Jarosław Grzędowicz – Pan Lodowego Ogrodu tom I

pan-lodowego-ogrodu-tom-1

Vuko Drakkainen nigdy nie był do końca normalny, w końcu jak normalnym można być posiadając korzenie fińskie, polskie i chorwackie. Na dodatek zgłosił się na ochotnika do misji, która pochłonęła już kilku zwiadowców i najprawdopodobniej jest misją samobójczą. Vuko zostaje wysłany na Midgaard – planetę zamieszkałą przez podobną do ludzi rasę, na której musi odnaleźć ziemską ekipę badawczą – czterech naukowców, którzy od dłuższego czasu nie dają znaku życia. Jako towarzyszy ma cyfral – wszczepiony w czaszkę zaawansowany komputer bojowy i shinobi ken miecz zwiadowców, przypominający do złudzenia japońską katanę. Na dodatek w Midgaardzie zaczyna się wojna bogów – z magicznej mgły rodzą się potwory, ludzie boją się obcych a magia płata niemiłe niespodzianki przy każdej okazji.
Trudno sklasyfikować Pana Lodowego Ogrodu – jest to niby SF – podróże kosmiczne, badanie planet, jednak Midgaard nie tylko z nazwy przypomina kraj wikingów, a Vuko pozostawiony sam sobie niezbyt często korzysta ze zdobyczy techniki. Na dodatek mamy drugi wątek – Terkeja Tendżaruka, syna cesarza wychowywanego w pałacu w dość niezwykłej kulturze i kraju kojarzącymi się ze skrzyżowaniem Japonii z Mongolią. Książę opowiada o swoim rodzeństwie, wychowaniu i poznawaniu rodzinnego miasta.
Obje historie są równie ciekawe, wciągające i oryginalne – częściowo znane i rozpoznawalne światy są wzbogacone o nowe smaczki i szczegóły, które nie tylko urozmaicają lekturę, ale też czynią obcą planetę bardziej prawdopodobną i bardziej obcą.
Oba wątki nie tylko pokazują dwie różne kultury, ale też są napisane innym językiem i można powiedzieć, że w sumie dostajemy dwie powieści w jednej. Całość czyta się szybko i bezproblemowo, tym bardziej, że obje historie przeplatają się ze sobą i wciągają równie mocno.
Jeśli ktoś się boi pakować w kolejną serię (całość ma 4 tomy) to niech przestanie – pierwszy tom jest zakończony dość nietypowo (brawo dla autora), i jeśli kogoś lektura nie wciągnie spokojnie będzie mógł zakończyć czytanie na pierwszej części.
Bardzo dobre, zdecydowanie polecam

2 thoughts on “Jarosław Grzędowicz – Pan Lodowego Ogrodu tom I

    1. Spotkałaś, spotkałaś :). To ja. Mnie „Pan lodowego ogrodu” zmęczył. Najzwyczajniej w świecie pogubiłam się w nim. Pierwszy tom przeczytałam zaraz po premierze odstawiłam na półĸę i nie mam najmniejszego zamiaru do niego wracać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *