Ziemiański Andrzej – Pomnik cesarzowej Achai. Tom 2

pomnik-cesarzowej-achai-tom-2W pierwszym tomie było źle – akcji nie było wcale, bohaterowie głównie gadali, a świat był trochę na bakier z logiką, jednak pod koniec pojawiło się światełko w tunelu, które mogło zwiastować ciekawe zderzenie kultur, trochę wyjaśnień i jakąś akcje. Niestety w drugim tomie szybko okazało się, że to światełko to jednak był pociąg…

Wątki zaczęte w pierwszym tomie powoli się rozwijają. Polacy (razem z Kai) postanawiają przenieść się w bardziej cywilizowane okolice – przeprowadzić zwiad, zrobić wrażenie na ludności i wysłać ambasadora do Cesarzowej. A przy okazji oddać uratowanych żołnierzy z korpusu ekspedycyjnego, co też powinno odpowiednio wpłynąć na proces negocjowania traktatu. Shen, nie wiadomo dlaczego, siedzi w wiezieniu, a jej koleżanki z wojska zaczynają kombinować, co zrobić, żeby do służby nie wrócić.
Będzie wartka (albo jakakolwiek) akcja? Rozmowy dyplomatyczne? Spiski na cesarskim dworze? Bójki w wiezieniu, albo spektakularna ucieczka? Dowiemy się, czemu Cesarstwo zatrzymało się w antyku? Noooo… nic z tego niestety.
Nie sadziłam, że to możliwe, ale w porównaniu z pierwszym tomem, akcja zwalnia. Znaczy staje w miejscu. Czytelnik jest co prawda często przerzucany z miejsca na miejsce, co trochę urozmaica lekturę, ale niestety nie wpływa w żaden sposób na tempo rozwoju wydarzeń.
Kiedy towarzyszymy Shen w wiezieniu to pani kapral albo gada albo wspomina, kiedy podróżujemy z Tomaszewskim i Kai duet albo rozmawia, albo spiskuje, albo omawia różnice socjologiczno-kulturowe między państwami. Nowe postacie też dorzucają swoje trzy grosze – rusznikarz-wizjoner Kadir albo użala się nad sobą, albo omawia możliwości nowej broni; jego przyjaciel Rand wzorujący się i wzorowany na Zaanie prowadzi monologi i spiskuje. Jedyną osobą, która nie produkuje potoków wymowy jest ochroniarz i sekretarka Randa w jednym – Aie, która nie gada tylko dlatego, że jest głuchoniema! Ale niestety inteligentna jest, więc dużo myśli.
Na dodatek znika gdzieś Meredith, Wielki Las i wątek poszukiwania Pomnika, a autor przez większość książki skupia się na polityce i intrygach. Jedno i drugie lubię, ale po pierwsze muszą być czymś zrównoważone (chyba, że ktoś chce traktat polityczny wyprodukować), po drugie ciekawie opisane i po trzecie miło by było jakby wnosiły coś do fabuły. Tutaj niestety żaden z warunków nie zachodzi. Tak dla przykładu – Polacy przez pół książki przygotowują się do traktatu z nowym sojusznikiem, ale nie poznajemy szczegółów na ten temat, nie dowiadujemy się kto podpisał, co podpisał, ani jak do tego doszło – tylko rozważania i plany na temat. Równie dobrze można by było napisać – „Podpisaliśmy traktat” i zaoszczędzić przynajmniej 40 stron rozważań i dyskusji. A po drugie… intrygi są, niestety, proste i przewidywalne. Brakuje zwrotów akcji, jakiegoś zaskoczenia, elementu niepewności cały czas wiadomo, że i tak wszystko się uda. Polityka z kolei… cóż. Nie dość, że Polska jest potęgą militarną i ma najnowszą technologię (po obu stronach Gór Pierścienia) a wszyscy oficerowie to dżentelmeni, to na dodatek prowadzimy dalekowzroczną politykę współpracy z zacofanym sojusznikiem. Nawet intrygi mają służyć narodowi i nikt rączek sobie nie ubrudzi. Co to ma być? Polska – Mary Sue narodów?! Ja tego nie kupuje. Nikt nie próbował przeszkadzać? Uszczknąć czegoś dla siebie? Ok, po polskiej stronie są głównie wojskowi, widać wszyscy zaciągnęli się na ochotnika z miłości do ojczyzny i znają się na polityce. Ale Arkach? Nikt nie próbował wykorzystać potężnych obcych albo załatwić z nimi jakiś swoich interesów? Okraść? Napaść z powodów religijnych?
Wątki łączą się powoli, pojawiają się elementy akcji, ale obudowane są taką ilością dialogów, monologów i opisów, że nie poprawia to sytuacji ziewającego czytelnika. Bohaterowie zamiast się rozwijać zrobili się jakby bardziej drewniani, trudno ich polubić i zainteresować się dalszymi losami, tym bardziej, że większość z nich płynie z prądem i sami nie wiedzą do czego konkretnie dążą. A jak już wiedzą co, to nie za bardzo wiedzą dlaczego i jak.
Trochę akcji i zaskoczenia mamy na… ostatnich 50 stronach. Tam też zasugerowane są rozwiązania niektórych wątków, niektóre zostają pchnięte do przodu, ale oczywiście nic nie jest rozwiązane do końca i na dodatek pojawiają się nowe pytania. Niektóre rozwiania niestety budzą poważne wątpliwości (Zakon na przykład) i trudno powiedzieć czy rozwiną się jakoś sensownie w następnych tomach. Jest parę fajnych pomysłów – wygląd i działanie wiezienia, odwiezienie wojsk Arkach, antyczni inżynierowie, ale giną gdzieś w ogólnym przegadaniu. Autor ma lekki styl i całe szczęście, bo dzięki temu czyta się szybko, problem tylko w tym, że czyta się trochę o niczym. Jeśli by zostawić szczątki akcji, istotne dialogi i te ostatnie strony na których coś się dzieje, i tak samo poszatkować tom pierwszy, to zamiast dwóch byłby jeden i to na dodatek cieńszy. Liczę na to, że w trzecim tomie będzie: mniej dialogów, więcej akcji, więcej wyjaśnień, postacie zaczną coś robić zamiast tylko płynąć z prądem. Ciekawe w ilu punktach się zawiodę…
Przegadany gniot, w którym nic się nie dzieje.

2 thoughts on “Ziemiański Andrzej – Pomnik cesarzowej Achai. Tom 2

  1. Od pewnego czasu czytuję Wasze recenzje. Na początek – gratuluję wytrwałości. Widziałem niejeden dobrze zapowiadający się blog który padł, wy trwacie i jest was coraz więcej. Ale mam też uwagi. Piszę pod wpisem autorki Lashana bo to do niej mam najwięcej uwag. Przede wszystkim od pewnego czasu połowa jej recenzji to streszczanie treści. Dla mnie rzecz bez sensu bo o czym jest książka przeczytam sobie choćby na stronie wydawnictwa, a tu zaglądam aby poznać wasze opinie i wrażenia z lektury. Druga uwaga dotyczy ortografii i literówek. I znowu Droga Autorko wiedziesz tu prym. Popatrz choćby na tę recenzję – „W pieszym tomie”?! Aż się chce zostać koszmarnym komentatorem wydrwić recenzenta. Mam nadzieję, że moje uwagi przydadzą się Wam do ulepszania bloga. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.

    1. Dzięki za konstruktywne uwagi.
      Odpowiedz będzie dłuuuuuga (ale z cytatami) i z numerkami, żeby trochę lepiej się czytało.
      1
      Co do streszczeń. Zdaję sobie sprawę z tego, że są częścią każdej recenzji i robię to z premedytacją.
      Po pierwsze dlatego, że sama nie znoszę tego o czym wspominasz, czyli sprawdzania na stronie wydawnictwa o czym książka jest, bo wtedy mam wrażenie, że ktoś mi przedstawił niepełną informacje. Czytam: fabuła – taka, postacie – śmakie, język – bliżej nieokreślony. Fajnie, ale o czym to do diabła jest? Jeśli recenzja nie będzie wychwalać pozycji pod niebiosa, albo mieszać jej z błotem to na pewno nie sprawdzę, bo nie będę chciała ani kupić ani omijać z daleka. A jeśli się dowiem, że ta fabuła, która jest co prawda taka sobie, dzieje się w fantastycznym pseudośredniowieczu (nuuaadaa), ale w krainie z dwoma słońcami, czarną wodą i trującą roślinnością, które nie są tylko ładnym wystrojem wnętrz to już będzie co innego. Jeśli bohaterowie dla odmiany nie ratują świata, tylko… no bo ja wiem, hodują króliki a mówimy o gatunku heroic fantasy, to zmieni się i moje podejście do książki i do recenzji.

      Zresztą sprawdzenie na stronie wydawnictwa, jest fajną teorią ale wydawnictwa ostatnimi czasy szybciej zamiast streszczenia, opisu i zarysu fabuły wrzucą blurba.
      Ze strony wydawnictwa i empiku:
       
      Pomnik cesarzowej Achai. Tom 1
      „Andrzej Ziemiański to w panteonie twórców polskiej literatury fantastycznej postać niezwykła. Chyba żaden inny polski pisarz nie zaliczył w swojej karierze takiej ilości literackich powrotów. Wielkich powrotów. Za każdy razem pojawia się z historią, która porywa masy Czytelników. No, ale tak chyba rodzi się zjawisko kultowe, prawda? Reguły im nie służą. „Pomnik cesarzowej Achai” jest czwartą odsłoną cyklu (będą zresztą jeszcze kolejne dwa), ale tylko formalnie. To nie jest czwarty sposób na opowiedzenie tej samej, znakomitej, ale przecież dobrze już znanej opowieści. Mamy nowe realia, nowych bohaterów, nowe czynniki wpływające na świat Achai. Pojawią się epizody, które – gwarantujemy – wprawią Was w osłupienie. Ziemiański szerokim, teatralnym gestem zrywa zasłony ukazując swoje królestwa w zupełnie nowych światłach. Czy zatem wynika z tego, ze słynna już „Achaja 4″ to tylko chwyt marketingowy? Próba podczepienia się pod kultowy cykl polskiej fantastyki? Pogoń za sławą z przeszłości? Absolutnie nie! To wciąż wielowątkowa fabuła startująca z pozornie niezwiązanych ze sobą punktów. Wątki zakrojone ze znanym z poprzednich części rozmachem. Tempo, wartka akcja, cięte dialogi i brutalność życia.
      Zaprawdę powiadamy, nikt z Was nie będzie miał wątpliwości w jakim świecie się znalazł! To będzie ekscytująca, pełna zaskakujących zwrotów przygoda. Gdzie zaprowadzą Was ścieżki wytyczone przez Andrzeja Ziemiańskiego? Przyszłych zdarzeń nie widzą nawet kamienne oczy pomnika cesarzowej Achai. I nie ma chyba w Imperium nawet jednego człowieka, który spodziewałby się tego co już majaczy na horyzoncie.”

      Hmmm… pienia na cześć autora – są. Wiemy, że to czwarta część cyklu. Fajne. Wiemy, że będą nowe wątki, oba zaskakujące i nowe, a zaskakujące są w każdej zapowiedzi dowolnej książki.
      A dowiadujemy się na przykład, że wątki są całkiem nowe, bo akcja dzieje się paręset lat po pierwszej trylogii? No nie bardzo… „królestwa w zupełnie nowych światłach” może znaczyć wszystko.
      Dowiadujemy się, że w jednym z wątków mamy Wojsko Polskie? Żaden spoiler, a wielu od lektury może odstraszyć.
      Ale idźmy dalej, zostając przy Achai, żeby było w temacie:

      Pomnik cesarzowej Achai. Tom 2

      „Pomnik cesarzowej jest potężny i wzbudza strach.
      Nadchodzi czas silnych kobiet i równoległych światów.
      Ziemiański jak nikt inny zderza dwie odległe cywilizacje i systemy wojskowe.
      Wie o tym każdy fan kultowej „Achai” i niemal pół miliona czytelników książek Andrzeja Ziemiańskiego.”

      Hmmm…. to jest jeszcze lepsze niż poprzednie, wiadomo o czym jest książka? Chociaż w zarysie? No nie bardzo….

      Pomnik cesarzowej Achai. Tom 3 (mój faworyt w kategorii)
      „Achaja już ponad 10 lat udowadnia, że jest jedyną słuszną cesarzową w świecie fantastyki. Rozmach i tempo prozy Ziemiańskiego powodują, że kolejne powieści z Achaja w tle zdobywają coraz większe rzesze sympatyków.”

      Żeby się do Achai nie ograniczać:
      Pustynna włócznia tom 2
      „Arlen nie żyje… Tamtej nocy zginął bym ja mógł żyć dalej Czasami Posłaniec musi powiedzieć ludziom to, czego nie chcieliby usłyszeć. Czasami śmierć jest lepsza od prawdy. Tak jak lepsze od niej jest kłamstwo Okaleczyłem się by przeżyć. Zrobiłem to, ponieważ uznałem, że nie zasługuję na nic, poza włóczęgą przez noc. Nikt nigdy nie będzie mi już bliski. Ale chadzam pod nocnym niebem i nie lękam się demonów. Nie uciekam przed nimi, to one uciekają przede mną! Przede mną! …jestem potworem Jestem darem dla świata. Ale podaruję mu tylko zniszczenie.”

      A powyższe to nawet nie za bardzo zgadza się z treścią książki.

      No i (biorąc pod uwagę tylko oficjalne opisy wydawców) o czym są te książki?
      Ja bym przez ewentualnym zakupem chciała wiedzieć. No, chyba że jestem fanką autora i jest mi wszystko jedno o czym, bo i tak kupie…
      Więc tutaj niestety teoria teorią a fakty faktami…

      Przyznaje, że czasem mam problem z proporcją streszczenia do recenzji i nad tym popracuje. Ale streszczenia zostają, czasem, jak widać, mogą się przydać.

      2
      Literówki i inne orty.
      Jeśli chodzi o ortografie to niestety polegam na Wordzie, dzięki czemu powstają literówki, które nie zawsze udaje się zauważyć.
      Każdy tekst jest sprawdzany przynajmniej kilka razy, w trakcie pisania, po i przynajmniej dwa razy bezpośrednio przed wstawieniem. Jak widać, nie zawsze uda się wszystko wyłapać.
      Poprawy nie obiecuję, bo jak po sprawdzaniu po osiem razy nadal wychodzą takie kwiatki to i dziewiąte nie pomoże. Ale może znajdę jakąś betę, która wspomoże walkę z kwiatkami….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *