Iggulden Conn – Imperator. Tom 1. Bramy Rzymu

1 out of 5 stars (1 / 5)
Co prawda, to nie ja tu jestem specjalistką od powieści historycznych, ale od czasu do czasu lubię poczytać wariacje na temat mniej lub bardziej znanej historii. Zwłaszcza takie, gdzie autor sprytnie uzupełnia luki w naszej wiedzy swoją wizją i nie grzebie za bardzo w materiale wyjściowym.
Imperator to niestety nie jest ten typ powieści. Pierwszy tom z pięciotomowej serii miał w założeniu opowiadać o dzieciństwie Juliusza Cezara. O którym nie wiemy w zasadzie nic, więc autor mógłby dość bezkarnie dać upust wyobraźni. I dał, tylko niestety pozmieniał przy okazji historię. I to do tego stopnia, że akcja mogłaby dotyczyć kogokolwiek w rzeczywistości alternatywnej przypominającej Rzym. Niektóre zmiany były drobne i nie powinny mieć znaczenia dla fabuły, więc wprowadzenie ich wydaje się być bez sensu (np. według książki Juliusz jest spowinowacony z Gajuszem Mariuszem, a nie jego żoną Julią). Czasem są to zmiany tworzące historię alternatywną, jak konflikt Gajusza Mariusza z Lucjuszem Sullą.
To, czego nie wiemy, a co dopowiedział autor – czyli dzieciństwo Cezara – nie porywa za specjalnie. Owszem, dzieciństwo chłopca z rodu patrycjuszy mogłoby tak wyglądać, ale nie ma tam ani szczególnie zapadających w pamięć wydarzeń, ani też sam bohater niczym się nie wyróżnia. Charaktery Juliusza i jego towarzysza są ledwo naszkicowane, chłopcom trudno kibicować i trudno wyobrazić sobie, że mamy śledzić losy jednego z nich przez następne cztery tomy. Za to kiedy w końcu dowiadujemy się kim jest drugi… cóż, wtedy książka ląduje na ścianie i ja zdecydowanie odmawiam dalszego śledzenia tej historii mocno alternatywnej.
Reszta bohaterów też nie zachwyca – zarówno Gajusz jak i Sulla są jednowymiarowymi kukiełkami i z trudem można uwierzyć, że są w stanie rządzić czymś więcej niż popijawą we własnym atrium. O trzymaniu kciuków za którąś ze stron konfliktu nie wspominając.
Sprawę ratują trochę postacie poboczne – zarządca majątku Juliuszów, nauczyciel chłopców i wróż (który wprowadza też dość silny element fantastyczny, co jest kolejną wadą wizji autora), którzy jako jedyni nie przypominają kartonowych wycinanek.
Nawet jakby potraktować całość z mocnym przymrużeniem oka, jako historię alternatywną, to jednowymiarowi bohaterowie pierwszoplanowi, ciągnąca się fabuła połączona ze zbyt współczesnymi opisami walk (kiedy już coś się zaczyna dziać), sprawiają że Imperatora czyta się bardzo kiepsko.
Zbyt alternatywna historia wiejąca nudą. Pozostałe tomy będę omijać szerokim łukiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.