Edyta Świętek – Spacer Aleją Róż. T.1 Cień burzowych chmur

Autorka znana jest przede wszystkim z tworzenia tzw. literatury kobiecej , lub jak kto woli Harlequinów. Toteż zaintrygowała mnie wiadomość, że tym razem „szarpnęła się” na powieść wielotomową, ba sagę rodzinną zaczynająca się w niełatwych czasach powojennych. A że jeszcze rzecz ma się rozgrywać w Nowej Hucie, to już sami wiecie – przepuścić książce nie mogłam. Nie ukrywam, że choć książka napisana jest sprawie i czyta się ją szybko, to jednak nieco się nią rozczarowałam. I już wyjaśniam czemu. Po pierwsze bohaterowie. Zarówno postacie męskie jak i kobiecie są mocno schematyczne, jak z kursu dla przyszłych pisarzy. Bronek – silny, męski, dobry, zabójczo przystojny, honorowy, inteligentny więc nie dający się omamić propagandzie, z musu robotnik. Żadnej plamki, skazy żadnej przywary? Naprawdę? Nawet wtedy kiedy nasz bohater chleje, autorka puszcza do nas oko, że to tak tylko, no…. Nasz bohater bez skazy rzuca picie z dnia na dzień bez problemu. Julcia – piękna jak z obrazka, dobra, szlachetna, mądra, bardzo skrzywdzona. Nawet kiedy nie wie czy pokocha dziecko z gwałtu – wiemy, że pokocha. Zero przywar. I tak dalej i w ten deseń. Co bohater to zestaw schematycznych cech. Jak dobry to dobry, jak zły to zły. Ziew i nuda.Ten zły brzydki i cwaniakowaty to rzecz jasna poplecznik nowej władzy, mamiący chłopów kolektywizacją i spółdzielnią a tak naprawdę  myślący tylko o władzy i pardon nowych dupach do zdobycia. Pewno, tacy też byli, ale czy akurat tak jednostronny przykład musiał wylądować na kartach tej powieści? Robotnicy pracujący przy budowie Nowej Huty – w zasadzie efemerydy nie postacie. Pojawiają się wygłaszają swoje kwestie i znikają.. A jak już są choć chwilę to znowu sztampa, schemat, nic oryginalnego.

Fabuła – znowu – pisana sztampowo i pod tezę. Zabranie ziemi bunt, pobicie konieczność ucieczki ze wsi. I naprawdę tylko jeden ze wsi pojechał do Nowej Huty? Innego nie było? Wierność historyczna wiernością historyczną, ale ja nie dopatrzyłam się ani odrobiny własnego pomysłu na przedstawienie tego co się działo na początku Nowej Huty. Samograj ze starych klisz i aktualnych przekazów historycznych. Rozwiązania fabularyzowane – przewidywalne do bólu.

Podsumowując. Przeczytałam. Po więcej nie sięgnę. Szkoda mi zwyczajnie pieniędzy i czasu na harlequin w historycznych ciuszkach.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *