(4 / 5) Wola wielu, to jedna z niewielu książek, która łapie w swoje szpony czytelnika praktycznie od pierwszej strony, wciąga i nie wypuszcza aż do ostatniej litery. Prawie 900 stron przeczytałam, a raczej pochłonęłam w 4 dni. Na pierwszy rzut oka historia wydaje się być bardzo prosta. Rozżalony i wściekły po śmierci ukochanego brata senator Hierarchii poszukuje sierot,y z którego ma zamiar zrobić szpiega mściciela w szkole dla elit. Los (czy na pewno los?) podsuwa mu ukrywającego się w sierocińcu następcę tronu podbitej przez Hierarchię wyspy. I znów – przewidywalnie – nasz sierota, dzięki wykształceniu odebranemu w domu, morderczym treningom i doświadczeniu jakie zdobył usiłując przetrwać po śmierci rodziców, dostaje się do Akademii bez większych trudności.
Sama akademia nie jest wielkim zaskoczeniem – Islington oferuje nam skrzyżowanie Hogwartu z bardzo ostatnio modnym nurtem, w którym szkoła jawi się jako miejsce brutalnych prób mających na celu odsianie jednostek słabych. I nie liczy się, czy to słabość fizyczna czy duchowa. Jak nie pasujesz do wyśrubowanych „norm” – w najlepszym razie lądujesz w niższej klasie, która zamyka drogę do kariery. W najgorszym giniesz lub znikasz. I, jak to również w prawdziwym życiu bywa, młodzi ludzie poddawani są presji ze strony rodzin, które oczekują od nich zajęcia jak najwyższej pozycji umożliwiającej stosowną karierę i podnoszącą splendor rodziny.
Zdecydowanie większym zaskoczeniem jest świat wykreowany w powieści. Jest ni to rzymski, ni to majański, ni to hinduski. W mocno zhierarchizowanym, wręcz kastowym społeczeństwie, ( stąd nazwa Hierarchia) które samo siebie określa jako Republika, niewielka grupa arystokracji żyje na koszt nizin społecznych. I to żyje całkiem dosłownie- korzystają z tajemniczej Woli, którą ci z nizin mniej lub bardziej dobrowolnie cedują na tych wyżej. Ci niżej tracą siły i lata życia. Ci wyżej zyskują pewne moce. Czym jest wola? Autor tego nie wyjaśnia, jedynie sugeruje, ze ma jakieś naukowe podstawy i opisane mechanizmy. Mnie kojarzyła się z maną z gier. Początkowo świat w którym przyszło żyć Visowi wydaje się być poukładany, bardzo uporządkowany i przewidywalny. Jednak dość szybko przekonujemy się, że to tylko pozory, a pod dywanem wrze zacięta walka buldogów o władzę. I, że nie tylko dorośli biorą w niej udział. Także uczniowie w Akademii grają w swoje polityczne gry. Jednym słowem, to co na powierzchni w niczym nie oddaje rzeczywistości.
Tak więc mamy rozbudowany, intrygujący świat, fabułę w której autor funduje nam niejeden fabularny zawijas i bardzo dobre tempo akcji. Nawet tam gdzie pozornie nic się nie dzieje, taka naprawdę dzieje się całkiem sporo. Jeśli chodzi o bohaterów jest już nieco gorzej. Vis, główny bohater sprawia wrażenie zdecydowanie zbyt dojrzałego na swój wiek. Nawet biorąc pod uwagę jego historię jest zbyt dorosły, zbyt łatwo gra w polityczne gry. Z drugiej strony, po zalewie płaskich, nijakich, wręcz infantylnych bohaterów z problemami typu: kocha, nie kocha, spojrzał, nie spojrzał, och jak ślicznie pluje, miło poczytać o kimś kto używa do myślenia mózgu, a nie tylko tego co ma w majtkach. Tym co mi się zdecydowanie nie podobało w tej postaci to jej niezniszczalność. Chłopak nie korzysta z woli, a jednak ze wszystkich krwawych historii wychodzi obronną ręką a obrażenia goją się na nim jak na psie. No i ma nieprawdopodobne wręcz szczęście. Wszystko mu wychodzi. Taka męska Mary Sue. Co do reszty bohaterów , zwłaszcza młodzieżowych – są na tyle słabo zarysowani, że nie zapadają specjalnie w pamięć.
Najsłabszą stroną powieści jest wykorzystywanie przez autora magii jako uniwersalnego popychacza akcji tam gdzie logika zaczyna zawodzić. Być może w kolejnych tomach zostanie to poprawione, wyjaśnione, ale przynajmniej na razie znalazłam kilka miejsc gdzie coś dzieje się „bo tak” , a czytelnik przy całym zachwycie unosi brew i pyta: „serio?!”
Podsumowując, na mojej prywatnej liście autor dopisał się do takich tuzów literatury fantasy jak Sanderson, Abercrombie czy Martin. Czekam na kolejny tom i jestem ciekawa czy magia zmieni się w technomagię i czy aby nie pojawią się kosmici ( czego się po zakończeniu zaczynam obawiać)