Donnelly Jennifer- Saga Ognia i wody T.1 Wielki błękit

Każda woda kryje w sobie jakąś tajemnicę. Nieważne czy to ocean, rzeka, strumyk, czy może kanały Wenecji.  Tam, gdzie nie sięga władza homo sapiens powstała ( a może ukryła się) cała cywilizacja. Cały skomplikowany świat z polityką, wierzeniami, obyczajowością i magią. Świat syren.Początkowo w trakcie lektury wydawało mi się, że czytam jakaś wariację na temat disnejowskiej „małej syrenki”. Nasza syrena, o dźwięcznym imieniu Serafina trochę buntuje się przeciwko światu dorosłych w który ma wkroczyć, przejmuje jak wypadnie na wielkiej prezentacji, denerwuje wybranym przez rodziców narzeczonym, złości na niesympatyczne dwórki, plotkuje i chichocze z przyjaciółką itd. itp. Ot, życie nastolatki z wyższych sfer, tyle że toczące się w mokrej i niebieskiej scenerii. Szybko jednak zostajemy wyrwani z tej sielsko – anielskiej konwencji i rzuceni w wir wydarzeń mrocznych i paskudnych. Wszystko według doskonale znanego scenariusza: 1) wybraniec dowiaduje się, że jest wybrańcem 2) wybraniec odrzuca  swoje przeznaczenie, 3) okoliczności zmuszają wybrańca do przyjęcia przeznaczenia, 4) wybraniec wyrusza na spotkanie przeznaczenia. Wielki błękit pełen jest takich, można powiedzieć klasycznych schematów. Znajdziemy w nim i motyw drogi i formowanie się drużyny czy motyw pradawnego zła, które pragnie się uwolnić i które trzeba powstrzymać.

Zanim jednak zaczniemy krytykować uproszczenie fabuły, łopatologiczność, liniową akcję, musimy przypomnieć sobie, że  Saga Ognia i Wody, to pozycja przeznaczona dla młodego, a nawet w moim przekonaniu bardzo młodego czytelnika. A wtedy wszystko wskakuje na swoje miejsce, zaś książka ujawnia swoje walory. Przede wszystkim autorka pokusiła się o stworzenie przekonującej wizji podwodnego świata, z jego zasadami, polityką i religią. Po drugie zerwała z obiegowym i jednostronnym pojmowaniem syren – zarówno tym słodko-lukrowanym disnejowskim jak i tym mitologicznym, gdzie syreny to okrutnie drapieżniki. Syreny Jennifer Donnelly są po prostu bardzo ludzkie. Mają zalety mają i wady. Odczuwają takie same emocje jak ludzie. Cierpią, boją się, kochają, popełniają głupoty, czasem są wręcz wredne. Może dlatego tak łatwo je zaakceptować. Po trzecie, syrenki nie pokonują przeciwników siłą własnej zajebistości, autorka cały czas podkreśla, że jej bohaterki potrzebują pomocy innych i bez niej byłyby skazane na  (całkiem dosłownie) pożarcie. Co więcej, ratunek czy pomoc bardzo często wiąże się ze śmiercią i cierpieniem innych.

Niewątpliwą zaletą jest również wątek ekologiczny. Brud w oceanach czy rabunkowe odłowy są problemem i trzeba o tym uczyć dzieciaki. Wplatanie tego w atrakcyjną powieść jest całkiem niezłym rozwiązaniem.

Choć rozwój wydarzeń jest przewidywalny, a ekologiczne wstawki ( dla dorosłego czytelnika) mogą być zbyt nachalne, jednak całość jest dość zgrabna i godna polecenia jako lektura uzupełniająca.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *