Ćwiek Jakub – Kłamca. Tom 3. Ochłap sztandaru

Loki i spółka wracają, jednak tym razem zamiast drobnych robótek wykonywanych na zlecenie skrzydlatych mają zająć się czymś poważniejszym. A w zasadzie Loki powinien się zająć. Ot, kolejne drobne zlecenie dla boga kłamstwa – usunięcie Antychrysta.
Oczywiście szybko okazuje się, że zlecenie wcale nie będzie takie proste, jakby chciał tego Loki spieszący się na urlop. Bo tym razem w intrydze maczał paluchy Lucyfer, który postanowił przyśpieszyć apokalipsę. I pozbyć się Lokiego przy okazji.
Ochłap sztandaru w przeciwieństwie do dwóch poprzednich tomów jest powieścią. Co prawda dziejącą się w przedziale czasowym godnym opowiadania, ale dostajemy w zamian zdecydowanie bardziej rozbudowane opisy okoliczności przyrody, co cieszy, i nagłe i częste przeskoki z jednego miejsca akcji do drugiego, co cieszy zdecydowanie mniej i na dodatek źle wpływa na tempo opowieści.
Drugą dużą zmianą jest brak Gabriela i… Lokiego. Na pierwszy plan wysuwają się Lucyfer, Dionizos i Eros z Jenny. Z niewielkim dodatkiem barwnych, ale niezbyt rozbudowanych postaci drugoplanowych – demonów z jednej strony i mieszkańców francuskiej kamienicy z drugiej.
Loki nie dość, że pojawia się okazjonalnie, to jeszcze towarzystwo do którego trafia jest niezbyt interesujące, przez co fragmenty z oficjalnie głównym bohaterem są najmniej ciekawe.
Początkowo ucieszyła mnie zmiana formy, opisy okoliczności przyrody i szansa na mniej liniową i bardziej skomplikowaną fabułę. Niestety, szybko się okazało, że liniowość jest nadal tylko ciut pocięta, fabuła prosta a przez większość czasu miałam wrażenie, że i tak czytam opowiadanie, tylko wyjątkowo długie. Na dodatek takie, w którym brak wyraźnego punktu kulminacyjnego i finału, i które kończy się nawet nie cliffhangerem a jak cięciem siekierą.
Wyszło na to, że – mimo wad – opowiadania z Lokim w roli głównej sprawdzają się zdecydowanie lepiej. Tu gdzieś zgubiła się wartka akcja, humor przygasł, a jeden wątek rozciągnięty do rozmiarów powieści gdzieś koło połowy zaczyna jednak trochę nużyć. Mimo wszystko sięgnę po ostatni tom, żeby przekonać się czy i jak się to wszystko skończy.
Trzecia część Kłamcy na razie wypada gorzej niż poprzednie, ale kto wie, może dobrze połączy się z częścią czwartą. Na razie jest to lekkie rozrywkowe czytadło, które coraz bliżej finału traci tempo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *