Abercrombie Joe – Samo ostrze (Pierwsze prawo księga pierwsza) (dwugłos)

samo-ostrzeKiedy się czyta tyle książek co ja, trudno jest nie porównywać aktualnych lektur do tego co już się przeczytało. A jest jeszcze trudniej, jeśli na podstawie książek które się ze swoją aktualną lekturą  porównuje nakręcono filmy. Samo ostrze porównywałam do dwóch cykli – Miecza prawdy Godkinda i Gry o Tron Martina. Być może ktoś oburzy się i powie, że wspomniane przeze mnie cykle nie są do siebie ani trochę przystające, ale ja jednak uważam, że można je ze sobą porównywać. Przede wszystkim wszystkie trzy łączą w sobie political fiction, z fantasy batalistyczną. A autorzy nie oszczędzają bohaterów sprawiając im co i rusz solidne lanie albo eliminując bez litości.Ale, jak dla mnie, pisarstwo Abercrombiego bije na głowę Godkinda i wyprzedza o dwie długości „pyska”  Martina. Nie będę tu jednak pisała o tych cyklach, bo ciągle mam w planie zrecenzowanie ich i w efekcie musiałabym się powtarzać. Joe Abercrombie nie pisze łatwo. Przekonałam się o tym podczas lektury Bohaterów. Czytanie jego książek przypomina wspinanie się pod gliniasty stok w strugach deszczu. Dlaczego? Bo nie upiększa przedstawianego świata, ani swoich bohaterów. Świat jest taki, że czujemy, no przynajmniej ja czuję, że bez trudu bym się w nim odnalazła. Bo mimo kolorkowych szmatek, nie różni się specjalnie od rzeczywistości jaka nas zazwyczaj otacza. Jest pełen intryg, kantów, mniejszych i większych rozgrywek, podgryzań, ambicji itd. itp. Bohaterowie też do aniołów nie należą. Nie ma  wśród nich ani jednej świetlanej postaci, przysłowiowego palatyna. Wszyscy coś mają za pazurami i nie jest to tylko brud. Każda z postaci przedstawionych przez autora jest skażona. Każda ma w sobie robaka który ją żre. Jeszcze możemy to zrozumieć gdy chodzi o egoistycznego dandyska, zdziczałą byłą niewolnicę, kalekiego inkwizytora, czy okrutnego wojownika z dalekiej północy. Ale wielki mag? Magowie są albo strasznie źli, albo bezapelacyjnie dobrzy. A ten Ambercrombiego… jest dziwny. Wyczuwamy w nim jakiś kant, fałsz i nie kupujemy jego gadania.  A poza tym? Akcja pierwszego tomu nie porywa. Mamy co prawda świadomość, że to dopiero wprowadzenie, że bądź co bądź to political fiction więc musi być duszno, nieprzyjemnie i wielopoziomowo, ale atmosferka jest taka, że niemal dławiłam się czytając. Nie rzuciłam książką w kąt tylko dlatego, że po lekturze Bohaterów zwyczajnie wiedziałam, że warto się przemęczyć.

Na półce czekają kolejne dwa  tomy Pierwszego prawa. I pomimo mąk nad Samym Ostrzem odłożę na bok książkę którą planowałam przeczytać teraz i wezmę się za ciąg dalszy przygód koszmarnego towarzystwa, w świecie tak podobnym do naszego, że aż nieprawdziwym.

 

______________________________________________________________________________________________________________Lashana

Niektórzy autorzy przykuwają nas do książki lekkością stylu, umiejętnością żonglowania słowami, treść jest wtedy mniej istotna; mogliby rozciągnąć prognozę pogody na 350 stron a i tak dobrze by się to czytało. Niektórzy są w stanie stworzyć fabułę, od której nie można się oderwać, bo jeśli przerwiemy i pójdziemy po herbatę to na pewno świat się zawali, takim pisarzom można nawet wybaczyć potknięcia językowe. I są autorzy „jednego bohatera”, dla którego przebrniemy i przez mielizny fabuły i przez łąki pełne kwiatków. No i jest Abercombie.
Fenomen, którym się zachwycają i czytelnicy, i krytycy. Fenomen tym bardziej, że nawet się nie ociera o żadną z powyższych kategorii.
Pióro ma ciężkie, jakby mu ktoś do niego kowadło przywiązał. Człowiek powoli brnie przez 700 stron, bo ma dość lektury już po kilkunastu kartkach. Sięga po coś innego i… po chwili wraca z uporem, żeby przebijać się przez poprawne językowo, ale straszliwe do czytania tomiszcze.
Bohaterowie
Ostrza to piękny zbiór typów nieprzyjemnych, niebezpiecznych i psychopatycznych. Połowę utłukłabym z chęcią sama, drugą połowę omijałabym z daleka… najlepiej będąc minimum w sąsiednim mieście. Bohaterów mamy wielu i to barwnych na dodatek: kalekę inkwizytora, aroganckiego szermierza, barbarzyńskiego wojownika i jego bandę oprychów, damę pijaczkę, byłą niewolnicę, maga, lokalnego watażkę i całe stado urzędników, władców i oficerów, jednak trudno tu mówić o kibicowaniu, czy utożsamianiu się z bohaterem. Najprościej byłoby ich wszystkich wytłuc, bogowie rozpoznają odpowiednich, bo czytelnikowi będzie trudno znaleźć tych kilku porządnych, a w zasadzie porządniejszych wśród morderców, kłamców i łapówkarzy (a to i tak ci milsi).
Fabuła, no cóż… przez 700 stron poznajemy bohaterów, powiązania między nimi, świat i reguły nim rządzące. Akcja, hmmm, no jest… turniej szermierczy. I jakieś krótkie, przypadkowe starcia. I tyle. Biorąc pod uwagę objętość tomiszcza można śmiało powiedzieć, że nic się nie dzieje.
I co tu z takim fantem zrobić. Akcji nie ma, język jest ciężki, bohaterowie (w najlepszym wypadku) antypatyczni…
W sumie niby książka ma same wady, ale… jest świetna. Napięcie rośnie powoli, powiązania między bohaterami krystalizują się jeszcze wolniej, świat nadal jest okryty mgiełką tajemnicy, mimo że czytelnik już całkiem nieźle poznał jego spory kawałek. Bohaterowie to banda ciekawych typów, z których każdy jest obdarzony historią i charakterem dalekim od kryształowego.
Niby nic się nie dzieje, ale trudno się oderwać, język zniechęca, ale tylko na chwilę, bohaterowie są na tyle ciekawi, że mimo wszystko chcemy wiedzieć co się z nimi stanie.
Polecam,
Ostrza zdecydowanie nie czyta się szybko, łatwo i przyjemnie, ale warto sięgnąć po to tomiszcze, i podejrzewam, że po następne z trylogii Pierwszego Prawa też.

One thought on “Abercrombie Joe – Samo ostrze (Pierwsze prawo księga pierwsza) (dwugłos)

  1. Rzadko kiedy wkurzam się na wydawnictwa ( no chyba, że chodzi o pracę tłumaczy…), ale tym razem wkurzyłam się naprawdę solidnie. Okazało się, że starsze wydanie Samego Ostrza nosi tytuł…. Ostrze. I znam przynajmniej jedną osobę która popełniła ten sam błąd co ja, to znaczy kupiła trylogię mając już na półce pierwszy tom pod nieco innym tytułem. Wrrrr!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *