Alanson Craig – Expedictionary Force T.1 Dzień Kolumba

Kategorie: Science fiction

4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)Nie jestem wielką fanką militarnego sf. Może dlatego, że większość pozycji z tego gatunku prezentuje  tzw. pisarstwo uproszczone. Czytaj – musi być dużo łubu-dubu, musi być duużo testosteronu, wylicznek kto i z jakim osprzętem przyleciał i jakich złoli złomotał, a czy trzyma się kupy to już naprawdę sprawa  drugorzędna. Za Expedictionary force wzięłam się głownie dlatego, że przy okazji inwentaryzacji książkowych zasobów  wydobyłam zapomniany tom z najbardziej zakurzonego kąta domowej biblioteki. I zaczęłam czytać z czystej ciekawości. No i wsiąkłam. Czytaj dalej »

Perrin Valerie – Życie Violetty

Kategorie: Obyczajowa

4 out of 5 stars (4 / 5) Czy życie na cmentarzu to jeszcze życie? Czy nadzorca cmentarny to jeszcze zawód, czy już powołanie? Czy na cmentarzu może być nudno? I co sprawiło, że atrakcyjna kobieta zamieszkała w takim miejscu? Czemu sama? Tyle pytań. I jedna opowieść tocząca się niespiesznym tempem. Jak jesienny spacer między nagrobkami. W pierwszej chwili sądziłam, że Życie Violet będzie czymś w stylu „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta, mistyczną niemal retrospektywą opowiadaną przez człowieka z jakiegoś powodu stojącego nad grobem. Albo opowieścią o tych co leżą  na cmentarzu. Myliłam się. Czytaj dalej »

Kawamura Genki – A gdyby tak ze świata zniknęły koty?

Kategorie: Obyczajowa

3.5 out of 5 stars (3,5 / 5)Jestem zdeklarowaną kociarą, więc dla mnie taki tytuł zabrzmiał jak czysta herezja. Ba, bluźnierstwo zgoła! Kto śmiał postawić takie pytanie?!  Co ma przeciw kotom?! A może nie o koty tu wcale chodzi? Musiałam się po prostu dowiedzieć. Biorąc się za czytanie miałam wręcz nadzieję, że książka będzie kiepska i będę mogła się na niej wyżyć z czystym sumieniem. No cóż. Wyżyć się nie mogę. Ale na kolana też mnie nie rzuciło. Czytaj dalej »

Sykes Sam – Śmierć Imperiów. T.1 Siedem czarnych mieczy

Kategorie: Fantasy

4 out of 5 stars (4 / 5) Historia Sal kakofonii to jedna z niewielu (jeśli nie jedyna) powieści do których zabierałam się trzy razy.  Za pierwszym razem z trudem przebrnęłam przez pierwsze 3 rozdziały. Czemu? Bo motyw słynnego skazańca opowiadającego swoją historię wydał mi się oklepany. A sama postać Sal wydawała płaska – zbudowana z cynizmu i okrucieństwa. Za drugim drugim razem skrzywiłam na patetyzm walki z magiem. Za trzecim razem postanowiłam przebrnąć do końca. I wiecie co? Nie żałuję. Czytaj dalej »

Annette Marie – Mroczny wymiar (Trylogia Mistrza Magii t.1)

Kategorie: Fantasy

1 out of 5 stars (1 / 5) Miałam ostatnio „fazę” na książki poważne. Ciężkie. Metafizyczne nieledwie. Pisane pięknym bogatym językiem, jednym słowem – niedzisiejsze. Nic zatem dziwnego, że zachciało mi się dla odmiany książki lekkiej, łatwej i przyjemnej czyli typowego odmóżdżacza. Mój wybór padł na  Mroczny wymiar,  głównie ze względu na pozytywne  recenzje, ba, zachwyty i peany jakie znalazłam w sieci. Przeczytałam i szczerze powiem – nie mam zielonego pojęcia skąd te zachwyty się  wzięły?! Czytaj dalej »

Stasiuk Andrzej – Opowieści galicyjskie

Kategorie: Obyczajowa

5 out of 5 stars (5 / 5) Gdzieś w Polsce, daleko od nigdzie istnieje sobie Polska B. A może Polska C?  Któż to wie. Świat postpegeerowski, gdzie zmiany dla jednych przyniosły rozkwit  dla innych upadek, a dla jeszcze innych… nic  nie przyniosły. Świat o którym nic nie wiemy, a jeśli nawet to lubimy zatrzymać się na młodopolskim poziomie wsi radosnej, wsi wesołej.  Andrzej Stasiuk odziera dla nas tę krainę z cepeliowskiego celofanu. Czytaj dalej »

Glukhovsky Dimitry – Outpost t.1

Kategorie: Postapokalisa

3 out of 5 stars (3 / 5) Od razu powiem, że nie przepadam za stylem pisania tego autora. Nie podchodzi mi już. Próbowałam  to jakoś zracjonalizować, ale nie potrafię. Być może chodzi o klimat. Ciężki, mroczny, pozbawiony choć promyka nadziei, duszący. Być może o pewne podobieństwa do Resident Evil. Być może o „rosyjski” styl pisania, w którym jak nie ma choć jednego wiersza, obrazującego rozterki duszy bohatera,  to autor chyba się skręca w korkociąg. A może po prostu „bo tak” i nie ma co filozofować. Tak czy inaczej przeczytałam Outpost prawie dwa lata temu, wetknęłam książkę w stos innych i bardzo starannie tenże stos omijałam, otrzepując się na sama myśl o ewentualnym recenzowaniu. Nadszedł jednak czas, kiedy coś z tą stertą trzeba zrobić, bo jeszcze chwila i się zawali. I tak Outpost trafił wreszcie „na warsztat” Czytaj dalej »