Wolfgang Hohlbein – Córka Węża Midgardu

Kategorie: Fantasy

midgardOjej. A tak się napalałam na tę książkę. Jak przysłowiowa stonka na wykopki. I co? I klapa. Zacznijmy może od tego, czego w książce nie ma. Nie ma w ogóle fantasy! Gdzie tu magia, gdzie tu heros, gdzie tu mityczność i lekki woal mistyki?! Gdzie na wszystkie bogi walka dobra ze złem?

Nie ma Asgardu. Nie ma dawnych bogów. Jeśli gdzieś nawet pojawia się wzmianka o nich, to jakoś tak wciśnięta półgębkiem i z lekka na siłę. Mit i ewentualną mistykę ma załatwić motyw tajemniczego znamienia w kształcie węża obecnego na plecach głównej bohaterki, znamienia, z którym związana jest jakaś przepowiednia, ale jaka to tak nie do końca już wiadomo, bo autor znowu wypowiada się o niej półgębkiem. Czytaj dalej »

Jo Nesbo – Pierwszy śnieg

Kategorie: Kryminał

pierwszyKryminał w stylu Kinga, troszeczkę zatrącający o horrory a’ la Koontz. Brutalny. Krwawy. Z atmosferą zła i zagrożenia czającego się tuż za plecami. Obracasz się i … widzisz tylko bałwana ze śniegu. Ale wraz z bałwanem pojawia się on. Seryjny morderca. Inteligentny, przebiegły, okrutny, bawiący się i smakujący cierpienie i strach innych. Kiedy o nim myślę – widzę rozbrykanego i świetnie bawiącego się diabła. Na przeciw niego staje policjant, ale nie anioł. „Suchy” alkoholik, niepokorny, zgorzkniały, też nie stroniący od przemocy. Staje nie dlatego, że chce, czy musi, bo zawód. Staje, ponieważ to właśnie jego wybiera na przeciwnika morderca. I czasem czytając miałam wrażenie, że Hary Hole jest także ofiarą napastnika.
Kryminał trzyma cały czas w napięciu. Akcja obfituje w zaskakujące zwroty, wątki są dopracowane i logicznie dobrze osadzone, nie ma zbędnego ględzenia czy filozofowania, wątki poboczne nie rozpraszają czytelnika. Postacie są wyraziste, by nie rzec „krwiste”. Kawał naprawdę dobrej literatury, choć nie każdemu może się spodobać.
Osobiście polecam

Robert M.Wegner- Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza t.1 Północ – Południe

Kategorie: Fantasy

wegnerTrochę przypadkiem trafiła w moje ręce debiutancka książka Roberta Wegnera – „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe” . I nie ukrywam, dostałam po uszach. Ja, stary wyżeracz fantasy, marudzący, że już wszystko w tym gatunku zostało odkryte, po przeczytaniu tej książki tylko sapnęłam z ukontentowania. Oto bowiem wreszcie pojawiło się w nurcie „magii i miecza” coś nie tylko strawnego, ale wręcz doskonale przyprawionego. Bez wtórności ( a jeśli nawet coś się trafiło, to w tak niewielkiej ilości, że nie zepsuło całości), bez zadęcia w archanielskie trąby bez bohaterszczyzny, misji, wizji i zbawiania świata. O czym jest więc ta książka? O zwykłych ludziach którym się w życiu powinęła noga i trafili do nowo sformowanej jednostki Górskiej Straży. Czytaj dalej »

Waldemar Łysiak – Mitologia

Kategorie: Biografie - Dokument

lysiakKilka dni temu przyszła do mnie znajoma. Karcącym wzrokiem prześlizgnęła się po półkach wypełnionych książkami i wygłosiła mi expose. Że w czasach trudnych dla naszej Ojczyzny zajmuję się pierdołami czyli czytam książki o smokach, elfach i czarnoksiężnikach, a w ostateczności o statkach kosmicznych. A jak już o historię zatrącę to obcą. A powinnam czytać o historii współczesnej kraju, żeby wiedzieć jak nas różni robią w konia. Nie wdawałam się w polemikę – ( bo i po co, kawa dobra, ciasto smaczne, nie potrzeba dyskusyjnego zakalca) zaproponowałam za to, coby mi doradziła stosowną lekturę. Został mi doradzony Łysiak i jego Mitologia.  Czytaj dalej »

John Stack – Okręt Rzymu

Kategorie: Historyczna

okretTrochę zmęczyłam się czytaniem o paniach w historii. Po n-tej książce, której główną bohaterką jest kobieta, w ten czy w inny sposób zamieszana w losy świata, odłożyłam na stosik nową książką o Kleopatrze i pogrzebawszy w rzeczonym stosiku głębiej wyciągnęłam „Okręt”. Wszak w rzymskiej armii ważnych pań raczej nie bywało. John Stack okazał się pasjonatem starożytnej wojskowości. Z książki można dowiedzieć się mnóstwo na temat organizacji rzymskiej machiny wojennej czy samego uzbrojenia.
I na tym w zasadzie koniec pozytywów. Autor wybrał sobie temat nomen -omen morze, czyli wojny punickie. Mógł napisać książkę popularno-naukową traktującą o mało w sumie znanym fragmencie tych działań wojennych czyli walkach na morzu. Mógł też napisać porywającą powieść w której na atrakcyjnym tle walk okrętów pojawiłaby się twarda męska przyjaźń i życie w ówczesnym świecie. Mógł. Czytaj dalej »

Jack Campbell – Nieulękły (Zaginiona flota tom I)

Kategorie: Science fiction

zaginiona-flota-nieulekly

Flota Sojuszu znajduje w przestrzeni kosmicznej kapsułę z zahibernowanym Jackiem „Black Jackiem” Gearym – jednym z pierwszych bohaterów wojny. Kapitan obudzony ze stuletniego snu dowiaduje się, że wojna dalej trwa, nikt nadal nie wie czemu się zaczęła i że zwyczaje we flocie zmieniły się drastycznie.
Na dodatek głównodowodzący przed śmiercią wyznacza go na zastępcę i prosi, żeby doprowadził flotę do domu. Co jest zadaniem z cyklu “cuda zajmują mi trochę więcej czasu niż rzeczy niemożliwe”, bo całe towarzystwo znajduje się w środku wrogiego terytorium i jest otoczone przeważającymi siłami wroga. Jakby problemów było mało to przypadkowy głównodowodzący został jeszcze uszczęśliwiony dostępem do tajemnicy państwowej – na pokładzie jednego ze statków jest klucz do hipernetu – systemu, który pozwala się przenosić między planetami w mgnieniu oka, jeśli oczywiście w układzie jest terminal. Żeby z niego skorzystać potrzebny jest rzeczony klucz (nie ważne, że ustrojstwo jest wielkości sporego garażu i na dodatek nikt nie wie jak działa). Niby nic szczególnego gdyby nie to, że jest to klucz do hipernetu przeciwników i dowiezienie go do domu jest bardziej istotne niż uratowanie statków. Czytaj dalej »

Cornwell Bernard – Zimowy monarcha

Kategorie: Fantasy

zimowyCoraz częściej siadając do pisania notek na tym blogu, mam wątpliwości, czy książka którą opisuję rzeczywiście pasuje do gatunku który zawsze podaje w nawiasie. Jak to zgryźliwie skomentował książę małżonek – albo wybieram za skomplikowane książki, albo powinnam zmniejszyć klasyfikację do dwóch gatunków pierwszy to książki „czytalne” a drugi „gnioty”. No ba a co w takim razie z książkami „czytalnymi” tylko w połowie? Ot pułapki klasyfikowania.
A wracając do tematu – wpadł mi w ręce pierwszy tom trylogii arturiańskiej Bernarda Cornwella. No dobrze, zobaczymy co można napisać jeszcze innego na tak ograny temat mruknęłam pod nosem i wzięłam się za czytanie. I znowu, podobnie jak w przypadku „Mgieł Avalonu” przeżyłam miłą niespodziankę.
Czytaj dalej »