Flanagan John – Zwiadowcy. Księga 2. Płonący most

zwiadocy 2

W życiu Willa może i sporo się zmieniło, ale nadal jest tylko czeladnikiem Zwiadowcy. I w ramach szkolenia zostaje wysłany razem z Horacem i Zwiadowcą Gilanem do sąsiedniej krainy – Celtii w misji trochę zwiadowczej, trochę dyplomatycznej.
Pierwszy tom Zwiadowców niezbyt zachęcił mnie do czytania, a wydawca (po raz kolejny) zrobił to jeszcze skuteczniej opisując ze szczegółami 3/4 fabuły na tylnej okładce. Drodzy Państwo, ktoś u was czyta to co wpychacie na okładki, czy nie bardzo? Ale z drugiej strony pozytywne recenzje obiecywały przyjemną lekturę.
W sumie nie za dużo się zmieniło w porównaniu z pierwszym tomem. Will i Horace nadal się uczą, nadal nie zamierzają zostać niepokonanymi Mary Sue, nadal popełniają błędy, ale błędy całkiem sensowne i wytłumaczone fabułą. Poza tym są całkiem sympatyczni. Niestety jak na piętnasto-szesnastolatków są nadal mało domyślni, infantylni i słabo łączą fakty. Podobnie jest z fabułą – prosta, przewidywalna, zbyt uproszczona leci do przodu jak po sznurku, mimo że autor tym razem dodał coś w rodzaju wątku pobocznego. Całość nadal sprawia wrażenie książki dla czytelnika sporo młodszego niż bohaterowie.
Tym razem jest trochę lepiej jeśli chodzi o elementy fantastyczne – nieludzi jest zdecydowanie więcej i ich obecność w fabule jest bardziej wyraźna. W dodatku autor przestał opisywać organizację krainy i społeczeństwo, co o dziwo wychodzi całości na dobre, bo zaczyna sprawiać wrażenie niedopowiedzianego fantasy a nie złego reaserchu na temat średniowiecza.
Plusy bardzo szybko równoważy zakończenie typu „kupcie kolejny tom”, czego generalnie nie lubię, a już zwłaszcza w tasiemcach fantasy.
Podsumowując: drugi tom podobnie jak pierwszy jest taki sobie, kompletnie nie rozumiem zachwytów nad książką. Owszem nie jest zła, ale dobrą też bym jej nie nazwała. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *