Wlekły Mirosław – Tu byłem. Tony Halik

Programy telewizyjne prowadzone przez Toniego Halika i Elżbietę Dzikowską były w czasach mojej młodości absolutnymi przebojami. W czasach szaroburej, siermiężnej rzeczywistości PRL-owskiej pokazywały nam fascynujący, egzotyczny świat. Świat znany z książek Arkadego Fiedlera, czy z powieści o przygodach nieustraszonego Tomka Wilmowskiego. Nie wiem jak inni, ja stawałam na głowie, żeby nie przegapić żadnego odcinka prowadzonego przez łysawego jegomościa z brzuszkiem.Toteż na książkę, której bohaterem jest właśnie ten jegomość rzuciłam się z pazurami i śpiewem na ustach. Nie wiem czego w niej szukałam – potwierdzenia nadzwyczajności bohatera młodych lat? Być może. Tymczasem opowieść Mirosława Wlekłego  w moim odczuciu tak naprawdę odbrązawia  postać Toniego Halika. Przedstawia go jako faceta, który zawsze wiedział z kim wódkę pić, żeby sobie w życiu poradzić. Faceta który miał znajomych, ba wręcz przyjaciół zarówno wśród partyjnych aparatczyków jak i wśród wielkich pierwszej Solidarności. Faceta, który palił kubańskie cygara z Raoulem Castro i robił wywiady z Kissingerem. I faceta, który oprócz niezaprzeczalnych sukcesów podróżniczych był też niezłym mitomanem.

Po lekturze książki zamyśliłam się głęboko nad fenomenem Toniego Halika. Człowieka dążącego do celu za wszelką cenę choć nie po trupach, wiecznego i patologicznego wręcz optymisty, któremu udawały się numery, jakie innym nigdy by nawet do głowy nie przyszły. Człowieka który realizował swoje marzenia i wizje, bo umiał sprawić, że te wizje stały się marzeniami i wizjami wszystkich.

Muszę wam też powiedzieć, czego w książce nie znajdziecie. Nie znajdziecie tamtego klimatu jaki cechowały prowadzone przez duet Halik – Dzikowska programy. Gdzieś uciekła niesamowita barwność i niezwykłość gawęd. Świat widziany z tamtej strony kamery nie jest już ani tak kolorowy ani tak niezwykły. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że cały koloryt i barwy brały się właśnie z szalonej duszy Halika.

A na koniec zadałam sobie pytanie, czy w dzisiejszych czasach Tony Halik znalazłby dla siebie jakiś kawałek historii i świata. Pewno tak, jak to on…

A zatem, jeśli nie boicie się konfrontacji z bohaterem swojej młodości – polecam.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *