Cornwell Bernard – Zimowy monarcha

zimowyCoraz częściej siadając do pisania notek na tym blogu, mam wątpliwości, czy książka którą opisuję rzeczywiście pasuje do gatunku który zawsze podaje w nawiasie. Jak to zgryźliwie skomentował książę małżonek – albo wybieram za skomplikowane książki, albo powinnam zmniejszyć klasyfikację do dwóch gatunków pierwszy to książki „czytalne” a drugi „gnioty”. No ba a co w takim razie z książkami „czytalnymi” tylko w połowie? Ot pułapki klasyfikowania.
A wracając do tematu – wpadł mi w ręce pierwszy tom trylogii arturiańskiej Bernarda Cornwella. No dobrze, zobaczymy co można napisać jeszcze innego na tak ograny temat mruknęłam pod nosem i wzięłam się za czytanie. I znowu, podobnie jak w przypadku „Mgieł Avalonu” przeżyłam miłą niespodziankę.
Zimowy Monarcha jest bowiem znowu zaprzeczeniem sztampowego widzenia świata Artura jaki wtłoczono nam do głowy w liceum. Artur wcale nie jest idealnym królem. Owszem, zaprezentowano go jako człowieka mądrego, wrażliwego, życzliwego ludziom, ale na tym koniec pozłotki. Jest też, ambitny, momentami myśli tylko pewnym szczegółem anatomicznym i co gorsza myśli tak intensywnie, że łamie dane słowo i niszczy sojusz,który miał realną szanse na zjednoczenie szarpanych wojnami krain arturiańskiego świata. Lancelot inna postać którą przywykliśmy stawiać na piedestale to cwany, zakłamany i tchórzliwy bubek, doskonały manipulator z upodobaniem przypisujący sobie zasługi innych i dążący po przysłowiowych trupach do celu. Ginewra to zdzira, która przespała się chyba z każdym,kto mógł dać jej szansę poprawy swojej pozycji na dworze, owładnięta manią wielkości, pchająca niemal siłą Artura na tron. Przy tej dwójce Artur jawi się jako prostoduszny naiwniak. Merlin nie jest wielkim magiem, a jedynie człowiekiem opętanym religijną misją przywrócenia starych bogów. Aby osiągnąć ten cel sprzymierzy się z każdym – także z wrogami Artura. Morgana to okaleczona, zdziwaczała kobieta rywalizująca o znaczenie z Nimue…. Jak więc widzicie sami bohaterowie Cornwella nie są herosami o których śpiewa się ballady. To zwyczajni ludzie, którymi kierują te same pragnienia i żądze co współczesnym człowiekiem. A świat w którym przyszło im żyć ,gdyby tylko zdjąć z niego maskę wieków średnich byłby światem który aż do bólu przypomina nasz własny. Całość napisana ładnym językiem, w gawędziarsko – pamiętnikarskim stylu, który choć niektórych może nużyć to jednak do tej opowieści pasuje. Po przeczytaniu szybko poszukałam na internecie pozostałych tomów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *