Radłowska Renata – Nowohucka Telenowela

[ usr 4] I znowu wracamy w klimaty krakowskie. A raczej nowohuckie. Bo każdy “przyzwoity” nowohucianin obrazi się o przypisywanie swojego miasta do Krakowa, a każdy rasowy  “krakus” z niesmakiem wspomina o tym “komunistycznym wrzodzie na ciele Królewskiego Miasta”. Ot taka, niełatwa koegzystencja. Prawie jak teściowa z synową. Żyć razem muszą, ale żeby się od razu kochać? A jeszcze czego!Na okładce pysznią się okna jednego z nowohuckich bloków, typowej socarchitektury tamtych czasów. I są one doskonałą metaforą dla tego co znajdziemy w środku : 24 krótkie opowiadania o ludziach z krwi i kości. Mają swoje imiona i historię związaną z tym miejscem. Skądś przybyli, mieli jakieś marzenia, mają jakąś starość. Mają jakąś śmierć. Poznajemy  tych ludzi trochę tak, jakbyśmy właśnie zaglądali do nich przez okno. Skoncentrowanie, a jednak powierzchownie. Tak jak poznaje się ludzi wchodząc do ich domu i oglądając zgromadzone  na półkach pamiątki i bibeloty. Bohaterowie są już “podsumowani” na wejściu, tytułem, który mówi o nich bardzo wiele, a jednocześnie nie mówi nic. Myliłby się jednak ten, kto posądziłby Autorkę o to, że nie wiąże się ze swoimi bohaterami, albo, że traktuje ich instrumentalnie. Ani przez chwilę nie miałam tego wrażenia. Renata Radłowska podchodzi do swoich bohaterów z taktem, delikatnością i czułością. Nie  komentuje, nie moralizuje, nie ocenia, nie wywija ideologiczną flagą. Usuwa się całkowicie w cień, pozwalając  mówić swoim bohaterom. A ewentualny osąd – pozostawia czytelnikowi.

Nowa Huta. Ideologia i życie. Historia ludzi którzy uwierzyli propagandzie i przyjechali zbudować sobie życie. Historia ludzi, którym ideologia odebrała dotychczasowe życie i miejsce na ziemi by stworzyć miejsce dla innych. A może po prostu historia ludzi? Tak, to dobre podsumowanie tej książki. Nowohucka telenowela. Historia ludzi.

Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.