Robert Foryś – Początek nieszczęść królestwa (fantasy?!) (dwugłos)

poczatekZnak zapytania przy tytule jest jak najbardziej uzasadniony, bowiem miałam potężne problemy, żeby jakoś umiejscowić dzieło którym z dość złośliwym uśmiechem „umaiła” mnie przyjaciółka. A co my tu właściwie mamy? Ano mamy książkę dziejącą się w realiach polskich ( oj, źle) czasów Jana Kazimierza. Główny bohater to były jezuita,obecnie…  hm, coś na kształt śledczego do zadań specjalnych (ojoj, źle…) obdarzony zdolnościami telepatycznymi albo coś koło tego (ajajajaj…), tropiący w Warszawie spisek, jak się wydaje w pierwszej chwili – polityczny, oraz zajmujący się rozwikłaniem tajemniczych morderstw z demonem, zakonnicami lesbijkami oraz skrytobójcą obdarzonym tajemnymi mocami w tle. Ot taki sobie detektyw telepata z czasów elekcji ganiający za ogoniastym po Warszawie. Rzecz przewidywalna do bólu, nudna jak flaki z olejem i rycyną, a jedyne co mnie zmusiło, żeby to „dzieło” doczytać do końca to rozpaczliwa chęć zrozumienia jakim cudem rzecz tak miałka,wtórna i bez krzty polotu zyskała TYLU patronów medialnych wydania i za co do ciężkiej anielki  okrzyczano autora odkryciem niemalże roku. Jeśli to jest odkrycie, to ja bardzo uprzejmie proszę szanownego auuutora, żeby się co prędzej przykrył i przypadkiem nie myślał o kolejnych wytryskach geniuszu.

____________________________________________________________________________by Lashana

 

Zapowiadało się nieźle – Warszawa za czasów Jana Kazimierza, kryminalna intryga, trochę historii, trochę fantastyki. Zaczyna też się całkiem dobrze – śledczy prowadzi dochodzenie w sprawie zabójstwa. Historyczny detektyw jest byłym jezuitą i ma bliżej niesprecyzowane zdolności nadprzyrodzone… to już było bardzo alarmujące. Potem było tylko gorzej – zamiast polityki i historii mamy nadprzyrodzoną pseudo-intrygę, po której pałęta się demon i fanatyczna siostra przełożona zakonu lesbijek.
Intryga jest nudna, w dużej mierze przewidywalna, a zakończenie wzięte z…kapelusza. Powiązań z historią nie ma dużo i równie dobrze całość mogłaby się dziać w jakiejś krainie fantasy. Jakby tego wszystkiego było mało to na dodatek język nijak nie zachęca do czytania – jest ciężki i wymuszony. Opisy są mało przekonujące, dialogi drętwe, a napięcie nie istnieje.
Wyjątkowy koszmarek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *