
(3,5 / 5) Kiedy sięgałam po ten reportaż miałam dość mieszane uczucia. A winien temu był lekko clickbaitowy tytuł. Oho, ktoś znowu kręci sensację z byle czego… Myliłam się i to bardzo. Bo choć tytuł brzmi jak z brukowca najgorszego sortu, to już zawartość oparta jest na konkretach – raportach, badaniach, analizach, zeznaniach. Autorka naprawdę wykonała kawał solidnej roboty, żeby pokazać czytelnikom jak działa świat zamienników leków. Wszystkie te oszustwa, manipulacje, kłamstwa i zaniedbania.Z punktu widzenia zwykłego zjadacza pigułek wszystko wygląda dobrze, ba, wręcz atrakcyjnie – dostajemy zamiennik drogiego leku w znacznie atrakcyjniejszej cenie. Tłumaczymy sobie, że to pewno dlatego, że lek jest produkowany w kraju, gdzie praca jest bardzo tania. Autorka odziera nas ze złudzeń. Lek jest tani bo… produkuje się go niekoniecznie z tego co trzeba i niekoniecznie działa jak powinien. Albo jest tak zanieczyszczony, że zamiast pomagać szkodzi. W tle są rzecz jasna wielkie pieniądze, polityka, także ta międzynarodowa oraz zwykłe ludzkie przywary: chciwość, tchórzostwo, lenistwo, oportunizm. Dostajemy pracowicie odtworzoną z raportów, korespondencji, donosów, przesłuchań historię kilku zamienników leków – produkowanych w Indiach z pomięciem podstawowych procedur, niechlujnie , byle tylko je sprzedać, wręcz opchnąć. Przekręt, który wstrząsnął Ameryką ujawnił jednocześnie niewydolność instytucji powołanych do tego, by chronić konsumentów przed właśnie takimi oszustwami. Ugoda zawarta z firmą farmaceutyczną była skandalem samym w sobie.
Książka nie należy do najłatwiejszych lektur. Drażni i denerwuje opisami niemożności wynikającej z działania wielkich pieniędzy i politycznych nacisków. Skoro coś szkodzi zamiast pomagać, powinno być zakazane. Skoro ktoś oszukuje powinien ponieść karę. Skoro są twarde dowody dostarczone przez sygnalistów i lekarzy, to na co jeszcze czekać? Tymczasem nic takiego się nie dzieje. Sygnalista jest osamotniony, traci pracę, czas, pieniądze, musi udowadniać, że nie jest przysłowiowym wielbłądem, jego rodzina cierpi. Nikt nic nie może, bo zawsze jest jakieś ale. W lekturze nie pomaga też nagromadzenie hinduskich nazwisk. Łatwo się pomylić kto jest kim. Jednocześnie warto ją przeczytać, żeby jeszcze dokładniej uświadomić sobie, że to co tanie, może być bardzo kosztowne – a w przypadku leków może kosztować nawet nasze życie.
Męczące, ale polecam