Gołkowski Michał – Komornik. Tom 1

Kolejna książka, którą mam nie wiem skąd. Na dodatek napisał ją facet znany ze S.T.A.L.K.E.R.a i Zony (znaczy kolejny spec od rozreklamowanego na prawo i lewo postapo… zieewww) oraz jakiejś opowiastki o historii alternatywnej (które to nieodmiennie kojarzą mi się z bardzo kiepską amerykańską SF). Facet zabrał się tym razem za postapo takie bardziej dosłowne (hmm… Zakon Krańca Świata). Rozumiecie… entuzjazm -5. A potem książkę otworzyłam, znalazłam w środku „Kartę utylizacyjną”, zakwiczałam z uciechy i zaczęłam czytać. I dawno nie zostałam tak przyjemnie zaskoczona.
Apokalipsa nadeszła. Ta Apokalipsa, żeby było jasne. Ale coś nie wypaliło i świat Po nadal istnieje. Chociaż nieciekawy jest bardzo. Po spustoszonym świecie kręci się Zek – komornik, typ też nieciekawy, a na dodatek na usługach skrzydlatych. I oczywiście wpada w kłopoty, bo jak się łatwo domyślić w tym świecie o kłopoty nietrudno.
A świat, oojjjjj… dawno nie trafiłam na taki: ciekawy, z pomysłem, spójny a jednocześnie pełen absurdów. I zaskakujący – w sumie do końca książki autor od czasu do czasu funduje czytelnikowi jakiś smaczek. A po skończeniu książki nadal chce się wiedzieć więcej. Do tego jest to świat brutalny i nieprzyjemny – zdecydowanie nikt nie chciałby tam trafić, nawet w ramach ekstremalnych wakacji.
Fabuła czasem gna do przodu, czasem daje czytelnikowi odsapnąć, dobrze pasuje do świata i jednocześnie sugeruje, że jest sporo rzeczy o których nie wiemy. Niestety nie wiemy też za dużo o bohaterach, zwłaszcza drugoplanowych. Nie przeszkadza to jakoś w trakcie lektury, ale ja bym z chęcią poznała historię, na przykład, Arta. Główny bohater zresztą też własną historią nie szafuje na prawo i lewo, ot wiemy tyle, żebyśmy wiedzieli, że jakąś historię ma i chcieli poznać kolejny kawałek. Poza tym Zek jest typem brutalnym, cynicznym i średnio przyjemnym. I w sumie trudno go nazwać bohaterem pozytywnym, pod wieloma względami przypomina bohaterów Abercrombiego, chociaż jeszcze ciut mu do nich brakuje – nie wzbudza aż takiej chęci kibicowania mu jak bohaterowie Zemsty na przykład. Ale trzeba przyznać, że jest to bohater ukształtowany przez świat, w którym żyje i dobrze do niego pasujący.
Mięso i flaki latają często i gęsto, jest to jak najbardziej uzasadnione, ale przez to Komornik nie jest książką dla wszystkich. Tym którym to nie przeszkadza – polecam. Może po serii gniotów trochę ponosi mnie entuzjazm (bo w końcu znalazłam fajną książkę), ale myślę, że nie za bardzo. A jak Zony nadal nie zamierzam tykać, to nagle poczułam nieodpartą chęć na zapoznanie się z historią alternatywną. Po drugi tom Komornika sięgnę na pewno.

One thought on “Gołkowski Michał – Komornik. Tom 1

  1. Z racji tego, że wiele „nie wiemy”, a „chcielibyśmy wiedzieć” – czekamy na jeszcze! 🙂 Świetna recenzja, w której perfekcyjnie ujęłaś klimat książki. Pozostaje nam tylko przyłączyć się do poleceń. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *