Majka Paweł – Niebiańskie pastwiska (dwugłos)

niebianskie-pastwiska Kiedy człowiek po tuzinie książek złych, kilku bardzo złych i całym zestawie lektur „takich sobie” trafia w końcu na książkę naprawdę dobrą najpierw wpada w dziki zachwyt, a potem w lekką panikę – bo jeszcze jakąś sensowną recenzję trzeba do tego napisać. I to tak, żeby nie wypadła jak oda do autora. A po tych wszystkich gniotach nie jest to wcale zadanie łatwe.
Autor zaczyna od wybuchu i wrzuca czytelnika w typowe military fiction – klimatyczne, z dużą ilością akcji i wyrazistymi postaciami. A zaraz potem zaskakuje i zmusza do zastanowienia. I w zasadzie nie przestaje tego robić do samego końca. Trudno powiedzieć czy treść była powodem do zabawy gatunkami, czy zabawa gatunkami wpłynęła na treść, ale mieszanka cybernoir, powieści awanturniczej, detektywistycznej, social fiction i całego spójnego systemu religijnego daje efekt piorunujący i kojarzący się jednocześnie z Herbertem i Zajdlem.

Majka łączy, miesza i przestawia gatunki z wprawą sztukmistrza, bo na końcu dostajemy zamiast poszatkowanej fabuły jedną spójną powieść połączoną space operą. I na dodatek zamkniętą w jednym tomie. Co oczywiście nie znaczy, że mało się dzieje – akcja napędzana intrygami, polityką i wojną w odpowiednich momentach zwalnia, lekko zmienia klimat i pokazuje czytelnikowi inną perspektywę, żeby mógł złapać oddech, ale cały czas trzyma w napięciu i zmusza do uważnego śledzenia tego kto z kim aktualnie spiskuje.
Bohaterowie są ciekawą galerią postaci i przynajmniej co drugi z nich mógłby z powodzeniem zostać głównym bohaterem innej powieści.
Bardzo dobra, inteligentna SF. Zmuszająca do myślenia nie tylko do czasu przerzucenia ostatniej kartki.

Pastwiska niestety nie otrzymały Zajdla w 2016, ale Majka dostał za nie drugą w karierze nagrodę im. Jerzego Żuławskiego.

 

——————————————————————————————————————————————————————-by K. Wal

Właśnie odłożyłam „Niebiańskie Pastwiska”. Uff, czuję się jak człowiek, którego po długim poście posadzono do przeobfitej uczty. Nie ma nic przyjemniejszego, niż stwierdzenie, że są na świecie jeszcze ludzie, piszący dobrą, ba bardzo dobrą science fiction. Wreszcie miałam okazję przeczytać książkę wymagającą, inteligentną, w której akcja dzieje się na wielu płaszczyznach i w wielu wymiarach. I wymaga od czytelnika, żeby trochę się wysilił i wyszedł poza utarte myślenie o życiu i śmierci, bogach, wszechświecie, religii.

Religia chrześcijańska przyzwyczaiła nas do myślenia, że śmierć nie jest końcem. Ale co, jeśli nie jest takim początkiem, do myślenia o którym jesteśmy przyzwyczajeni? Co jeśli bogowie, to tak naprawdę kosmiczne byty? Pasożytnicze byty, które jedną ręką dają a drugą odbierają? Jeśli raj nie jest Rajem tylko niebiańską zagrodą? A może to inwazja?  A może?… Tych „a może” przybywa z każdą stroną, ale myli się ten kto sądzi, że opowieść Pawła Majki jest tylko i wyłącznie filozoficzną rozprawką. Znajdziemy w niej i political fiction, i battle fiction i powieść awanturniczą i trochę grozy i bardzo dużo space opery. Wszystko sprawnie wymieszane i atrakcyjnie podane, przyprawione doskonałymi postaciami bohaterów, których nie sposób nie lubić, choć niektórzy z nich są dość wkurzający.  Zastanawiałam się, którego z bohaterów lubię najbardziej – i nie umiałam wskazać „zwycięzcy”. Podobnie jak nie umiałam wskazać najbardziej irytującej postaci.

Podsumowując, w książce Pawła Majki znalazłam coś z Lema, coś z Zajdla i coś z Hamiltona. Z czystym sumieniem polecam.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *