Zygarowska Olga – Kryptonim: Karp

Targi Książki to niebezpieczne wydarzenia. Nie dość, że w tajemniczych okolicznościach znikają człowiekowi pieniądze, nie dość że przynosi ze sobą jeden stos książek więcej niż planował, to jeszcze czają się na biednego czytelnika autorzy. Autorzy, którzy łapią człowieka w alejkach tak zatłoczonych, że nie ma dokąd uciec, zagadują na stoiskach i generalnie próbują wepchnąć do rąk swoje najnowsze dzieło.
Nauczona doświadczeniem (kiedyś dałam tak sobie wcisnąć Kryształy Czasu…) omijam polujących autorów z daleka. Jednak autorka dopadła mnie z zaskoczenia (pewnie dzięki praktyce w wojsku) i miała sensowniejsze argumenty niż „wspaniała literatura”, a ja na dodatek szukałam kryminałki na prezent gwiazdkowy. Poza tym, stwierdziłam, że jeśli fabuła będzie równie logiczna jak autoreklama to powinna być to znośna literatura. Ku mojemu zaskoczeniu autoreklama okazała się być prawdziwa, a książka jest naprawdę dobra.
Dostajemy ciekawy początek śledztwa i jego kontynuacje w dość nietypowej i pomysłowej scenerii. Zagadka nie zostaje rozwiązana w pięć minut, a kiedy już wiadomo kto, kogo i dlaczego to jeszcze to wszystko trzeba udowodnić.
Policjanci nie tylko umieją myśleć, ale też tworzą barwną drużynę, a każdy z nich jest człowiekiem z krwi i kości ma swój charakter, historię i problemy. I na dodatek musi się jeszcze zmagać z urokami pracy w naszym radosnym kraju.
Śledztwo było logiczne i nawet kiedy w jednym momencie mi coś zazgrzytało to historia wciągnęła mnie na tyle, że nie chciało mi się zastanawiać za bardzo nad tym faktem. Jedno co mi się nie podobało to zdolny detektyw z obowiązkową traumą, jakby bez traumy (tych spowodowanych pracą przy zabójstwach nie liczę) nie dało się śledztwa prowadzić.
Specjalistką od kryminałów nie jestem, materiału porównawczego przeczytałam raczek kilkanaście sztuk a nie kilkanaście półek, ale kryminały najczęściej mnie nudzą – ten mnie wciągnął.
Nie jest to literatura pod wpływem której szczęka opada i skarpetki spadają razem z butami z zachwytu. Ale jest to solidny, przemyślany kawałek literatury, który jest po prostu dobry. Tylko tyle i aż tyle.
Z chęcią sięgnę po zapowiadany drugi tom. Ba, nawet dam go sobie na Targach wcisnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *