Montenero Manglano Luis – Poszukiwacze. T.1 Stół króla Salomona

2 out of 5 stars (2 / 5)

Jeśli lubicie przygody Indiany Jonesa, to debiutancka powieść Luisa Montero powinna przypaść wam do gustu. Choć od razu uprzedzam, jeśli spodziewacie się tu skomplikowanych intryg i wielkich zagadek, poczucia humoru i akcji rozwijającej się z przytupem – możecie się srodze rozczarować. Tirso Alfaro ma sporo wspólnego z Indianą i inspiracje autora tą postacią widać gołym okiem, ale sama postać bohatera to trochę za mało na udaną powieść.Sama historia zaczyna się bardzo dobrze. Mamy bohatera – ofermę, udanego inaczej  – jak przystało na przypadkowy owoc przypadkowego związku oziębłej pani archeolog i jakiegoś faceta. Ów nieudacznik jest przypadkiem świadkiem zuchwałej kradzieży, w którą jednak przypadkiem nikt nie wierzy. I w tym momencie coś mi w opowieści zazgrzytało, jak piasek w zębach. Bohater nieudacznik – rozumiem. Ale  sami idioci w otoczeniu? No, to się nawet statystycznie we łbie nie mieści. I to jest ten pierwszy moment kiedy brew podjechała mi wysoko na czoło. Potem niestety brew lądowała tam coraz częściej i zostawała na dłużej. Głównym bowiem elementem popychającym akcję do przodu jest niebotyczny wręcz łut szczęścia Tirsa. A słowo “przypadkiem” powinno się w tej recenzji rozgościć na dobre. Rozsiąść, rozpanoszyć. Ponieważ w tej książce mnóstwo dzieje się “przypadkiem”. Jeśli do tego dołożymy niezbyt skomplikowaną intrygę, zagadki niezbyt wysokich lotów, fabułę która co i rusz przysiada niczym kot w kuwecie, a wszystko okraszone strojeniem przez autora miny z gatunku “ach jaką straszliwą tajemnicę wam tu zdradzę kochani czytelnicy” … to w zasadzie powiedziałam Wam wszystko co powinniście wiedzieć o pierwszym tomie z cyklu Poszukiwacze.

Podsumowując – Stół króla Salomona to lekka, niezbyt wymagająca powiastka, nieco irytująca przerwami w akcji, z kompletnie niewiarygodnym bohaterem, któremu wszystko wychodzi przypadkiem i który przypadkiem jest…. prrrr, omal nie streściłam Wam zakończenia. Do szybkiego przeczytania ( co doskonale utrudniają irytujące przykuce akcji) i jeszcze szybszego zapomnienia. Nie wiem jak rozwinie się kunszt pisarski młodszego brata Carli Montenero, ale na razie do poziomu siostry to mu jeszcze daleko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *