Cyberpunk girls. Zbiór opowiadań (dwugłos)

2 out of 5 stars (2 / 5) Trafiła mi się kolejna antologia. Tym razem osadzona w klimatach cyberpunkowych. Nie da się ukryć, że czytając ją miałam wrażenie, że powstała trochę jakby w odpowiedzi  na Hardą Hordę.  I trochę przy okazji zgubiła to, co było siłą tamtej antologii czyli tą skrzącą się odcieniami różnorodność. W trakcie lektury Cyberpunk… miałam wrażenie, że czytam 7 opowiadań napisanych tą samą ręką.

Pozostaje pytanie – czy taki był rzeczywiście  początkowy zamysł, czy też Krystyna Chodorowska, Magdalena Kucenty, , Gabriela Panika, Martyna Raduchowska, Jagna Rolska, i Agata Suchocka aż tak dostosowały się do siebie, czy też może zadziałała niewidzialna ręka redaktora merytorycznego, który złożył tomik właśnie z takich a nie innych opowiadań? Tak czy inaczej powstał tom nijaki, miałki, czytany bez emocji i zapominany jeszcze szybciej. Dość powiedzieć, że gdyby nie okładka wstawiona do zapowiedzi w tym blogu zapomniałabym całkiem, że coś takiego przeczytałam. A wracając do meritum:

Antologię otwiera opowiadanie Heartbyte Martyny Raduchowskiej. Przewrotna, zgrabnie napisania historyjka, nawiązująca do pandemicznej rzeczywistości. I właśnie ta rzeczywistość trochę mi w opowiadaniu zgrzyta. Miałam wrażenie, jakby została wciśnięta nieco na  siłę. Nie kupuję też postaci głównej bohaterki. Może, gdyby to była dłuższa forma – Keira rozwinęłaby się  w pełnokrwistą  bohaterkę. Na razie – jest blada.

Jako numer dwa przedstawia swoje opowiadanie Dziewczyna której nie było Magdalena Kucenty.  Pomysł ciekawy, wykonanie.. już nie. Przesłanie zbyt oczywiste, całość zbyt mocno zalatująca matriksem. Zmęczyłam się czytaniem i zupełnie nie potrafię powiedzieć, o co tak naprawdę chodziło autorce.

Spandau Jagny Rolskiej to opowiadanie o świecie, w którym od 40 lat trwa coś na kształt lockdownu. Dystans, przymusowy areszt domowy, wszystko to sprawiło, że  ludzie rzucili się w cyberświat i w tym świecie ugrzęźli na dobre. Więc znowu – wariacja na temat czegoś co wszystkim nam dało się potężnie we znaki. Z dodatkiem konceptu gry w grze. I znowu nie mogłam się oprzeć porównaniom do matrixa. Choć trzeba przyznać – zdecydowanie lepiej napisane niż poprzedzająca je produkcja pani Kucenty.

Dotknąć ciemności – wspólne dzieło Krystyny Chodorkowskiej i Gabrieli Paniki. Jedyne opowiadanie, w którym nie jesteśmy epatowani cyberświatem, cyberwszczepkami itd. Zamiast tego mamy… kosmitów. I inwazję która na inwazję nie wygląda. Obcy troszkę kojarzą mi się z twórczością Orsona Carda. Tylko, że ci stworzeni przez duet autorek najwyraźniej znali maksymę ugnij się aby zwyciężyć. Pozornie pokonani dostosowali się i… tu zostawiają nas autorki. Ale przecież wiemy co będzie dalej prawda?

Mindblow Martyny Raduchowskiej piąte z antologii i drugie tej autorki w tym zestawieniu, to kolejna wariacja na temat pozdrowienia z matrixu. Tym razem  dość zgrabna opowiastka o zhakowanych netocholikach wykorzystywanych przez wojsko. Czyta się szybko, zapomina jeszcze szybciej.

Nitro, to opowiadanie nr 6. Napisane przez Agatę Suchocką jest według mnie najlepszym z całej siódemki. I tak naprawdę jedynym się wyróżniającym. Przedstawiony świat jest właśnie takim, jaki, wychowani na Mad Maxie widzimy w wyobraźni. Brudny, pełen przemocy, rządzony przez gangi. Świat w którym wybawca jest niewiele lepszy od diabła, a diabeł ma  cybernetyczne wszczepy. Bohaterka ma emocje, tęsknoty i marzenia. A choć sama nieświęta –  potrafi się w ostatecznym rozrachunku postawić diabłu. Poruszające.

Antologię zamyka Amber Jagny Rolskiej. Zdecydowanie słabsze niż Spandau, wykorzystujące motywy  świata wykreowanego w SeeIT.  Kolejna pozycja do odhaczenia i szybkiego zapomnienia.

Podsumowując, na siedem opowiadań dostaliśmy dwa bardzo dobre, jedno niezłe  i cztery bez historii. Wynik nie powala.

 

_________________________________________________________________________________________________________________________Lashana

 

2 out of 5 stars (2 / 5)
Ja za to zastanawiałam się gdzie jest reszta Hordy i czemu nie ruszyła koleżankom z odsieczą kiedy antologia powstawała. Co prawda cyberpunk raczej nie jest gatunkiem, z którym kojarzyłabym pozostałe pisarki, ale wstawianie dwóch różnych opowiadań tej samej autorki w antologii zdarza się raczej rzadko. A tu się zdarzyło, dwa razy. Jakby to jeszcze były historie spinające całość klamrą, to rozumiem, że byłby to celowy zabieg, ale tak to raczej wygląda na desperackie uzupełnienie brakujących stron.

W sumie mam dość podobne wrażenia i skojarzenia, chociaż z mniejszą przewagą Matrixa.

Heartbyte – fajna historia, mimo tego że wątek pandemii trochę zgrzyta, a bohaterce faktycznie przydałoby się więcej charakteru. Całość była na tyle dobra, że z chęcią przeczytałabym odpowiednio rozbudowaną dłuższą wersję. Świat i fabuła mocno trąciła Repo Men, ale swój klimat też ma, i autorka dodała trochę pomysłów od siebie, więc jakoś to przeżyję. Bardzo fajnie pokazane codzienne wykorzystanie technologii i jego konsekwencje – zdecydowanie tu technologia nie była tylko ładną zabawką dodającą klimatu.
Dziewczyna której nie było – i druga kurierka pod rząd? Czemu? Nie dało się tego inaczej poukładać? W każdym razie – trochę Matrixa, trochę Ality, na siłę wstawiony kot Schroedingera. Podobał mi się pomysł i byłam ciekawa dokąd to zmierza, ale niestety zamiast ciekawych pomysłów czy rozwiązań dostajemy nijakie zakończenie.
Spandau to wariacja na temat Incepcji z jednej strony, a z drugiej trochę na temat własnych pomysłów autorki z SeeIT i odbioru rzeczywistości. Niezbyt wciągające, z nijakimi postaciami i równie nijakim światem. Dla mnie w porównaniu z Dziewczyną… zdecydowanie wygrywa historia kurierki.
Dotknąć ciemności… jakie to było… chaotyczne. Chyba najdłuższe opowiadanie, ale nie wpłynęło to dobrze na strukturę. Przeskakujemy między scenami, postaciami, punktami widzenia w scenach tak pociętych i potem posklejanych, że zamiast napięcia dostajemy chaos. Jest inspiracja Joe Handelmanem, trochę filmową klasyką SF i… NCIS (postać techniczki i cała scena wyglądają jak żywcem wyjęte z serialu). Jest trochę niepotrzebnych informacji – metody modelowania ewakuacji może i są ciekawe, ale potrzebne jak dziura w moście. Zamiast tego przydałoby się jakieś wyjaśnienie na temat budowy społeczeństwa, poza powtarzaniem w kółko, że jest hierarchiczne. Zakończenie jest urwane i – zgodnie z klasyką filmową – nie spodziewałabym się niczego innego.
Mindblow, tak jak pierwsze opowiadanie Raduchowskiej, jest bardzo klimatyczne, jednak dostajemy tu trochę Ghost in the Shell, trochę CyberDzoliDrim, trochę Matrixa. Fajne, ale nie zapada w pamięć.
Nitro to dużo Mad Maxa w wersji cyber. Jest klimat, są wyraziste postacie, jest pomysł. Jakbym miała się mocno czepiać, to jedyne co mi przeszkadzało to to, że dostajemy jeden, bardzo niewielki wycinek całego świata. Szkoda, że tak mało. Zdecydowanie najlepsze ze zbioru.
Amber dzieje się w świecie SeeIT, jednak w innym jego fragmencie niż powieść. Ma też jego wady (atramentowo czarne złe charaktery, między innymi) i bohaterkę, która jest odbiciem innej, poznanej wcześniej w powieści. Na dodatek jest tak logicznie sprzeczne z przedstawionym światem, że nie powinno mieć miejsca. Mimo że to jeden z krótszych tekstów, to ledwo dobrnęłam do końca, bo dziura w logice godna Rowu Mariańskiego „lekko” przeszkadzała w czytaniu.
Dwa dobre opowiadania, jedno klimatyczne, a reszta gdzieś pomiędzy „irytujące” a „nijakie”. W sumie… kiepsko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.