)

Jeśli czytaliście  moją recenzję tomu drugiego, to wiecie już mniej więcej czego możecie się spodziewać. Kolejnych problemów damsko – męskich, męskich rozmów od serca, rozterek, załamań, cierpień… W którymś momencie zaczęłam się wręcz zastanawiać, czy nie zmienić aby kategorii i z fantasy przerzucić „Na przekór…” do przygodowo – romansowej, albo zgoła młodzieżowejW tomie trzecim najwięcej jest… gadania. I rozterek. Oraz, wybierania dróg. Najmniej zaś tak cenionej przeze mnie ironii, złośliwości, dowcipu, kpin z naszej rzeczywistości odzianych w fantastyczne szatki. Miałam też wrażenie, że Autorce znudził się świat który stworzyła, jest znużona swoimi bohaterami,  doszła do wniosku, że szczęśliwe zakończenia są passe i generalnie ciągnie, by nie rzec wlecze fabułę za uszy, byle tylko dowlec do końca. Wątki się rwą, logika… nawet ona ma chyba dość fabuły i dała sobie spokój, w dodatku żeby zrozumieć niektóre aluzje trzeba by chyba wrócić do tomu pierwszego, a na to zdecydowanie nie miałam ochoty. Wieczne ćpanie, chlanie i biadolenie w wydaniu, damskim oraz męskim zostało uzupełnione o ćpanie, chlanie i biadolenie w wykonaniu elfów. Do akcji nie wniosło nic, za to znużyło, przynajmniej mnie już do końca.

Podsumowując: Akcja? – Nieobecna. Fabuła? – Miałka. Bohaterowie? – Całkowicie już pozbawieni charakteru i cech szczególnych. Dialogi? – Ojej. Spuśćmy zasłonę miłosierdzia.

Szkoda. Mogło być fajnie. Wyszło… rozpaczliwie.

______________________________________________________________________________________________________Lashana

 

Podobnie jak współrecenzentka miałam dziką ochotę zmienić kategorię książki, tyle że na romans. Nie zrobiłam tego głównie dlatego, że takiej kategorii nie mamy…
Tym razem jako dodatek do picia, magicznych grzybków i seksu mamy perypetie miłosne króla, który w końcu rusza w konkury. Do tego dowiadujemy się ciut więcej o magii i elfach (które wybijają się na pierwszy plan i… też ćpają), ale ma to niewielki wpływ na fabułę. Do tego jest dużo gadania, sporo humoru i mało akcji. Do tego stopnia, że w porównaniu z
Na przekór przeznaczeniu poprzedni tom miał akcję galopującą i punkt kulminacyjny co rozdział… Mówiąc krótko: nie dzieje się nic. No chyba, że za dzianie się uznamy proroctwa, dyskusje i picie.
Starzy bohaterowie nie wnoszą nic nowego, nowi wnoszą głównie elementy komiczne, a czytelnik z utęsknieniem wypatruje akcji i jakichś zmian w tym, co już zna. Na dodatek galopujące literówki atakują stadami na każdej stronie, podobnie jak w poprzednim tomie.
Ponieważ oficjalne źródła wydawnictwa działają jak zwykle poniżej jakiejkolwiek krytyki, trudno jest powiedzieć czy kolejne tomy zostaną wydane, a jeśli tak to kiedy. Jednak chyba, mimo cliffhangera na zakończenie, i mimo, że fantasy humorystyczna to jeden z moich ulubionych gatunków, kolejne tomy sobie daruję.
Czasem zabawnie, ale nadal o niczym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *